Archiwum | Wiadomości

Coders Lab logo

Tags: , ,

6 trendów, które w 2019 roku zmienią branżę IT

Dodany 06 stycznia 2019 przez admin

Wyobraź sobie, że z komputerowym asystentem, sprzedającym bilety lotnicze, gawędzisz jak ze starym przyjacielem, który w lot łapie twoje czarne poczucie humoru. Na ręku masz zegarek, dzięki któremu zarządzasz poszczególnymi etapami produkcji w fabryce po drugiej stronie świata, a nad zawiłymi procesami dyskretnie czuwają wszechwiedzące algorytmy kwantowe. Wraz z ekspertami z największej polskiej szkoły IT Coders Lab wybraliśmy 6 gorących, najbardziej obiecujących technologicznych trendów, o których będzie głośno w 2019 roku. Gotowi?

1. Rozwój NLP. Czas pogadać z komputerem

Każdy z nas miał prawdopodobnie okazję do internetowej pogawędki z Anną Kowalską lub innym chatbotem, dochodząc w jej trakcie do wniosku, że wirtualni konsultanci długo jeszcze nie pozbawią pracy prawdziwych ludzi z działu obsługi klienta. Chatboty są coraz bardziej zaawansowane, a NLP (ang. natural language processing), czyli przetwarzanie języka naturalnego, to obszerna dyscyplina nie ograniczająca się do programowania, ale bazująca na osiągnięciach językoznawstwa, Big Data i sztucznej inteligencji. Głównym zadaniem NLP jest jak najwierniejsze przełożenie pełnego wieloznaczności ludzkiego języka, którym posługujemy się każdego dnia, na taki który jest w pełni zrozumiany przez komputery. I na odwrót.

W roku 2019 zapowiada się prawdziwa rewolucja w tej dziedzinie. W grudniu Facebook udostępnił swój framework PyText, który od teraz działa na zasadzie open-source’owej. Wciąż jednak istnieją zagadnienia, które trudno komputerom wytłumaczyć – takie jak ironia albo akcentowanie. Łatwo wyobrazić sobie sfrustrowanego klienta linii lotniczych, telekomu lub firmy kurierskiej, który po bezskutecznej konwersacji na czacie pyta wreszcie wirtualnego konsultanta: – Nie uważacie, że to jest wasz problem? A ten, na podstawie milionów suchych danych i braku ludzkiej empatii odpowiada, mając skądinąd rację: – Nie. To Twój problem.

2. UX i UI produktu coraz ważniejsze

Bardzo mało jest na rynku takich aplikacji czy stron internetowych, które jako jedyne oferują daną usługę. Wybieramy te, z których korzysta się intuicyjnie i przyjemnie. Firmy dbające o doświadczenia użytkownika (UX) osiągają sukces, bo precyzyjnie definiują oczekiwania klientów i tworzą funkcjonalne rozwiązania. – Dobry UX-owiec potrafi wywołać szczery uśmiech na twarzy ludzi korzystających z paczkomatu, biletomatu czy aplikacji taxi. A wszystko dzięki stylowi komunikacji, avatarowi czy wspieraniu wspólnych wartości – mówi Jarosław Rzepecki, specjalista UX w szkole IT Coders Lab, i przywołuje przykłady sukcesów z lokalnego podwórka: Paczuchę od InPost czy Serce i Rozum autorstwa Orange.

Kim jest UX designer?

Jak zapowiadają się UX-owe trendy w 2019 roku? Skupmy się na mobile’u, bo ten będzie bardziej znaczący, niż duże ekrany (na nich kontynuowane będą trendy z poprzedniego roku):

  • Nawigacja 2.0: doświadczyli jej już użytkownicy Twittera, wkrótce zobaczymy ją pewnie w Google Maps i innych aplikacjach. Menu trafi na dół aplikacji (Bottom Sheets) dostosowując się do zasięgu kciuka, którym będziemy mogli je rozwinąć (Swipe Up gestures).
  • Lokalizacja: dane, gdzie znajduje się użytkownik, będą wykorzystywane w sposób znacznie bardziej zaawansowany, niż pokazywanie najbliższej restauracji. Inteligentne systemy pokażą treści w odpowiednim języku, dostosowane do lokalnego świata (kolory, treść, metafory) i w sposób odpowiadający na lokalne potrzeby.
  • VUI (ang. Voice User Interface): spodziewajmy się rozwoju systemów odczytujących i coraz lepiej interpretujących mowę użytkownika.

3. AR tak, VR jeszcze nie

Mimo dobrej prasy i passy wirtualna rzeczywistość wciąż czeka na swój najlepszy czas. Na razie oprócz gamingu i wyspecjalizowanych usług nie znajduje jeszcze szerokiego zastosowania w biznesie, marketingu, a nawet rozrywce. Za to ten rok przebojem zdobędzie jej młodsza siostra, czyli rzeczywistość rozszerzona – AR (ang. augmented reality). Póki co największe marki częściej eksperymentowały właśnie z AR niż z VR: Timberland pozwalał wirtualnie przymierzyć ubrania, L’Oreal i Sephora pokazywały twarz potencjalnych klientek z nałożonym make-upem, IKEA prezentowała w czasie rzeczywistym, przez ruch smartfona,  mieszkanie umeblowane jej produktami.

4. Masz je na sobie. Wearables kolejną falą komputeryzacji

Według New York Times’a, twórcy smartfonów zdają sobie sprawę, że pierwszy szczyt ich możliwości został już osiągnięty. Po pierwsze, rynek bardzo się nasycił, a po drugie rośnie świadomość negatywnych konsekwencji społecznych jakie niesie za sobą uzależnienie od smartfonów. Wyjściem z sytuacji może być rozwój wearable devices. To przenośne urządzenia, podłączone do sieci, które możesz mieć “na sobie”, reagujące na mowę, gesty, ograniczające bezpośredni kontakt z ekranem smartfona: np. bezprzewodowe słuchawki AirPods, zegarki Wear OS od Google, opaski, rejestratory czy last but not least Apple Watch. Coraz więcej z tych urządzeń potrafi nawet trafnie monitorować stan zdrowia: wykrywa zaburzenia rytmu serca (97% dokładności), bezdech senny (90%), nadciśnienie (82%) i cukrzycę (85%), ma też funkcję EKG. – Healthcare Technology, często powiązane z takimi noszonymi urządzeniami, to kolejny trend, któremu należy bacznie się przyglądać. Poza globalnymi technologicznymi graczami wierzy w niego i rozwija nasz lokalny technologiczny gigant: firma Comarch oraz wiele małych innowacyjnych startupów specjalizujących się właśnie w Healthcare. Ze względu na wciąż doskonaloną jeszcze technologię oraz niedopasowane do końca prawodawstwo, ten trend rozwinie się w pełni po 2019 roku – twierdzi Romek Lubczyński z Coders Lab.

5. Standard 5G. Nadchodzi era internetu rzeczy

Odpowiedzią ną na nieustannie rosnący popyt na wysoko wydajne łącza internetowe jest wdrażany już standard sieci komórkowej 5G. Dziś potrzeba ta jest generowana w szczególności przez usługi strumieniowania wideo, w niedalekiej przyszłości ma jednak przede wszystkim sprostać rosnącemu ekosystemowi urządzeń internetu rzeczy (IoT), często operujących w trudno dostępnych miejscach. Sieć 5G będzie w stanie obsłużyć bardzo dużą liczbę urządzeń za pośrednictwem jednego nadajnika przy bardzo niskich opóźnieniach i znikomej interferencji. Nowy standard jest długo wyczekiwanym rozwiązaniem dla orędowników internetu rzeczy, który pozwoli zbudować zupełnie nowy rynek rozwiązań, produktów i usług dla użytkowników indywidualnych oraz dla firm i przemysłu.

6. Programowanie kwantowe. Komputery automatyzują procesy

– Prawdziwy przełom wciąż przed nami i liczę na to, że najbliższy rok przyniesie dobre wieści. Mam na myśli stworzenie super komputera kwantowego – mówi Marcin Tchórzewski, CEO szkoły IT Coders Lab. Podstawową jednostką informacji takiego komputera jest  kubit, czyli bit kwantowy nieograniczony – jak klasyczny bit – zapisem do wartości 0 lub 1. Może on jednocześnie przybierać obie wartości, co radykalnie zmniejszy czas obliczeń z dni do sekund. W tej chwili ok. 100 korporacji na świecie pracuje nad prototypami algorytmów kwantowych. Są to podmioty z branży motoryzacyjnej (Volkswagen, Ford, Daimler, Toyota), chemicznej (Dow Chemicals), finansowej (Barclays, JP Morgan), czy telekomunikacyjnej (British Telecom). Ostra rywalizacja o rozwiązania i patenty w tej branży znakomicie rokuje na rynku pracy. – Specjaliści od uczenia maszynowego są jednymi z najbardziej pożądanych. Wynika to przede wszystkim z ogromnego potencjału na automatyzację wielu procesów, jaki korporacje upatrują w tejże technologii. Już dziś rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji pozwalają na usprawnienie wielu prac takich jak ocena kredytowa czy analiza tekstu. W niektórych branżach cenione mogą być także nieco bardziej zaawansowane umiejętności, takie jak programowanie kwantowe i kwantowe uczenie maszynowe. To dlatego, że stopień złożoności problemów w  branżach takich jak chemia, energetyka czy transport wymaga zastosowania nowej generacji maszyn – mówi Witold Kowalczyk z polskiej firmy Bohr Technology Inc., która tworzy algorytmy i oprogramowanie dla komputerów kwantowych.

Źródło: Coders Lab

Komentarzy (0)

konica minolta logo

Tags: , , , , ,

Trendy technologiczne 2019: sztuczna inteligencja, robotyzacja i postępująca rewolucja cyfrowa

Dodany 30 grudnia 2018 przez admin

Rok 2019 przyniesie dynamiczny rozwój technologicznych trendów zauważalnych już od pewnego czasu. Kluczową rolę odegra sztuczna inteligencja, która w coraz większym stopniu wkracza w codzienną działalność firm i konsumentów. Na rynek pracy wpłynie robotyzacja i rozwój urządzeń z zakresu Internetu rzeczy (ang. Internet of Things, IoT). Znaczenia nabierze także przechodzenie organizacji na tzw. model miękki, czyli zawieranie umów subskrypcyjnych (przykładowo na usługi chmurowe) zamiast inwestycji w sprzęt czy serwery.


Sztuczna inteligencja wsparciem pracowników

W nadchodzącym roku powszechnie wykorzystywane będą algorytmy uczące się schematów ludzkich zachowań, takie jak asystenci systemów komputerowych, środowisk czy aplikacji. Ułatwią codzienną pracę m.in. wyszukując, sortując i filtrując dane odpowiednio do danego stanowiska i potrzeb. Gdy otrzymamy maila z propozycją spotkania, asystent podpowie dogodny termin, zaproponuje uczestników oraz przygotuje potrzebne materiały. Rozwiązania wykorzystujące sztuczną inteligencję staną się więc dodatkowym pracownikiem. Pozwolą oszczędzić nawet 40% naszego czasu pracy[1], poświęcanego zwykle na szukanie informacji w mailach, na dyskach czy w archiwach.

 

Nowa definicja rynku pracy

Coraz szybszy będzie rozwój i upowszechnianie się robotyzacji procesów biznesowych (ang. robotic process automation, RPA), czyli programów komputerowych naśladujących powtarzalne czynności, które nie wymagają subiektywnej oceny człowieka. Roboty (zwane też botami) będą na przykład generowały raporty, przepisywały dane z jednego miejsca w drugie, wystawiały faktury i wysyłały je klientom. U niektórych budzi to obawy o miejsca pracy, jednak firmy decydujące się na robotyzację kierują się zazwyczaj koniecznością redukcji wykonywanych zadań, a nie pracowników. Wyręczając nas ze żmudnych obowiązków, boty umożliwią wykorzystanie czasu i energii do bardziej twórczej pracy. Rozwinie się więc rynek specjalistów, a nawet całkiem nowe zawody.

Internet rzeczy również w przemyśle

Szacuje się, że na całym świecie do 2025 roku liczba urządzeń podłączonych do sieci wyniesie ponad 55 miliardów[2]. IoT to jednak nie tylko laptopy, telefony, telewizory czy pralki. Urządzenia z zakresu Internetu rzeczy będą coraz szerzej wkraczały do przemysłu, umożliwiając monitorowanie i automatyzację procesów, a w efekcie m.in. obniżenie kosztów działalności i rozwój firm. Przykłady już widzimy – Rolls-Royce z pomocą IIoT (ang. Industrial Internet of Things, czyli Przemysłowy Internet Rzeczy) nadzoruje pracę swoich silników odrzutowych i wykorzystuje te dane do optymalizowania torów lotu, poziomu spalania czy procesu konserwacji. Redukcja zużycia paliwa o 1% pozwoliła wygenerować przy tym roczne oszczędności rzędu 250 tys. dolarów na samolot[3]

Postępująca rewolucja cyfrowa

W 2019 roku wyraźnie odczujemy także dalsze upowszechnianie się cyfryzacji, która zmienia społeczeństwa i gospodarkę w skali porównywalnej do rewolucji sprzed 200 lat. Pracodawcy coraz częściej są oceniani z perspektywy mobilności i elastyczności, dlatego będą wdrażali koncepcję miejsc pracy przyszłości (ang. Workplace of the Future). Nie dotyczy to tylko aranżacji czy wyposażenia biura, ale też wykorzystywanych technologii. Kluczowe znaczenie ma tu odchodzenie od papieru w kierunku cyfrowych platform takich jak systemy ECM[4] czy pakiet Office 365, które umożliwiają pracę w dowolnym miejscu, czasie i na każdym urządzeniu. Aby utrzymać konkurencyjność i pozyskiwać wykwalifikowanych specjalistów, organizacje postawią na jakość i usługi typu all-in-one – zbierające wszystkie technologie, systemy i programy w jednym miejscu.

Subskrypcje zamiast inwestycji

Wśród trendów technologicznych wyraźnie zaznacza się również przechodzenie firm na rozwiązania chmurowe. Model subskrypcyjny, w którym ponosi się jedynie bieżące koszty działalności i eksploatacji, będzie wypierał model dużych inwestycji w infrastrukturę i konieczności ponoszenia kosztów licencji czy utrzymywania serwerów. To zjawisko szczególnie korzystne dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw, które będą mogły korzystać z niedostępnych dotąd profesjonalnych procesów biznesowych, na bieżąco dopasowując je do swoich potrzeb.

[1] https://www.konicaminolta.fi/fileadmin/content/fi/infograafi/KonicaMinolta_Infographic_FACTS_FIGURES_ECM.pdf

[2] Według raportu badawczego Business Insider Global IoT Executive Survey, 2018

[3] Źródło: https://www.forbes.com/sites/louiscolumbus/2018/03/18/where-iot-can-deliver-the-most-value-in-2018/#e792ebf42fa6

[4] ang. Enterprise Content Management, czyli systemy umożliwiające inteligentną klasyfikację, archiwizację oraz przetwarzanie danych i dokumentów papierowych do formy cyfrowej.

Autor: Mateusz Macierzyński, menedżer ds. systemów ITS w firmie Konica Minolta

Komentarzy (0)

rhino logo

Tags: ,

Technologia wsparciem w oszczędnościach w branży produkcyjnej

Dodany 17 grudnia 2018 przez admin

  • Przedsiębiorstwa produkcyjne działające w Polsce chętnie poszukują optymalizacji zużycia mediów;
  • Główne przyczyny to: możliwość nawet o 30 proc. mniejszego zużycia energii elektrycznej i wyeliminowanie kar za przekroczenia mocy oraz aspekty środowiskowe;
  • Klucz to świadomość realnego zużycia mediów, w czym niezbędne jest wykorzystanie nowoczesnych technologii.

Dane branżowych specjalistów wskazują, że straty energii w przedsiębiorstwach mogą sięgać nawet 50 proc.. Dlatego też przedsiębiorstwa i firmy działające w Polsce chętnie szukają możliwości optymalizacji zużycia. Jak to robią? Korzystając z nowoczesnych technologii.

Energia elektryczna, ale także pozostałe media jak woda i gaz są niezbędne w codziennym funkcjonowaniu przedsiębiorstw, także z branży produkcyjnej. Koszty ich nabycia często mają bezpośrednie przełożenie na cenę produktu końcowego. Tymczasem, jak wskazują specjaliści nawet 50 proc. mediów może być stracone przez brak wiedzy na temat ich zużycia i nieefektywne zarządzanie.

Według aktualnego raportu agencji konsultingowej Ayming 93 proc. przedsiębiorstw energochłonnych uważa, że wydatki na energię elektryczną odgrywają istotną rolę w kosztach produkcji. Co więcej, aż 69 proc. badanych widzi w swoim przedsiębiorstwie pola do optymalizacji kosztów energii elektrycznej, najczęściej w zakresie zwiększenia efektywności energetycznej procesów produkcji i ograniczeniu zużycia prądu w innych obszarach.

„Świadomość to klucz”

O ile kontrola zużycia mediów w mniejszych firmach może być łatwiejsza i sprowadza się do odczytów z licznika głównego, o tyle w przypadku większych przedsiębiorstw istnieje uzasadniona potrzeba wykorzystywania bardziej zaawansowanych rozwiązań. Powierzchnia zakładu produkcyjnego, zmienne w postaci różnych urządzeń pracujących w różnych trybach sprawiają, że oszacowanie realnego zużycia mediów jest praktycznie niemożliwe, a w dodatku zajmuje sporo czasu.

– Kluczowa jest świadomość kierownictwa o skali zjawiska. Otóż aż do 50 proc. mediów w budynkach się traci przez niewłaściwą logistykę i brak informacji o ich ubytkach. Co ważne, wśród decydentów firm produkcyjnych widoczny jest trend wykorzystania nowoczesnych technologii w zakresie monitoringu zużycia mediów  – mówi Tomasz Kiebus, product manager Grinn, zarządzający i odpowiedzialny za rozwój Rhino, nowoczesnego systemu wspierającego optymalizację procesów.

Co równie istotne według branżowych szacunków w I kwartale 2019 r. może nastąpić wzrost cen energii dla firm nawet w granicach 50 proc. Z uwagi m. in. na potrzebę utrzymania konkurencyjności cen produktów, firmy powinny szukać dodatkowych środków w innych obszarach, np. wdrażając nowoczesne technologie przemysłu 4.0.

– Instalacja systemów meteringowych zaowocowała wykorzystaniem wszystkich możliwości w obszarze redukcji kosztów, a zatem i optymalizacji całej produkcji. Stały monitoring parametrów, wgląd do szczegółowych danych pozwala nam również uniknąć kar za przekroczenie mocy zamówionej. Dzięki temu możemy zaoszczędzone środki inwestować w nowe, inteligentne rozwiązania, przy jednoczesnym przekonaniu co do bieżących kosztów mających wpływ na realizację budżetu  – mówi Łukasz Zieliński, główny mechanik i automatyk w Steinbacher, przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją materiałów termoizolacyjnych. Gromadzenie danych za pośrednictwem systemu pozwoliło Steinbacherowi na natychmiastowe przeanalizowanie zużycia energii i dostosowanie poziomu mocy zamówionej.

Z nowoczesnych rozwiązań meteringowych korzysta także m. in. firma Wielton, jeden z czołowych producentów w branży transportowej na świecie. 8 hal produkcyjnych o łącznej powierzchni 26 tys. m2, monitorowanie zużycia gazu co 15 minut, pozwala kierownictwu uzyskać przegląd zużycia mediów podczas produkcji naczep i przyczep oraz zminimalizować przestoje maszyn. W tym przypadku równie ważne jest utrzymanie się w ustalonych granicach i uniknięcie kar za ich przekroczenie.

– Głównym celem wdrożenia zdalnego odczytu było ciągłe monitorowanie zużycia gazu, a teraz mamy stały dostęp do bieżących danych o zużyciu mediów i jesteśmy w stanie opracować długoterminową strategię oszczędzania i efektywnie zarządzać kosztami – mówi Tomasz Swedrak, dyrektor techniczny Wielton.

Skala oszczędności może być znacząca

Według obliczeń specjalistów wdrożenie rozwiązań systemowych pozwala zmniejszyć o 30 proc. zużycie energii poprzez optymalizację pracy maszyn. Dodatkowe oszczędności mogą wynikać z obserwacji instalacji gazu, sieci wodociągowych, wykorzystania skompresowanego powietrza czy nawet ubytków energii w przestrzeniach biurowych.

Ograniczenie zużycia mediów to nie tylko element wprowadzanych oszczędności, lecz także budowania przedsiębiorstwa przyjaznego środowisku

Szacuje się, że rynek w zakresie monitoringu zużycia mediów będzie rósł w tempie 10-procentowym, by w 2020 r. osiągnąć wartość 5,5 miliarda dolarów (dla porównania wartość rynku w 2011 r. oceniano na 1,7 miliarda).

Źródło:

Dane własne Grinn

Komentarzy (0)

infakt logo

Tags: , ,

Rachunki firmowe pod lupą sztucznej inteligencji. Jak działa STIR?

Dodany 11 grudnia 2018 przez admin

Śledzenie operacji na koncie, możliwość blokady każdego rachunku na 72 godziny – wokół STIR, czyli nowego narzędzia administracji skarbowej pojawia się wiele pytań i kontrowersji. Eksperci z firmy inFakt wyjaśniają, czym jest to narzędzie i czy rzeczywiście przedsiębiorcy mogą mieć powody do obaw.

Czym jest STIR?

STIR to System Teleinformatyczny Izby Rozliczeniowej. Wykorzystuje niejawne algorytmy do analizy danych pochodzących m.in. z JPK_VAT, CEIDG, KRS oraz danych o zakładanych rachunkach bankowych. Banki oraz SKOKi są zobowiązane dostarczać izbie rozliczeniowej informacje o nowo otwieranych oraz prowadzonych dla podmiotów kwalifikowanych rachunkach bankowych. STIR ma z założenia być jednym z elementów składających się na większy program uszczelnienia systemu podatkowego w Polsce.

Warto nadmienić, że podmiotami kwalifikowanymi są:

  • a) osoby fizyczne będąca przedsiębiorcami w rozumieniu art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców;
  • b) osoby fizyczne, które prowadzą działalność zarobkową na własny rachunek, ale niebędące przedsiębiorcami w rozumieniu ustawy, o której mowa w lit. a;
  • c) osoby prawne;
  • d) jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej, której ustawa przyznaje zdolność prawną.

Jak w praktyce działa nowy system? STIR nie rzadziej niż raz dziennie automatycznie ustala wskaźnik ryzyka dla podmiotu kwalifikowanego. Następnie o podmiotach o podwyższonym wskaźniku ryzyka informowany jest szef Krajowej Administracji Skarbowej, a także banki i SKOKi – w zakresie prowadzonych przez nie rachunków. Co istotne, sami zainteresowani, czyli podmioty kwalifikowane, nie otrzymują takich informacji. Eksperci z firmy inFakt wskazują, że wszystkie rozwiązania związane ze STIR dotyczą rachunków rozliczeniowych. Wynika z tego, że obostrzenia opisane poniżej nie dotyczą mikroprzedsiębiorców, którzy w ramach prowadzonej działalności korzystają z rachunków osobistych.

Czy jest się czego bać?

Szef Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) jest upoważniony do zarządzenia blokady rachunku na czas nie dłuższy niż 72 godziny. Dzieje się tak, jeśli dane wskazują, że podmiot kwalifikowany może wykorzystywać banki lub SKOK-i do wyłudzeń skarbowych lub do czynności, które mogą do nich bezpośrednio prowadzić. Na takie postanowienie nie przysługuje zażalenie. Ponadto szef KAS może przedłużyć czas blokady rachunku do 3 miesięcy w przypadku uzasadnionej obawy, że podmiot nie wykona zobowiązania podatkowego przekraczającego równowartość 10 tys. euro. W tym wypadku podmiot już będzie mógł złożyć zażalenie.

Jeśli nie będzie można zaskarżyć działania szefa KAS, to wówczas będzie on mógł dowolnie blokować rachunki bankowe przedsiębiorców, dla których został wyliczony podwyższony wskaźnik ryzyka – zauważa Piotr Ciszewski, ekspert ds. podatków w firmie inFakt, oferującej nowoczesne rozwiązania księgowe.

Warto również podkreślić, że algorytmy stosowane przez STIR są niejawne. – Obecnie system monitoruje ponad 5,6 mln rachunków podmiotów kwalifikowanych. Na podstawie tych danych system „uczy się” działania i być może jego pierwsze analizy nie będą do końca trafione. Z danych na październik wynika, że w wyniku działania STIR dokonano blokady 20 rachunków bankowych, w tym 17 na więcej niż 72 godziny. W wyniku blokady zabezpieczono około 6 mln zł, co pokazuje skalę działania danego mechanizmu – wyjaśnia Piotr Ciszewski. – Pamiętajmy jednak, że STIR działa w oparciu o uczenie maszynowe, więc w miarę funkcjonowania i uzupełniania go coraz większą ilością danych powinien być coraz bardziej precyzyjny.

Do tej pory, zgodnie z informacją Ministerstwa Finansów, STIR wskazał około 26 tysięcy podmiotów wysokiego i podwyższonego ryzyka wykorzystania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych.

Źródło: inFakt

Komentarzy (0)

ultima ratio logo

Tags: , ,

e-sąd dla przedsiębiorców – wyrok w 21 dni

Dodany 10 grudnia 2018 przez admin

Pierwszy w Polsce elektroniczny sąd polubowny ULTIMA RATIO rozpoczął właśnie prowadzenie symulowanych spraw sądowych. Premierę sądu dla przedsiębiorców zaplanowano na kwiecień 2019 r. Wyroki Ultima Ratio ma wydawać dla zasady w ciągu 21 dni, czyli średnio ponad… 20 razy szybciej niż w sądzie tradycyjnym. Twórcami sądu są spółka Causa Finita SA oraz Stowarzyszenie Notariuszy RP. Arbitrami sądu są notariusze wybrani przez Stowarzyszenie.

Ultima Ratio z siedzibą w Warszawie będzie rozstrzygał spory gospodarcze między przedsiębiorcami. Będą one dotyczyć na przykład niezapłaconych w terminie należności z umów sprzedaży czy zlecenia. Każdego roku w Polsce prowadzi się ponad 300 tysięcy podobnych sprawa. Już od samego początku działalności ULTIMA RATIO i jego arbitrzy będą gotowi do rozstrzygania kilku tysięcy spraw miesięcznie. To znakomite rozwiązanie dla firm telekomunikacyjnych, banków, towarzystw ubezpieczeniowych, firm produkcyjnych, hurtowni, firm transportowych i kurierskich czy przedsiębiorstw energetycznych, które współpracują z setkami albo tysiącami klientów bazując na powtarzalnych umowach.

Arbitrami ULTIMA RATIO są wybrani i przeszkoleni notariusze ze Stowarzyszenia Notariuszy RP. Stowarzyszenie sprawuje kompleksowy nadzór nad procesem orzeczniczym. Jest także odpowiedzialne za proces szkolenia arbitrów oraz za zapewnienie panelu eksperckiego do rozpoznawania spraw o szczególnie zawiłym charakterze. Korporacja notarialna liczy ponad 4.000 czynnych zawodowo notariuszy. Bezstronność, wysoka etyka pracy oraz dyscyplina są wpisane w istotę ich zawodu. Niezależnie od powyższego, działalność Sądu będzie monitorowana przez dziesięcioosobową Radę Sądu Polubownego, złożoną z wybitnych przedstawicieli biznesu, nauki i praktyki prawa procesowego w Polsce. Zadaniem Rady będzie monitoring i opiniowanie każdego potencjalnego przypadku mogącego nasuwać jakiekolwiek wątpliwości co do legalności funkcjonowania Ultima Ratio.

„Ultima Ratio” jest polubownym sądem nowej generacji. Jest on wyłącznie internetowy – nie posiada budynku, w którym trzeba się stawić, nie organizuje rozpraw, na które trzeba dojechać a które wcale nie muszą się odbyć ani listów poleconych, które trzeba doręczyć. Nie ma w konsekwencji żadnego powodu, dla którego nawet najbardziej skomplikowana sprawa miałaby trwać dłużej niż 21 dni. Mówiąc o zaletach Ultima Ratio, nie sposób nie wspomnieć o kosztach postępowania. W naszym projekcie jedynym zasadniczo kosztem jest opłata arbitrażowa odpowiadająca mniej więcej standardowemu wpisowi sądowemu w sądzie powszechnym. Ogólne koszty prowadzenia postępowania przed Ultima Ratio są więc sporo niższe niż w sądach powszechnych, nie mówiąc już o innych sądach polubownych.”- komentuje Robert Szczepanek, przewodniczący Rady Nadzorczej ULTIMA RATIO. 

Czynności procesowe pełnomocników i stron również zajmują co najmniej kilkanaście razy mniej czasu, nie licząc oszczędności czasu związanego z brakiem konieczności dojazdu i udziału w rozprawach przed sądami powszechnymi czy innymi sądami polubownymi. Zabezpieczenia systemu elektronicznego Ultima Ratio są analogiczne do zabezpieczeń systemów bankowości elektronicznej.

„Sprawy w Ultima Ratio rozpoznawane są w składzie jednoosobowym. Arbitrzy wybierani są przez system w drodze losowania. Arbiter po otrzymaniu informacji o przydzieleniu sprawy ma 24 godziny na to, aby potwierdzić jej przyjęcie. Jeżeli tego nie zrobi na przykład dlatego że wybiera się na urlop albo przebywa na zwolnieniu lekarskim system powtarza losowanie. Właśnie rozpoczęliśmy prowadzenie pierwszych symulowanych spraw w naszym sądzie, żeby dobrze przygotować się do premiery ULTIMA RATIO w kwietniu 2019 roku.” – komentuje Paweł Orłowski, Członek Zarządu Stowarzyszenia Notariuszy RP.

System elektroniczny jest prosty i intuicyjny – działa na zasadzie wirtualnej sali sądowej, przez co czynności procesowych można dokonywać o każdej porze dnia i nocy i w każdym miejscu na świecie, posiadającym oczywiście dostęp do Internetu. Niezwykle wygodne jest prezentowanie materiału dowodowego – w przypadku na przykład roszczeń z rękojmi za wady rzeczy sprzedanej, strona będzie mogła wprost z aplikacji mobilnej Ultima Ratio nakręcić telefonem komórkowym film obrazujący wady oraz jednym kliknięciem umieścić go na profilu danej sprawy. W analogiczny sposób możliwa jest prezentacja zdjęć, skanów pism, linków, nagrań audio, zrzutów ekranu i innych tego typu materiałów. Dzięki umowie z Polskim Stowarzyszeniem Rzeczoznawców i Biegłych Sądowych, Stowarzyszenie przygotuje dla Ultima Ratio zespół biegłych sądowych. Opinie z zakresu rachunkowości, grafologii, techniki samochodowej, szacowania wartości ruchomości i nieruchomości oraz informatyki będą przygotowywane w terminie 10 dni od daty zlecenia, zaś biegli otrzymają dostęp do profilu sprawy i bezpośrednio na nim przedstawią opinię oraz na czacie odpowiedzą na ewentualne zarzuty stron.

Operatorem sądu jest spółka Causa Finita S.A. W ramach tej spółki funkcjonuje zespół specjalistów z dziedziny informatyki, procesów biznesowych, kreacji, etc. Jest ona powiązana ze znaną kancelarią prawną Causa Finita Commercial Real Estate Law Firm. Kancelaria CAUSA FINITA Commercial Real Estate Law Firm jest miejscem, w którym zrodziła się idea Ultima Ratio. Zrzesza prawników zaangażowanych w prace nad tym projektem i konsultujących rozwiązanie pod względem prawnym.

Źródło: Ultima Ratio

Komentarzy (0)

infakt logo

Tags: ,

ZUS od przychodu nie dla wszystkich

Dodany 09 grudnia 2018 przez admin

Składki ZUS wyliczane od przychodu miały być ulgą dla sporej grupy osób prowadzących działalność gospodarczą na niewielką skalę. Tymczasem okazuje się, że ustawodawca wprowadził do przepisów sporo wykluczeń. Aby móc płacić mniejsze składki, należy wypełnić określone warunki. Jeśli przedsiębiorca nie spełni choćby jednego z nich, nie będzie mógł skorzystać z tej możliwości.

Limit przychodu

Pierwszym i podstawowym warunkiem jest limit przychodu. Aby przedsiębiorca mógł w 2019 r. opłacać niższe składki na ubezpieczenia społeczne, jego przychód z działalności gospodarczej nie może przekroczyć 63 000 zł netto. Przy stałych przychodach daje to limit miesięczny w wysokości 5250 zł netto. W dodatku jedynie przedsiębiorcy opłacający duży ZUS mogą rozważać płacenie składek od przychodu.

Limit czasu prowadzenia działalności

Jeśli w 2018 r. działalność była prowadzona tylko przez część roku, np. ze względu na jej zawieszenie lub założenie w trakcie roku, limit przychodu jest jeszcze mniejszy. Przelicza się go wtedy proporcjonalnie do liczby dni prowadzenia działalności. Ponadto ze składek od przychodu mogą skorzystać jedynie osoby, które w roku wcześniejszym prowadziły działalność przynajmniej przez 60 dni.

Limit zakresu prowadzonej działalności

Z ZUS-u od przychodu nie będą mogły korzystać osoby, które wykonują pozarolniczą działalność gospodarczą dla byłego pracodawcy. Dotyczy to przykładowo osób, które zrezygnowały z etatu w 2016 r. i od 2017 kontynuują współpracę z byłym pracodawcą w tym samym zakresie.

Pozostałe wykluczenia

W przepisach są także wprost wskazane grupy osób, które nie mogą skorzystać z opcji opłacania składek ZUS od przychodu. Są to:

  • przedsiębiorcy na karcie podatkowej, korzystający ze zwolnienia z VAT;
  • twórcy, artyści, osoby wykonujące wolne zawody;
  • osoby prowadzące publiczną lub niepubliczną szkołę lub inną formę wychowania przedszkolnego, placówkę lub ich zespół;
  • wspólnik jednoosobowej spółki z o. o.;
  • wspólnicy spółki jawnej, komandytowej, partnerskiej.

Autor: Aneta Socha-Jaworska, ekspert kadrowo-płacowy w firmie inFakt

Komentarzy (0)

Coders Lab logo

Tags: , , , ,

Coders Lab uruchamia kursy online

Dodany 30 października 2018 przez admin

Szkoła Coders Lab świętuje pięć lat swojego istnienia. W tym czasie wykształciła ponad 2,5 tys. osób, z czego ponad tysiąc tylko w ciągu ostatniego roku. Szkoła ma kilka oddziałów w Polsce, m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu Poznaniu oraz Trójmieście i oferuje kilkanaście rodzajów kursów programowania, testerskich i UX-owych.

Kursy w trybie online skierowane są do tych osób, które nie mogą sobie pozwolić na udział w zajęciach stacjonarnych lub weekendowych, np. ze względu na ich lokalizację czy intensywność. Internetowe zajęcia łatwiej będzie można połączyć z pracą lub studiami.

Najefektywniejszym sposobem na naukę jest współpraca z doświadczonym programistą, który na bieżąco koryguje błędy i złe nawyki. To ważny element naszego sposobu edukacji i nie rezygnujemy z niego na kursach w trybie online. To nie będzie tylko wcześniej nagrany materiał i PDF-y, z których uczy się kursant – mówi CEO Coders Lab, Marcin Tchórzewski.

Kursanci, którzy skorzystają z nowego trybu online w Coders Lab, będą przygotowywali się do pracy w IT według tej samej metodologii nauczania, co na kursach stacjonarnych. Uczestnicy spędzą 50% czasu “na żywo” z wykładowcą i grupą oraz ze swoim indywidualnym mentorem.

Podobnie jak stacjonarne kursy, także te internetowe wymagają od kursantów zdania testów i wykonania końcowych projektów. W przypadku kursu JavaScript Developer: React kursant przechodzi pięć obowiązkowych egzaminów. Z kolei w czasie kursu na Testera Manualnego przystępuje do międzynarodowego egzaminu ISTQB Foundation Level.

#WeCodersLab. Szkoła dumna z absolwentów

Gdy zaczynaliśmy pięć lat temu, Coders Lab tworzyłem ja, mój brat i jeszcze trzy osoby. Teraz to już 100-osobowy zespół, 230 wykładowców i setki historii naszych absolwentów, którzy dzisiaj są już senior managerami w firmach programistycznych, twórcami startupów i aplikacji, a nawet zarządzającymi całymi działami IT (CTO). Jesteśmy bardzo dumni z naszych absolwentów, którym pomogliśmy zmienić ścieżkę zawodową – mówi Marcin Tchórzewski.

Spośród 2,5 tys. absolwentów Coders Lab 82% znalazło swoją pierwszą pracę w IT w ciągu trzech miesięcy od zakończenia kursu. Szkoła uczy nie tylko programistów, ale również testerów manualnych i automatycznych oraz UX-owców. W 2018 roku szkoła nawiązała strategiczne partnerstwo z Pracuj.pl. Firma otrzymała niedawno Aulera – najważniejszą nagrodę w polskim świecie startupowym. To tylko jedno z siedmiu wyróżnień, jakie w ostatnich latach uzyskało Coders Lab, m.in. podczas European Start-up Days czy w rankingu 50 Najbardziej Kreatywnych w Biznesie.

Misją Coders Lab – oprócz przygotowywania wykwalifikowanych, ambitnych specjalistów IT gotowych do pracy – jest wyrównywanie szans w dostępie do branży. Szkoła wspiera kobiety m.in. poprzez współpracę z Siecią Przedsiębiorczych Kobiet i Geek Girls Carrots. Już teraz 30% wszystkich absolwentów Coders Lab to kobiety (a niektórych kursów nawet 50%) – to odsetek znacznie wyższy, niż na uczelniach publicznych.

Szkoła IT Coders Lab powołała też Fundację MożeszITy, pomagającą zdobyć pracę w branży programistycznej osobom wykluczonym społecznie.

Źródło: Coders Lab

Komentarzy (0)

konica minolta logo

Tags: , ,

Polska europejskim zagłębiem druku – konieczne kształcenie nowych specjalistów

Dodany 30 października 2018 przez admin

– Polski rynek poligraficzny dominuje w Europie Środkowo-Wschodniej pod względem zatrudnienia i przychodów, odpowiadając za 36% wpływów w regionie. W branży pracuje już ponad 50 tys. Polaków, co plasuje nas na 6. miejscu w Unii Europejskiej[1]. Czy kształcenie nadąża za rozwijającym się rynkiem?

Według prognoz produkcja sprzedana sektora poligraficznego w Polsce osiągnie w tym roku 16,1 mld zł[2]. Rozwój branży napędza eksport – swoje produkty za granicę sprzedaje już prawie 60% firm, generując dzięki temu 37% udziałów polskiego rynku[3]. Skuteczne konkurowanie na arenie międzynarodowej umożliwia im wysoka jakość usług, o której decydują inwestycje w nowe technologie, ale też doświadczenie i kompetencje zespołów.

Specjaliści na wagę złota

Pozyskanie specjalistów to coraz większe wyzwanie – według badania dotyczącego rynku pracy w Polsce ma z tym problem już 51% pracodawców, a co 8. kandydatowi brakuje odpowiedniego doświadczenia zawodowego[4]. 90% firm z polskiej branży poligraficznej dotyka problem zbyt małej liczby dobrze wykształconych specjalistów[5]. Uczelnie coraz częściej podejmują więc współpracę z biznesem, organizując dodatkowe kursy, wykłady z praktykami czy wyposażając pracownie w sprzęt – jak w przypadku Politechniki Łódzkiej, której laboratorium druku cyfrowego Instytutu Papiernictwa i Poligrafii otrzymało od firmy Konica Minolta zaawansowane urządzenie do druku produkcyjnego wraz z oprogramowaniem i obsługą serwisową.

– Kształcenie studentów powinno opierać się nie tylko na najnowszej literaturze czy badaniach naukowych, ale też na doświadczeniach praktycznych. Celem naszego programu jest zmaksymalizowanie szans absolwentów na zatrudnienie. Dlatego w ramach praktyk z nową maszyną studenci nabędą wiedzę i kompetencje w zakresie eksploatacji cyfrowych urządzeń drukujących, wykorzystywania ich funkcjonalności czy budowania relacji z klientami – wskazuje dr hab. inż. Konrad Olejnik, dyrektor Instytutu Papiernictwa i Poligrafii Politechniki Łódzkiej.

Dokąd zmierza rynek?

56% polskich drukarni wśród dominujących trendów w najbliższym czasie wymienia presję na jakość i czas realizacji. Aby podołać tym wyzwaniom, potrzebna będzie wykwalifikowana kadra – można więc przypuszczać, że zapotrzebowanie na drukarzy nie zmaleje.

Wiedza zdobyta w trakcie studiów powinna być poparta rzeczywistymi umiejętnościami i doświadczeniem, szczególnie w profesji drukarza, który najwięcej uczy się w praktyce. Skupiamy się na działaniach długoterminowych i wierzymy, że pomagając studentom przygotować się do zawodu, nie tylko wspieramy branżę w pozyskiwaniu specjalistów, ale też przygotowujemy ją na nadchodzące zmiany i wyzwania – mówi Mateusz Woźniak, Dyrektor Sprzedaży Systemów Produkcyjnych w Konica Minolta.

[1] Według raportu Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga i KPMG „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem w Polsce 2018”

[2] Ibidem.

[3] Ibidem.

[4] http://www.manpowergroup.pl/wp-content/uploads/2018/08/2018_Niedobor_talentow_Polska.pdf

[5] Według raportu Polskiego Bractwa Kawalerów Gutenberga i KPMG „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem w Polsce 2018”

Źródło: Konica Minolta

Komentarzy (0)

grape up logo

Tags: , , , , , ,

Java i JavaScript to najchętniej wykorzystywane języki programowania

Dodany 29 października 2018 przez admin

Dwa najpopularniejsze języki programowania wśród programistów to Java i JavaScript. Na kolejnych miejscach są odpowiednio C++, C#, Python i PHP, a potem jeszcze ponad 20 innych języków. Firmy stają się programistycznymi poliglotami ze względu na coraz powszechniejsze wykorzystanie platform developerskich w chmurze, które umożliwiają dobranie najlepszego języka do różnych zadań – wynika z badań zrealizowanych pośród firm w Europie, USA i Azji przez firmę badawczą ClearPath Strategies na zlecenie Cloud Foundry Foundation (CFF).

Dwa najpowszechniej używane języki programowania – czyli Java i JavaScript – uzyskały w badaniach odpowiednio 58 proc. i 57 proc. wskazań wszystkich respondentów. Niewiele mniej, bo 45 proc. miał C++, natomiast kolejne języki – C# (26 proc.), Python (25 proc.) i PHP (22 proc.) – są już nieco mniej popularne. Pierwszą dziesiątkę najpopularniejszych języków dopełniają: VB.NET (17 proc.), C (16 proc.), Visual Basic 6 (16 proc.) oraz VBA (15 proc.).

Na kolejnych miejscach znalazły się: Perl (12 proc.), Ruby (7 proc.) i Swift (6 proc.). Pozostałe wskazane w badaniu języki – Typescript, Objective C, Assembly, Matlab, R, Scala, Go, Groovy, Haskell, CofeeScript, Lua i inne – uzyskały 5 proc. lub mniej wskazań.

Z analizy wyników badania wynika, że im większa firma, tym wykorzystuje większą liczbę języków programowania. Jest to podyktowane głównie faktem, że duże przedsiębiorstwa częściej korzystają z platform developerskich w chmurze do tworzenia i utrzymywania swoich aplikacji. Umożliwia to im stosowanie strategii wieloplatformowej w procesie tworzenia i rozwoju oprogramowania, a to z kolei prowadzi do wykorzystania większej liczby języków programowania, które są dobierane do realizacji konkretnych zadań. Potwierdzają to inne badania niedawno zrealizowane przez Cloud Foundry” – mówi Artur Witek, Wiceprezes Zarządu Grape Up, jedynej polskiej firmy, która należy do Cloud Foundry Foundation.

Wedle badań wspomnianych przez przedstawiciela Grape Up, aż 77 proc. przedsiębiorstw na świecie jest w trakcie zaawansowanych testów lub już korzysta z platform developerskich w chmurze – w modelu Platform-as-a-Service (PaaS). Z kolei 72 proc. firm stosuje lub rozważa zastosowanie kontenerów, a 46 proc. stosuje lub rozważa wykorzystanie architektury serverless. Jednocześnie aż 39 proc. przebadanych firm zadeklarowało korzystanie ze wszystkich tych trzech technologii równocześnie.

Imponujące jest tempo adaptacji tych rozwiązań przez firmy. Pomiędzy końcem 2017 roku a marcem 2018 roku odsetek firm, które deklarują, że tworzą nowe aplikacje w chmurze lub modernizują w tym środowisku swoje stare systemy IT wzrósł z 48 proc. do 57 proc. – mówi Artur Witek z Grape Up.

Badania Cloud Foundry zostały zrealizowane w marcu 2018 roku na reprezentatywnej grupie ponad 600 decydentów IT w firmach na terenie Stanów Zjednoczonych, Azji i Europy. Pełen raport z badań można zobaczyć tutaj: https://www.cloudfoundry.org/wp-content/uploads/Developer-Language-Report_FINAL.pdf.

Dodatkowe informacje

Cloud Foundry Foundation to niezależna organizacja typu non-profit, która została stworzona w celu wspierania rozwoju, promowania i adaptacji opensourcowej platformy Cloud Foundry, jako standardu branżowego do tworzenia aplikacji w chmurze. Cloud Foundry sprawia, że budowanie, testowanie, wdrażanie i skalowanie aplikacji jest szybsze i łatwiejsze. Rozwiązania oparte o tę platformę są wykorzystywane przez ponad połowę firm z  listy Fortune 500. Cloud Foundry jest hostowany przez Linux Foundation i jest projektem licencjonowanym Apache 2.0 dostępnym na Github

Grape Up – jedyna polska firma należąca do organizacji Cloud Foundry Foundation – to ekspert w dziedzinie wykorzystania technologii Cloud Native oraz podejścia DevOps w produkcji oprogramowania. Firma świadczy usługi z zakresu konsultingu IT dla dużych firm, pomagając im skrócić czas wprowadzania nowych produktów i usług cyfrowych na rynek. Firma obsługuje globalne marki z wielu branż (w tym spółki z listy Forbes 1000), wdraża rozwiązania chmurowe, buduje oprogramowanie działające w chmurze i uczy wykorzystywać metodyki Agile, aby dostarczać lepsze oprogramowanie szybciej.

Źródło: Grape Up

Komentarzy (0)

plextor logo

Tags: , ,

Pięć rzeczy, których powinieneś unikać korzystając z dysku SSD

Dodany 24 sierpnia 2018 przez admin

Przesiadka z dysku HDD na SSD oznacza nie tylko rewolucję w kontekście wydajności, ale także w zakresie użytkowania nośnika. Nie wszystkie działania, które sprawdzały się w przypadku twardych dysków, będą skuteczne również w przypadku nośników półprzewodnikowych. Wręcz przeciwnie – niektóre mogą nawet zaszkodzić. Oto pięć rzeczy, których powinieneś unikać korzystając z SSD.

Nie defragmentuj dysku

Przypomnijmy, defragmentacja jest procesem przenoszenia danych z jednego obszaru dysku do drugiego, w celu ich uporządkowania, a w konsekwencji poprawy wydajności nośnika. To skuteczne i zalecane działanie w przypadku dysków HDD, co wiąże się z ich budową i funkcjonowaniem.

Dane na HDD zapisywane są bowiem w różnych sektorach dysku, wobec czego głowica jest zmuszona do przeskakiwania w różne miejsca kręcącego się talerza, by dostarczyć użytkownikowi pożądanych informacji. Proces defragmentacji porządkuje dane, skracając jednocześnie czas dostępu do nich.

Defragmentacja jest jednak zupełnie niepotrzebna, a nawet szkodliwa dla dysków SSD, które nie wykorzystują części mechanicznych, a czas dostępu do danych jest kilkukrotnie szybszy niż w przypadku HDD i za każdym razem identyczny. Co więcej, defragmentacja SSD skraca żywotność dysku, określaną poprzez TBW (parametr przedstawiający maksymalną ilość danych, jaką można zapisać na nośniku do momentu utraty gwarancji).

Unikaj starych systemów operacyjnych

W sprawnym działaniu dysku SSD istotna jest komenda TRIM, która przesyła informacje o zwolnieniu danego sektora z systemu operacyjnego do kontrolera nośnika. Komenda informuje nośnik SSD, które bloki danych zostały zwolnione i są gotowe do ponownego zapisu.

W gruncie rzeczy TRIM pozwala poprawić wydajność nośnika SSD. Rzecz w tym jednak, że ta komenda obsługiwana jest głównie przez najbardziej popularne dziś systemy operacyjne, z kolei nie została ona zaimplementowana w starych systemach – takich jak Windows XP czy Windows Vista. Oczywiście istnieje możliwość manualnego dostosowania starego systemu pod dysk SSD, ale wymaga ona wiedzy i czasu.

Nie zapełniaj dysku do maksimum

Często spotykanym problemem wynikającym z użytkowania dysku SSD jest spowolnienie jego pracy po znaczącym zapełnieniu. Trudno jednoznacznie określić jak bardzo zapełnienie dysku odbija się na jego wydajności, bo zależy to od kilku czynników (m.in. od kości pamięci i kontrolera zastosowanego w nośniku), ale w mniejszym lub większym stopniu dzieje się tak niemal za każdym razem.

Warto kontrolować więc ilość zajętego miejsca, aby nie dopuścić do spowolnienia działania dysku. W tym celu można choćby przerzucić rzadziej używane dane (filmy, gry) na dysk HDD lub zewnętrzny nośnik. Gdy dysponujemy SSD o niewielkiej pojemności, najlepiej przeznaczyć go głównie pod system, by usprawnić jego pracę.

Nie korzystaj z niepotrzebnych funkcji systemu

Znacznie krótszy czas dostępu do danych wiążący się z użytkowaniem dysku SSD sprawił, że kilka funkcji systemu operacyjnego straciło na znaczeniu. Wśród nich jest m.in. hibernacja. W przypadku HDD była ona o tyle istotna, że dostrzegalnie skracała czas wznawiania działania systemu. Na dysku SSD już sam czas uruchamiania jest na tyle krótki, że hibernacja nie jest potrzebna. To ważne choćby w kontekście SSD o małej pojemności, bowiem pozwala zaoszczędzić cenne miejsce na dysku.

Równie nieprzydatną opcją jest wstępne ładowanie do pamięci. Dzięki niej Windows optymalizuje położenie plików systemu, zapisując i odczytując dane z tych samych, konkretnych sektorów, a to przekłada się na jego lepsze działanie. O ile w przypadku HDD jest to rzeczywiście pomocne, nie sprawdza się w dysku opartym na pamięci flash, bo zapis danych w ściśle wyznaczonych miejscach nie wpływa na jego wydajność. Co więcej, podobnie jak w przypadku defragmentacji, wstępne ładowanie do pamięci skraca żywotność SSD.

Nie rezygnuj z dodatkowego oprogramowania

Zamontowanie dysku SSD to nie wszystko. Producenci nośników półprzewodnikowych regularnie udostępniają narzędzia, które w zamyśle mają poprawić pracę nośnika lub monitorować jego stan. Warto z nich korzystać, aby móc odpowiednio wcześnie zareagować w przypadku obniżenia wydajności.

Dla przykładu, w czerwcu Plextor wyszedł naprzeciw użytkownikom dysków tej marki i zaprezentował Plextool, czyli narzędzie, które dzięki technologii S.M.A.R.T., pozwala kontrolować takie parametry, jak stan i żywotność urządzenia, aktualną temperaturę pracy, a także ilość dostępnego i zajętego miejsca.

Zastosowanie się do pięciu powyższych wskazówek nie tylko zoptymalizuje pracę dysku SSD, ale również przedłuży jego życie. Garść
porad – być może oczywista dla zaawansowanych użytkowników – z pewnością przyda się tym mniej doświadczonym. Jeśli bowiem decydujemy się na inwestycję w SSD, warto dołożyć starań, aby zwracała się ona jak najdłużej.

Źródło: Plextor

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

POWIĄZANE STRONY

ELASTYCZNY WEB HOSTING