Archiwum | Wiadomości

marketplanet logo

Tags: , ,

E-przetargi. Krajobraz po zmianach

Dodany 20 marca 2019 przez admin

Na 18 października 2018 roku instytucje publiczne czekały z niepokojem. Nowe zapisy w ustawie Prawo Zamówień Publicznych zmusiły zamawiających i wykonawców do poważnych zmian w procesie przetargowym. Pierwsze miesiące funkcjonowania zmodyfikowanej ustawy pokazują jednak, że sektor publiczny bez większych problemów poradził sobie z sytuacją. W styczniu 2020 egzamin z e-przetargów będą musiały zdać też mniejsze podmioty.

Przetargi publiczne organizowane są przez wszystkie instytucje korzystające ze środków publicznych. Są to zatem między innymi ministerstwa, szpitale, szkoły, uczelnie, urzędy miast i gmin czy wojewódzkie. W procesie postępowań przetargowych kupowany jest i sprzęt medyczny, i papier do drukarek czy usługi utrzymania zieleni lub wywozu nieczystości. W każdym przetargu biorą udział zamawiający oraz wykonawcy, czyli firmy, które mogą dostarczyć potrzebne przedmioty i usługi. Obie strony musiały dostosować się do nowości w ustawie PZP.

Według nowych przepisów, czyli jak?

Największą zmianą w ustawie jest ta, która mówi o konieczności elektronicznej komunikacji między zamawiającymi a wykonawcami. A to oznacza, że instytucje publiczne, które przeprowadzają postępowania powyżej progów unijnych, muszą skorzystać z portalu e-Usług. Do wyboru mają rozwiązania komercyjne lub rządowy miniPortal. Co ważne – każde z dostępnych na rynku tego typu narzędzi jest dziś oparte na chmurze. Zamawiający nie potrzebują więc wielkich zmian technologicznych, bo wdrożenie takiego rozwiązania jest proste i szybkie.

Z punktu widzenia wykonawcy najważniejszy jest kwalifikowany podpis elektroniczny, bez którego nie będzie w stanie złożyć swojej oferty. Wzięcie udziału w przetargu elektronicznym wymaga zalogowania się na platformie dostarczonej przez zamawiającego, wypełnienia wymaganych dokumentów i przesłania potwierdzonej podpisem oferty. Jeśli zamawiający korzysta z miniPortalu, wykonawca musi mieć także aktywne konto na platformie e-PUAP. Co istotne, również otwarcie i publikacja ofert mogą odbywać się teraz w pełni elektronicznie, bez bezpośredniego spotkania stron.

Trudne dobrego początki

Jak każda zmiana, tak i ta wiąże się z pewnymi trudnościami, przede wszystkim po stronie zamawiających. Problematyczne może być samo przestawienie się na elektroniczny tryb obsługi całego procesu przetargowego. Zwłaszcza dla tych, którzy od lat działali inaczej. Tu z pomocą przychodzą narzędzia informatyczne, które – jeśli dobrze przygotowane – są intuicyjne i proste w obsłudze.

Wykonawcy muszą przestawić się na pracę z systemami, które wymagają od nich dyscypliny czasowej. Złożenie oferty na ostatni moment w przypadku korzystania z portali e-Usług jest ryzykowne, choćby dlatego że samo podpisywanie oferty kwalifikowanym podpisem elektronicznym może potrwać do kilkunastu minut. Obie strony przetargów publicznych muszą zatem choć minimalnie przygotować się i poznać narzędzia. Pomogą w tym dostawcy portali e-Usług.

Nowa rzeczywistość, z którą od niedawna mierzą się zamawiający i wykonawcy, wymaga wsparcia nie tylko ze strony instytucji tworzących i interpretujących prawo, ale i od dostawców technologii. Portale e-Usług to dla wielu podmiotów publicznych nieznany teren, którego trochę się obawiają. To po stronie usługodawców leży odpowiednie przygotowanie sektora do korzystania z tych narzędzi. Szkolenia, webinary, instrukcje, a także infolinie obsługiwane przez doświadczonych konsultantów powinny być dziś standardem zapewnianym przez dostawców usług – mówi Piotr Matysik, prezes zarządu Marketplanet.

W spokojnym przystosowaniu się do nowych przepisów nie pomaga też niepewność co do przyszłości rozwiązań technologicznych, które mają wspierać elektronizację. 11 marca Urząd Zamówień Publicznych poinformował, że odstąpił w całości od umowy na zaprojektowanie i wdrożenie Platformy e-Zamówienia. Powodem tej decyzji była zwłoka wykonawcy w realizacji umowy. Zamawiający zastanawiają się, jak wpłynie to na ich funkcjonowanie.

Portale e-Usług w zupełności wystarczają do tego, aby przeprowadzać postępowania publiczne zgodne z ustawą PZP. I według modelu obowiązującego w Polsce – to na nich będzie się opierać nadal komunikacja między uczestnikami e-przetargów, nawet kiedy powstanie Platforma e-Zamówienia. Zamawiający korzystający z komercyjnych portali e-Usług lub rządowego miniPortalu – są w pełni gotowi do udziału w e-przetargach. I to się nie zmieni w przyszłości – uspokaja Piotr Matysik.

Potyczki prawne

Niejasna bywa także interpretacja nowego prawa. Krajowa Izba Odwoławcza, organ odpowiedzialny za rozpatrywanie odwołań wnoszonych w toku postępowań o udzielenie zamówień publicznych, wydała już kilka pierwszych wyroków w sprawach spornych między zamawiającymi a wykonawcami. Największe wątpliwości do tej pory wzbudziły sposób tworzenia ofert – KIO najpierw zadecydowała, że podpisanie podpisem elektronicznym skanu papierowego dokumentu z klasycznymi podpisami i przesłanie go za pomocą portalu e-Usług zamawiającemu nie jest zgodne z ustawą Prawo Zamówień Publicznych, trudno bowiem ustalić, czy jest jest to kopia czy oryginał oferty, później jednak zmieniła linię orzeczniczą w tym zakresie (wyrok o sygn. KIO 119/19) – oraz jednoznaczna odpowiedzialność za problemy techniczne platformy e-Usług. W tym drugim przypadku KIO uznała, że to wykonawca musi udowodnić, że nie dostarczył oferty z powodu wadliwego działania platformy zakupowej.

Nowa ustawa wzbudza wiele dyskusji, nie tylko między – wydawałoby się – najbardziej zainteresowanymi stronami. Do wyroku KIO uznającego nieważność kwalifikowanego podpisu elektronicznego z powodu zastosowania skrótu SHA-1 odniosła się niedawno Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji, nie zgadzając się z tą linią orzeczniczą KIO. Sama izba zmieniła też linię orzeczniczą, uznając w sprawie KIO 137/19, że jednolity europejski dokument zamówienia (JEDZ) podpisany przy użyciu algorytmu SHA-1 jest ważny. Takich wyroków i sporów na pewno przed uczestnikami przetargów publicznych jeszcze wiele.

Zmiany na korzyść

Mimo wciąż pojawiających się pytań i wątpliwości e-przetargi działają sprawnie i bez większych problemów. Podmioty publiczne weszły w nową rzeczywistość z optymizmem, widzą bowiem korzyści, jakie przyniosły im zmiany w ustawie Prawo Zamówień Publicznych.

To dobra wiadomość, zwłaszcza dla tych, którzy wdrożenie procedury e-przetargów mają jeszcze przed sobą. Ustawodawca upomni się bowiem niedługo o kolejną dużą grupę zamawiających – tych, którzy przeprowadzają postępowania poniżej progów unijnych. Ich nowe prawo obejmie już 1 stycznia 2020 roku.

Zamawiający organizujący przetargi na mniejsze kwoty mają bardzo dobrą sytuację. Na rynku są już gotowe rozwiązania oraz pierwsze praktyki. Szlaki zostały zatem przetarte. To od nich zależy, czy skorzystają z doświadczeń większych instytucji i zawczasu przygotują się do zmian. Warto to zrobić, tym bardziej że nic nie stoi na przeszkodzie, aby z portalu e-Usług w postępowaniach poniżej progów unijnych korzystać już dziś. Wiele mniejszych instytucji zresztą już tak robi. Dzięki tym połączonym siłom dużych i małych zamawiających tylko za pośrednictwem naszego portalu e-Zamawiający od 18 października 2018 roku przeprowadzonych zostało ponad 900 przetargów, w których złożono 1500 ofert. Te liczby będą rosnąć – podsumowuje Piotr Matysik z Marketplanet.

Ustawa Prawo Zamówień Publicznych zmieniła sposób przeprowadzania przetargów publicznych. I choć zdarzają się wątpliwości i niejasności, instytucje przystosowały się do nowych warunków bez większych problemów. Niebawem ten sam proces będą przechodzić także mniejsze podmioty. Jeśli wykorzystają doświadczenia instytucji objętych nową ustawą w ubiegłym roku, styczeń 2020 nie wpłynie znacząco na ich codzienność.

Źródło: Marketplanet

Komentarzy (0)

grape up logo

Tags: , , , , ,

Polacy przyśpieszają cyfrową transformację amerykańskich firm

Dodany 20 marca 2019 przez admin

Grape Up, polska firma specjalizująca się w technologiach cloud native oraz w podejściu DevOps w produkcji oprogramowania, zrealizowała projekt dla Cincom Systems, wiodącego dostawcy usług IT z USA. W ramach projektu Grape Up dokonał migracji do chmury kluczowego rozwiązania Cincom, a także przeszkolił pracowników amerykańskiej firmy tak, aby mogli oni samodzielnie rozwijać własne produkty w środowisku chmury. To kolejny tego typu projekt polskiej firmy w USA.

Cincom to spółka, która istnieje na rynku od 1968 roku i oferuje m.in. zaawansowane oprogramowanie CPQ (Configure Price Quote) oraz CCM (Customer Communications Management). Rozwiązania te ułatwiają sprzedaż i komunikację z klientami. Cincom z powodzeniem sprzedaje swoje oprogramowanie w USA, Europie oraz Azji.

Cincom to bardzo doświadczona firma. Wiedzieli, że muszą się przenieść do chmury jak najszybciej, żeby uprzedzić swoją konkurencję. Dodatkowo zależało im na tym, żeby nauczyć się samodzielnie rozwijać własne oprogramowanie w oparciu o platformy PaaS oraz z wykorzystaniem architektury mikroserwisów. Zwrócili się do nas, bo na rynku amerykańskim Grape Up jest jedną z bardziej znanych firm specjalizujących się w technologiach cloud native. Nie tylko realizujemy tego typu projekty migracyjne, ale jednocześnie uczymy naszych klientów, jak takie projekty realizować samodzielnie”– mówi Artur Witek, Wiceprezes Zarządu Grape Up.

Projekt został zrealizowany w głównym centrum developerskim Cincom w Cincinnati w USA. Konsultanci Grape Up – w ścisłej współpracy ze szkolonymi programistami – nie tylko dokonali migracji kluczowych aplikacji spółki do chmury, ale także położyli podwaliny pod nowy sposób tworzenia i rozwoju oprogramowania w Cincom. Zakłada on wykorzystanie platform PaaS, technologii cloud native, metodyki DavOps i Agile. Wypracowane rozwiązanie zostało zaadaptowane przez Cincom do realizacji wszystkich kolejnych projektów developerskich.

Cincom to jeden z wielu klientów ze Stanów Zjednoczonych, dla których zrealizowaliśmy tego typu programistyczno-doradcze projekty. Są to duże, amerykańskie firmy IT oraz globalne korporacje. Edukujemy je w jaki sposób skrócić czas potrzebny do wprowadzenia na rynek nowych produktów i usług. Doradzamy z jakich rozwiązań warto skorzystać biorąc pod uwagę ich środowisko IT, a także pomagamy w realizacji całego projektu” – dodaje Artur Witek z Grape Up.

Źródło: Grape Up

Komentarzy (0)

infakt logo

Tags: ,

Split payment obowiązkowy w wybranych branżach – kogo będą dotyczyć zmiany?

Dodany 18 marca 2019 przez admin

Od 1 lipca 2018 r. w Polsce funkcjonuje mechanizm podzielonej płatności (MPP), czyli split payment. Jak dotąd istnieje dobrowolność stosowania go przez nabywcę – osobę płacącą, która może, ale nie musi z niego skorzystać. Jednak w wybranych branżach split payment jeszcze w tym roku może być obowiązkowy. O które branże chodzi i jaki jest przybliżony termin wprowadzenia tych zmian w życie?

 

Na czym polega split payment?

Najprościej mówiąc, jest to mechanizm podzielonej płatności (MPP) za faktury. Obecnie w Polsce split payment występuje tylko w relacjach B2B i dotyczy wyłącznie elektronicznych przelewów bankowych. Mechanizm podzielonej płatności można zastosować wyłącznie wtedy, gdy sprzedawca posiada rachunek VAT (zakładany wyłącznie do kont firmowych). Płacący korzysta wówczas z tzw. komunikatu przelewu. Jest to informacja dla banku, że przedsiębiorca chce dokonać zapłaty z użyciem MPP i bank musi samodzielnie odpowiednio podzielić tę kwotę. Przedsiębiorca płacący w systemie podzielonej płatności nigdy nie dokonuje dwóch przelewów – nawet nie musi znać rachunku VAT sprzedawcy. Wprowadzenie split payment to zdaniem przedsiębiorców najgorsza zmiana prawna, do której doszło w 2018 roku. Wskazało tak 31% ankietowanych w badaniu zrealizowanym przez inFakt.

Decyzja Komisji Europejskiej i zmiany w polskim prawie

Już w tym roku split payment, jako jeden ze środków do walki z oszustwami podatkowymi, będzie obowiązkowy w niektórych branżach, które są szczególnie podatne na nadużycia związane z VAT.

15 maja 2018 r., czyli jeszcze przed dniem wejścia w życie dobrowolnego split payment w Polsce, do Komisji Europejskiej wpłynęło pismo, w którym Polska zawnioskowała o zastosowanie obowiązkowego MPP w niektórych obszarach gospodarki. Rząd wskazywał w nim, że podjął już liczne działania w celu zwalczania oszustw. Wprowadził między innymi mechanizm odwrotnego obciążenia oraz solidarną odpowiedzialność dostawcy/usługodawcy i nabywcy, jednolity plik kontrolny, surowsze przepisy dotyczące rejestracji podatników VAT i ich wykreślania z rejestru oraz większą liczbę kontroli. Pomimo tego uważa jednak, że środki te są niewystarczające, aby zapobiec oszustwom związanym z VAT i chce wprowadzić obligatoryjny system podzielonej płatności.

18 lutego 2019 r. Komisja Europejska wypowiedziała się pozytywnie na temat tej inicjatywy, określając termin wprowadzenia przepisów na 1 marca 2019 r. Jednak do tego konieczne jest dostosowanie polskich przepisów, a na to potrzeba czasu. W związku z tym termin wejścia w życie obowiązkowego split payment, o którym się mówi, to 1 lipca 2019 r., ale realną datę poznamy dopiero wtedy, gdy pojawi się projekt nowelizacji ustawy o VAT.

Dla których branż obowiązkowy split payment?

Obowiązkowy MPP będzie prawdopodobnie dotyczył 152 pozycji spośród Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług, testowo przez 3 lata. Będą to np. branża budowlana, handel złomem i stalą czy sprzętem elektronicznym.

 

Co oznacza dla polskich przedsiębiorców obowiązkowy split payment?

Split payment niesie to ze sobą obowiązek zakładania przez przedsiębiorców z tych branż kont bankowych, do których bank utworzy automatycznie rachunek VAT. Ten z kolei będzie prowadzony bez prowizji i opłat, ale za konto podstawowe trzeba będzie uregulować należności zgodnie z ofertą banku, na który zdecyduje się przedsiębiorca.

Jednak najpoważniejszą konsekwencją split payment dla przedsiębiorców jest ryzyko problemów lub nawet utraty płynności finansowej. Przedsiębiorcy otrzymujący VAT na rachunku VAT będą mieli te środki zamrożone, nie będą mogli nimi w dowolnym momencie dysponować. Dla wielu z nich, zwłaszcza najmniejszych, może okazać się to dużą przeszkodą w prowadzeniu biznesu.

Warto też mieć na uwadze, że wprowadzenie obowiązkowego split payment w wybranych branżach może być wstępem do objęcia tym systemem wszystkich przedsiębiorców w Polsce. W Europie obowiązkowy MPP funkcjonuje np. we Włoszech. Jednak tam split payment jest o wiele bardziej restrykcyjny – rachunek VAT jest bowiem własnością urzędu, a nie podatnika.

Czy spodziewać się kar?

Warto pamiętać, że ustawodawca może wprowadzić kary za niestosowanie MPP. Co będzie grozić za niedostosowanie się do przepisów? Jakie sankcje czekają za niedokonanie zapłaty w systemie split payment? Co będzie mógł zrobić przedsiębiorca, który chce zapłacić MPP, ale sprzedawca nie ma rachunku VAT? Póki co nie znamy odpowiedzi na te pytania – musimy poczekać na projekt polskich przepisów.

Aneta Socha-Jaworska, ekspert podatkowo-kadrowy w firmie inFakt

Komentarzy (0)

red hat logo

Tags: ,

Otwarta perspektywa: Linux

Dodany 14 marca 2019 przez admin

Rok 2018 w branży technologicznej potwierdził, że to możliwość wyboru jest dziś wartością najbardziej pożądaną przez biznes. Taki wniosek płynie z obserwacji usług działających w różnych przedsiębiorstwach, sposobów ich uruchamiania oraz docelowych środowisk, do których trafiają. Pojawiają się nowe rodzaje aplikacji biznesowych, które stają się coraz popularniejsze przez rosnące zainteresowanie rozwiązaniami typu blockchain, Internetem rzeczy i systemami sztucznej inteligencji. Aplikacje takie działają na serwerach fizycznych, maszynach wirtualnych i w kontenerach Linksowych znajdujących się w chmurach prywatnych i wielu chmurach publicznych.

Skoro jednak otoczenie zmienia się w tak szybkim tempie, przedsiębiorstwa i instytucje muszą znaleźć jakiś stały element, na którym będą mogły oprzeć swoje próby wdrażania innowacyjnych rozwiązań, nie tracąc zarazem okazji do zmian infrastruktury IT w momencie pojawienia się nowych szans na rynku. Istnieje jeden wspólny czynnik łączący dostępne opcje: większość rozwiązań nowej generacji stworzono w oparciu o system Linux.

Linux

W ramach rozwijania firmowej infrastruktury IT przedsiębiorstwa koncentrują się na udoskonaleniach wprowadzanych na poziomie aplikacji. Oczywiście takie podejście jest słuszne, ale to Linux napędza te innowacje i przyczynia się do rozwoju współczesnej informatyki. System operacyjny Linux jest uznaną, wspólną, transparentną podstawą funkcjonowania centrów przetwarzania danych, maszyn wirtualnych, różnorodnych środowisk chmurowych oraz aplikacji i usług korporacyjnych. Pojęcie chmury jest nierozerwalnie związane ze współczesnymi technologiami informatycznymi, podobnie ma się rzecz z systemem Linux.

Znaczenie systemu Linux w kontekście rozwiązań IT klasy enterprise zostało uwypuklone na początku 2018 roku, kiedy ujawniono luki Spectre i Meltdown. W przypadku tych dwóch luk atak następował na poziomie sprzętu. Próby zlikwidowania tego problemu wymagały intensywnej pracy ze strony społeczności użytkowników systemu Linux, dostawców sprzętu, niezależnych analityków oraz liderów rynku open source, takich jak Red Hat. Prace nad łatkami pozwoliły nie tylko zobaczyć to, jak społeczność pracuje nad rozwiązaniem problemów związanych z utrzymaniem cyberbezpieczeństwa, lecz także to, jak ważna jest w środowiskach produkcyjnych sama platforma Linux klasy korporacyjnej, niezależnie od wszystkich zaawansowanych usług i aplikacji, które na niej działają.

To jednak już przeszłość. W roku 2019 zapewne będzie można zaobserwować kolejne zmiany w firmowych środowiskach IT, rośnie bowiem złożoność centrów przetwarzania danych, zmienia się definicja osób odpowiedzialnych za infrastrukturę IT, a ponadto wciąż bardzo wiele uwagi poświęca się zagadnieniom cyfrowej transformacji biznesu. Jakie miejsce znajdzie w tym wszystkim system Linux?

 

Fundament umożliwiający wybór różnych rozwiązań technologicznych

System operacyjny Linux stanowi środowisko aplikacji i usług, dzięki którym przedsiębiorstwa mogą wyróżnić się na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Nic dziwnego zatem, że osoby decyzyjne w zakresie firmowej infrastruktury IT będą wybierać Linuxa, który obsługuje szeroką gamę wcześniejszych i nowych technologii. Dyrektor ds. IT nie chce zgadywać, czy dana aplikacja dostarczana przez niezależnego producenta oprogramowania będzie działać na wybranej dystrybucji Linuksa. Taka osoba po prostu musi wiedzieć, że wszystko będzie funkcjonować zgodnie ze specyfikacją na różnych platformach sprzętowych.

Oznacza to, że rola platformy Linux nie może polegać wyłącznie na zaspokajaniu bieżących potrzeb przedsiębiorstwa. Środowisko powinno realizować wymagania zespołu IT, zarówno obecnie, jak i w przyszłości. Musi zatem istnieć stabilny ekosystem obejmujący dostawców sprzętu, aplikacji i usług chmurowych, którzy będą oferować różne rozwiązania technologiczne.

Zmiana paradygmatu

Proces podejmowania decyzji dotyczących technologii do niedawna nie uwzględniał szerszego kontekstu przedsiębiorstwa. Dyrektor ds. IT lub menedżer określali potrzeby, tworzyli pewien zestaw wymagań, zbierali oferty i weryfikowali koncepcje, a następnie wybierali konkretne rozwiązanie i kierowali jego wdrożeniem. W roku 2019 możemy się spodziewać, że taki model działania będzie występować coraz rzadziej, zwłaszcza w odniesieniu do systemu Linux.

Działanie Linuksa ma wpływ na pracę zespołów operacyjnych, programistów, inżynierów sieci, działów biznesowych i dyrektora ds. IT. Dostawcy tego systemu nie mogą się ograniczać do realizowania potrzeb kierownika jednego z działów. Należy teraz myśleć o bardzo wielu wymaganiach, być może początkowo pozostających w sprzeczności. Pojawiają się pytania: czy system jest stabilny? Czy obsługuje newralgiczne aplikacje? Jak często jest aktualizowany? Kto się zajmuje jego wsparciem? Czy można go łatwo uzyskać, zainstalować i używać? Co z bezpieczeństwem? W jakich chmurach publicznych działa?

Trzeba odpowiedzieć na wszystkie tego rodzaju pytania. W nadchodzących miesiącach dystrybucje systemu Linux będą musiały mieć naprawdę uniwersalny charakter, zwłaszcza w kontekście procesu wyboru technologii.

Wzrost znaczenia automatyzacji na poziomie systemu operacyjnego

Szerszy zakres opcji związanych z różnymi modelami wdrożenia oznacza jednak także pewne koszty; często są one naliczane w skomplikowany sposób. Istniejące środowiska i tak odznaczają się sporą złożonością. Dodanie nowych elementów do istniejącej infrastruktury IT oznacza, że dział IT musi zarządzać rozbudowaną siecią zależnych od siebie systemów, pojedynczymi serwerami i odseparowanymi grupami procesów.

Dzięki technologiom automatyzacji takim jak Red Hat Ansible Automation można zmniejszyć obciążenia spowodowane czasochłonnymi, skomplikowanymi zadaniami. W roku 2019 technologie tego typu będą wykorzystywane coraz częściej. Zostaną także ściślej zintegrowane z dystrybucjami systemu Linux, ponieważ decydenci w obszarze IT będą poszukiwać jednolitej platformy zapewniającej skuteczną obsługę w złożonych zastosowaniach.

Przykładem tego trendu jest interfejs System Roles dostępny w ramach systemu Red Hat Enterprise Linux. Komponent ten pojawił się w wersji Red Hat Enterprise Linux 7.6. Korzysta z platformy Ansible i umożliwia realizowanie zadań administracyjnych w systemie za pośrednictwem gotowych, prostych mechanizmów. Ułatwia zespołom informatycznym skonfigurowanie często wykonywanych zadań na serwerze, np. obsługi sieci, poczty elektronicznej i zabezpieczeń.

Rozwiązania IT klasy enterprise wciąż się rozwijają, a Linux może być ich fundamentem

Mimo nowych rozwiązań technologicznych, które pojawiły się w 2018 roku w środowiskach chmurowych, takich jak platforma Kubernetes czy bezserwerowe przetwarzanie danych, w roku 2019 będziemy nadal świadkami ciągłego rozwoju korporacyjnej infrastruktury IT. Nie  zdarzy się nigdy sytuacja, w której dyrektor ds. IT będzie mógł z pełnym przekonaniem stwierdzić, że praca została zakończona. To po prostu niemożliwe! Zawsze będzie istnieć jakieś zadanie do wykonania polegające na migracji ostatniej aplikacji działającej w starszej technologii albo na zbudowaniu nowego systemu ERP. Z kolei dzięki nowym technologiom programistycznym, takim jak kontenery, zawsze będzie można uzyskać dodatkowe korzyści i zwiększyć elastyczność działania w oparciu o dotychczasowe inwestycje.

Począwszy od serwerów fizycznych i maszyn wirtualnych, a skończywszy na chmurach publicznych, prywatnych i hybrydowych, system Linux w 2019 roku pozostanie stałym elementem środowisk IT. Niezależnie od sposobu realizacji przez przedsiębiorstwo celów w obszarze IT, niezależnie od wyzwań, z jakim przyjdzie się zmierzyć, Linux będzie mu towarzyszyć na co dzień.

Red Hat od już od wielu lat udostępnia klientom technologie Linux klasy korporacyjnej. Od czasu, gdy system Red Hat Enterprise Linux pojawił się na rynku, infrastruktura informatyczna przedsiębiorstw przeszła wiele przemian, jednak znaczenie platformy jako fundamentu działania nowoczesnych centrów przetwarzania danych – zarówno lokalnych, jak i w ramach chmur publicznych – nie uległo zmianie. Spodziewamy się, że w 2019 roku firma Red Hat, podobnie jak sam system Linux, nadal będzie wspierać działania  organizacji oraz uczestniczyć w ich rozwoju, niezależnie od przyjętych przez nie celów.

Autor: Stefanie Chiras, vice president and general manager of Red Hat Enterprise Linux, Red Hat

Komentarzy (0)

red hat logo

Tags: , , ,

Otwarta perspektywa: środowiska chmurowe

Dodany 08 marca 2019 przez admin

Chmury hybrydowe zyskały trwałe miejsce we współczesnej infrastrukturze informatycznej.  Model ten ma wiele zalet – przedsiębiorstwa powinny bliżej mu się przyjrzeć przede wszystkim dlatego, że oferuje większe pole manewru. Do niedawna możliwości i funkcjonalności do tworzenia nowych rozwiązań raczej się wzajemnie wykluczały. Pojawiały się dylematy typu: czy samodzielnie stworzyć aplikację w oparciu o własne zasoby, czy raczej zdecydować się na outsourcing architektury i skorzystać z usług zewnętrznego dostawcy? Czy warto zakupić aplikację w modelu SaaS, a może umieścić wszystkie systemy w chmurze publicznej? Każde z takich rozwiązań niesie ze sobą pewne korzyści, ale koordynacja ich wdrożenia może sprawić pewne trudności. Istnieją jednak narzędzia takie jak platforma Red Hat OpenShift, które pozwalają użytkownikom zyskać więcej sposobów na wykorzystanie hybrydowych środowisk wielochmurowych.

Zalety otwartych hybrydowych środowisk wielochmurowych szczególnie docenią osoby decydujące o infrastrukturze firmy. Dyrektor ds. informatyki nie musi przecież ograniczać się tylko do zarządzania infrastrukturą i eksploatacją systemów, ale może skoncentrować się na skutecznym tworzeniu innowacyjnego oprogramowania, pamiętając o możliwościach oferowanych przez otwarte hybrydowe środowisko wielochmurowe.

W dynamicznym otoczeniu rynkowym przedsiębiorstwa czasami muszą działać jak producenci oprogramowania. Zespoły informatyczne mogą aktywnie uczestniczyć w transformacji firmy, a metodą pozwalającą osiągnąć ten cel jest tworzenie aplikacji. Jeśli zespół informatyków natrafi na jakiś problem biznesowy, którego nie da się rozwiązać przy użyciu istniejących narzędzi, może samodzielnie zbudować odpowiednie narzędzie. Właśnie do tego celu służy platforma OpenShift. Jeśli dyrektor ds. informatyki chce wdrożyć nowoczesne aplikacje w otwartym hybrydowym środowisku wielochmurowym, nie musi już tworzyć monolitycznej infrastruktury, jaką znamy z przeszłości. Zyskuje teraz większą elastyczność konfiguracji komponentów i ma okazję wykorzystać zalety otwartego hybrydowego modelu wielochmurowego. Model ten odznacza się w szczególności większą stabilnością i lepszymi mechanizmami przenośności.

W roku 2018 po raz kolejny okazało się, jak istotna dla przedsiębiorstwa jest możliwość wyboru rozwiązania. Wybór oprogramowania, sprzętu i docelowego środowiska to oczywiście nadal bardzo ważne kwestie dla decydentów z obszaru IT, ale obecnie starają się oni również odpowiedzieć na inne pytania: komu powierzyć obsługę infrastruktury (jeśli nie zajmuje się tym samo przedsiębiorstwo) oraz czy warto samodzielnie konstruować środowisko. Pytania takie mogły się pojawić dzięki dwóm koncepcjom technologicznym: przetwarzaniu w chmurze i rozwiązaniom open source.

Kto ma zajmować się infrastrukturą? Często nie chcemy tego robić sami!

Usługi zarządzane nie są zupełnie nową koncepcją. Na podstawowym poziomie istnieją już od dziesięcioleci, wystarczy wspomnieć o outsourcingu centrów przetwarzania danych i hostingu poczty elektronicznej, a także o zarządzanych systemach ERP i CRM. W roku 2018 mogliśmy jednak mówić o zupełnie nowym poziomie funkcjonowania usług zarządzanych. Projektuje się je w sposób, który pozwala wyeliminować złożone zagadnienia związane z obsługą infrastruktury, a nawet obsługą baz danych. Zespoły informatyczne mogą w większym stopniu skupić się na tworzeniu korzystnych dla firmy rozwiązań bez konieczności wykonywania pracochłonnych zadań konserwacyjnych.

Mówiąc o możliwościach wyboru, do tej pory zwracaliśmy uwagę przede wszystkim na oprogramowanie i rodzaj platformy, zaś w mniejszym stopniu myśleliśmy o decyzjach podejmowanych przez menedżerów, związanych z wyborem zewnętrznego dostawcy do obsługi infrastruktury. Warto zauważyć, że taka decyzja ma naturę biznesową, nie dotyczy bezpośrednio technologii oprogramowania. Skoncentrowanie na rozwiązaniach open source pociąga za sobą potrzebę korzystania z nowych usług zarządzanych, które mogą harmonijnie współpracować z bazowymi projektami tego typu. Oczywiście nie chcemy przy tym unikać nowych wyzwań. Firma Red Hat od lat należy do liderów w obszarze tradycyjnych modeli open source. Obecnie chcemy rozszerzyć nasze działania także w dziedzinie usług zarządzanych, oferując takie platformy, jak Red Hat OpenShift Dedicated i Red Hat OpenShift on Azure.

Możemy przy tym wykorzystać nasze doświadczenie i wiedzę związaną z tworzeniem oprogramowania infrastrukturalnego. Nie tylko zajmujemy się konstruowaniem tego rodzaju rozwiązań, lecz także potrafimy je zoptymalizować, rozszerzyć ich mechanizmy zabezpieczeń i zapewnić odpowiednie wsparcie. Aby zrealizować wymagania naszych klientów, sami staliśmy się swoimi klientami! Dzięki temu odbiorcy pragnący samodzielnie zarządzać stworzonymi przez nas rozwiązaniami mogą uzyskać produkty wyższej jakości.

Po co obsługiwać infrastrukturę, skoro można samemu ją zbudować?

Wzrost znaczenia chmur jako fundamentu środowiska obliczeniowego i łatwa dostępność oprogramowania open source oznaczają, że dyrektorzy ds. informatyki mogą tworzyć środowisko aplikacji korporacyjnych we własnym zakresie. Zresztą zdarza się, że kierownictwo przedsiębiorstwa coraz częściej sugeruje takim osobom rozpoczęcie własnych prac, a nie zakup gotowych rozwiązań technologicznych. Pozytywną stroną tego trendu jest fakt, że firma ma okazję zbudować systemy ściśle spełniające przyjęte wymagania. Mogą jednak pojawić się pewne problemy: środowiska open source rozwijają się niezwykle szybko i bardzo możliwe, że niestandardowe pakiety aplikacji nie będą w stanie uwzględnić innowacyjnych funkcji w miarę ich wprowadzania, w efekcie czego powstaną trudne do zarządzania rozgałęzienia w rozwoju kodu.

Warto zwrócić uwagę na pewną istotną kwestię: na początku proces tworzenie własnego pakietu oprogramowania może być bardzo skuteczny i wydajny. Nie można jednak popadać w nadmierny optymizm. W dalszej perspektywie czasowej należy pamiętać o kilku poniżej opisanych elementach.

  • Bieżąca obsługa może stać się bardzo skomplikowanym zadaniem, zwłaszcza w miarę zwiększania zakresu wdrożenia i uwzględniania coraz bardziej złożonych obciążeń i systemów. Może pojawić się konieczność rozwoju nowych, szerszych i bardzo specjalistycznych kompetencji, które wcale nie muszą istnieć w danym przedsiębiorstwie.

  • Instalowanie poprawek i łatek jest konieczne, jeśli jakiś element okaże się wadliwy (a w każdym środowisku taka sytuacja na pewno się wydarzy). Specjalistyczna wiedza niezbędna do przeanalizowania i rozwiązania problemów występujących w nowoczesnej infrastrukturze informatycznej ma coraz większy zakres. Obejmuje różnorodne interfejsy API, począwszy od jądra systemu, a skończywszy na systemie optymalizacji środowiska. W przypadku awarii czasami okazuje się, że należałoby przeanalizować miliony linii kodu różnych produktów. Trzeba wówczas pomyśleć o szczegółach i zależnościach bardziej złożonych niż w przypadku oprogramowania poprzedniej generacji. Awarie czasami jest trudno zdiagnozować, a jeszcze trudniej usunąć.

  • Przekazywanie poprawek i łatek społeczności open source pozwala zmniejszyć ryzyko pojawienia się wykrytych problemów w przyszłości, w kolejnych wersjach kodu. To niezwykle ważny, chociaż często pomijany krok w przypadku korzystania z produktów open source. Jeśli udało się nam usunąć błąd, nie oznacza to wcale, że zauważy go społeczność, zwłaszcza jeśli nie uczestniczymy w bieżących pracach nad rozwojem danego projektu.

Jeśli przyjrzymy się kwestiom związanym z obsługą, kompetencjami i interakcją ze społecznością open source, to okaże się, że niektóre projekty realizowane we własnym zakresie nie odnoszą zakładanego sukcesu. Niestety często zdarza się, że zdajemy sobie z tego sprawę, kiedy na zbudowanych rozwiązaniach funkcjonują już krytyczne aplikacje. Dyrektorzy ds. informatyki rozumieją, o co toczy się gra i bardzo dokładnie porównują wady i zalety podejścia opartego na tworzeniu własnych systemów i zakupu gotowych rozwiązań, nawet w obliczu zewnętrznych nacisków i sugestii samodzielnej pracy w ramach zespołu.

Celem firm takich jak Red Hat jest dostarczanie produktów klasy korporacyjnej, dzięki którym przedsiębiorstwo będzie w stanie uwzględnić innowacyjne funkcje rozwiązań open source. Jednakże poza dystrybucją komponentów tego typu, Red Hat uczestniczy w działaniach społeczności. Tysiące naszych specjalistów bierze udział w poszczególnych projektach, ponieważ chcemy poznać kod, który oferujemy. Dzięki temu można wpłynąć na uwzględnienie poprawek w nowszych wersjach.

Nowe środowisko oferuje użytkownikom wiele możliwości wyboru, pozwala też wykorzystać innowacyjne funkcje wkrótce po ich pojawieniu się na rynku. Dyrektorzy ds. informatyki, dyrektorzy techniczni i pozostali przedstawiciele branży IT mogą z optymizmem myśleć o przyszłości. Wszyscy jesteśmy przekonani, że poradzimy sobie z nowymi problemami i zagadnieniami, udostępnimy zróżnicowane usługi czy produkty naszym użytkownikom końcowym, dzięki czemu będziemy lepiej przygotowani do zmian zachodzących w środowisku biznesowym. Menedżerowie nie powinni jednak tracić pewności siebie w obliczu zbyt wielu możliwości wyboru. To okazja do działania dla zaufanych partnerów, takich jak firma Red Hat. Zajmujemy się tym od dawna i mimo zmian zachodzących w branży oraz rozpowszechnienia środowisk przetwarzania w chmurze nadal jesteśmy gotowi pomagać klientom w tworzeniu infrastruktury informatycznej nowej generacji.

Autorzy: Mike Kelly, chief information officer, Red Hat oraz Matt Hicks, senior vice president of software engineering, Red Hat

 

Komentarzy (0)

grape up logo

Tags: , , ,

Grape Up stale zwiększa przychody – w 2018 roku sprzedaż wzrosła o 30%

Dodany 15 lutego 2019 przez admin

Grape Up, polska firma specjalizująca się w produkcji oprogramowania z wykorzystaniem technologii cloud native oraz we wdrażaniu podejścia DevOps, zanotowała w 2018 roku przychody na poziomie 25 milionów złotych, czyli o 30 proc. więcej niż w 2017 roku. W ciągu ostatnich dwóch lat spółka podwoiła swoją sprzedaż, rozwinęła ofertę usług i wprowadziła na rynek nowy produkt. Plany firmy na 2019 rok obejmują stały wzrost, otwarcie kolejnego oddziału w USA, a także akwizycje w Polsce.

 

Dynamiczny wzrost przychodów to wynik atrakcyjności usług Grape Up na zagranicznych rynkach oraz skoncentrowanie się na świadczeniu usług z zakresu Cloud Computing dla dużych firm, takich jak Volkswagen, Dell, czy Allstate Insurance. Realizowane dla nich projekty obejmują głównie pomoc w przenoszeniu do chmury istniejących systemów IT, a także tworzenie nowych aplikacji działających w chmurze. Spółka oferuje także usługi konsultingowe ucząc firmy, jak tworzyć i wdrażać swoje oprogramowanie z wykorzystaniem podejścia DevOps i platform developerskich PaaS.

„Jesteśmy obecnie na etapie finalizacji otwarcia nowego centrum deweloperskiego w Chicago w USA. Do końca 2019 roku chcemy zatrudnić w nowym biurze 20 osób realizujących projekty dla naszych klientów. Powstanie tego oddziału to efekt coraz większej liczby zleceń realizowanych przez Grape Up dla dużych amerykańskich firm, które potrzebują bezpośredniego wsparcia lokalnie. W związku z szybkim wzrostem cały czas aktywnie rekrutujemy nowych pracowników. Planujemy również akwizycję celem poszerzenia bazy specjalistów, którzy będą w stanie zapewnić spółce dalszy dynamiczny rozwój” – mówi Konrad Siatka, CEO w Grape Up.

„Duże zainteresowanie generuje także nasz nowy produkt – Cloudboostr, który wprowadziliśmy na rynek w minionym roku. Cloudboostr to platforma PaaS, dzięki której firmy mogą tworzyć, testować i wdrażać dowolne aplikacje w chmurze publicznej, prywatnej lub hybrydowej. Cloudboostr integruje wiodące technologie open source w obszarze cloud native, jak Cloud Foundry i Kubernetes. Rozwiązanie to jest znacznie tańsze niż inne komercyjne platformy PaaS, natomiast firma Grape Up zapewnia  wsparcie i utrzymanie” – mówi Artur Witek, wiceprezes odpowiedzialny za sprzedaż i rozwój w Grape Up.

Potwierdzeniem szybkiego rozwoju Grape Up jest przyznany niedawno spółce tytuł Gazeli Biznesu 2018. Wyróżnienie to trafia do najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich firm w Polsce.  Jest to także znak rozpoznawczy dobrze zarządzanych, uczciwych i cieszących się świetną kondycją finansową firm.

Firma Grape Up została założona w 2014 roku na bazie istniejącej spółki Grape Software, która początkowo działała jako software house pomagający start-up’om z Doliny Krzemowej. Z czasem firma wyspecjalizowała się w produkcji oprogramowania z wykorzystaniem technologii cloud native oraz we wdrażaniu podejścia DevOps.

Źródło: Grape Up

Komentarzy (0)

intive logo

Tags: , ,

Pewnym krokiem w przyszłość: Mid Europa Partners inwestuje w intive

Dodany 14 lutego 2019 przez admin

Monachium, Niemcy – ogłoszenie porozumienia w sprawie przejęcia intive przez Mid Europa Partners stanowiło doskonałe zwieńczenie 2018 roku – w ostatnim czasie wszystkie wysiłki dynamicznie rozwijającej się spółki skupione były wokół pełnej integracji wchodzących w jej skład podmiotów oraz analizy możliwości przejęcia kolejnych firm z sektora IT. Wiodący inwestor w regionie Europy Środkowo-Wschodniej kupił intive S.A. od Enterprise Investors, gwarantując spółce kapitał niezbędny do realizacji jej paneurpejskiej strategii. Porozumienie między stronami weszło 6 lutego.

Mid Europa Partners zarządza funduszami w wysokości ok. 5,1 mld euro. Jako jedna z pierwszych instytucji typu private equity w regionie, posiada dziś obszerne i różnorodne portfolio potwierdzające zainteresowanie liderami kilku sektorów. Strategia intive na najbliższe lata zakłada przejęcia, których celem jest potrojenie obrotów spółki – obecnie na poziomie blisko 85 mln euro – w przeciągu 5-7 lat. Mid Europa, inwestując w 18 krajach regionu, dostrzegła obiecującą dynamikę branży programistycznej, i rozpoznała w intive wartościową markę o dużym potencjale i urguntowanej pozycji rynkowej. Transakcja, sfinalizowana na poziomie 100 mln euro, dowodzi wysokiego zaufania między interesariuszami. Kerim Turkmen, jeden z Partnerów w Mid Europa Partners, podsumowuje: Wieloletnie relacje biznesowe intive z topowymi, globalnymi markami, w połączeniu ze znakomitymi wynikami finansowymi, stanonwią cenny wkład w nasze portfolio. Cieszymy się, że wraz z początkiem 2019 roku mamy swój udział w dalszym rozwoju spółki.

intive, z siedzibą w Monachium, od niemal 20 lat wspiera firmy w procesie transformacji cyfrowej, a krótkoterminowe plany spółki obejmują wzmocnienie pozycji w Wielkiej Brytanii, Francji i Stanach Zjednoczonych. Firma rozważa przejęcie liderów innowacji w sektorze IT, a w szczególności średniej wielkości spółek z kompetencjami w obszarze sztucznej inteligencji, a także o bogatym portfolio UX i Business Design. Ludovic Gaudé, CEO intive zauważa: Jesteśmy na najlepszej drodze, by wkrótce stać się organizacją prawdziwie paneuropejską, firmą, która kwitnie i pozostaje niezależna na coraz bardziej konsolidującym się rynku. Klienci darzą nas pełnym zaufaniem, gdyż wiedzą, iż jesteśmy takim partnerem transformacji cyfrowej, który stymuluje wzrost, zachowując przy tym skoncentrowaną na człowieku i opartą na watościach perspektywę. Jesteśmy zadowoleni, że Mid Europa Partners uwierzyło w nasze podejście do biznesu, i że w dalszą drogę wyruszamy razem.

Misja intive skupia się na skutecznym wykorzystywaniu najnowszych technologii w rozwiązaniach usprawniających działania klientów i wychodzących im naprzeciw. Firma operuje z 19 biur zlokalizowanych w Europie, Ameryce Południowej i Stanach Zjednoczonych. Jednym z filarów jej działalności jest segment automotive, w obrębie którego współpracuje m.in. z Audi, Porsche, Continental i BMW. By zapokoić oczekiwania obecnych i potencjalnych klientów z tego sektora, intive planuje wesprzeć niemieckie zasoby specjalistów automotive o nowe zespoły deweloperskie, zlokalizowane głównie w Krakowie. Sławomir Kupczyk, COO w intive podkreśla: Nasze kompetencje w systemach wbudowanych dla branży automotive są niepodważalne. Jednocześnie rozbudowujemy know-how w zaawansowanych rozwiązaniach kognitywnych, by pomagać naszym klientom wkraczać w świat sztucznej inteligencji. W 2019 rok weszliśmy pewnym krokiem, realizując projekty, które jeszcze parę lat temu były poza naszym zasięgiem. Nowy inwestor to nowe możliwości rozwoju oraz świeża perspektywa.

Źródło: intive

Komentarzy (0)

infakt logo

Tags: , ,

Rewolucyjne zmiany zasad rozliczania kryptowalut

Dodany 13 lutego 2019 przez admin

1 stycznia 2019 roku weszły w życie przepisy regulujące obrót kryptowalutami. Z jednej strony wprowadziły długo oczekiwane regulacje w zakresie rozliczania kryptowalut, co jest korzystne dla osób, które zakupiły bitcoiny czy litecoiny w 2019 r. Jednak ci, którzy kupili je przed 2019 i nie sprzedali, teraz muszą opodatkować cały przychód z ich obrotu wysoką stawką 19% – to tylko jedna z niekorzystnych zmian dla osób, które wcześniej handlowały kryptowalutami.

 

14 listopada 2018 roku Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy – Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw, które weszły w życie od Nowego Roku. Nowe przepisy wprowadza szereg zmian w zakresie rozliczania kryptowalut.

Rozliczenie kryptowalut na nowych zasadach

Do końca 2018 roku osoby zajmujące się handlem kryptowalutami mogły rozliczać przychody z nich w ramach działalności gospodarczej lub jako przychody z praw majątkowych. Zgodnie z wprowadzonymi zmianami w art. 17, od 2019 roku przychody z odpłatnego zbycia waluty wirtualnej uznaje się za przychody z kapitałów pieniężnych. Oznacza to, że od 2019 roku przedsiębiorcy nie mogą rozliczać transakcji związanych z kryptowalutami w działalności gospodarczej.

Bez względu na dotychczasowy sposób rozliczania od nowego roku traderzy[1] będą zobowiązani do wykazywania przychodu z kapitałów pieniężnych. Będą one rozliczane na formularzu PIT-38 i opodatkowane stałą stawką 19%. Pierwszy formularz PIT-38 za rok 2019 powinien być złożony do Urzędu Skarbowego w terminie do 30 kwietnia 2020 roku.

 

Długo oczekiwana definicja przychodu z walut wirtualnych

Doprecyzowanie definicji przychodu z odpłatnego zbycia waluty wirtualnej jednoznacznie rozstrzyga spór dotyczący wykazania przychodu od transakcji wymiany kryptowaluty na inną kryptowalutę. Zgodnie z nowym brzmieniem definicji przychodów, wymiana kryptowaluty na inną walutę wirtualną nie będzie stanowić przychodu i analogicznie nie będzie stanowić kosztu.

Definicja przychodu z walut wirtualnych została określona w art. 17 ust. 1f ustawy o PIT: „Przez odpłatne zbycie waluty wirtualnej rozumie się wymianę waluty wirtualnej na prawny środek płatniczy, towar, usługę lub prawo majątkowe inne niż waluta wirtualna lub regulowanie innych zobowiązań walutą wirtualną”.

 

Rozliczanie kosztów

Za koszty uzyskania przychodów z tytułu odpłatnego zbycia waluty wirtualnej uważa się udokumentowane wydatki bezpośrednio poniesione na nabycie waluty wirtualnej oraz koszty związane z jej zbyciem, w tym udokumentowane wydatki poniesione na rzecz podmiotów świadczących usługi w zakresie pośrednictwa i wymiany kryptowalut.

Oznacza to, że od przychodów uzyskanych z odpłatnego zbycia waluty wirtualnej będzie można rozliczyć jedynie wydatki bezpośrednio z nimi związane. Traderzy nie będą mogli więc zaliczyć do kosztów wydatków pośrednich m.in. takich jak odsetki od zaciągniętych kredytów na zakup kryptowalut, kosztów zużycia prądu, zakup usług informatycznych, koszt zakupu „koparek do kryptowalut”.

Aby wydatek był zaliczony do kosztów, musi być bezpośrednio powiązany z uzyskanym przychodem. Dodatkowo koszty uzyskania przychodów są potrącane w tym roku podatkowym, w którym zostały poniesione. Nadwyżka kosztów nad przychodami uzyskanymi ze sprzedaży kryptowalut zwiększa koszty z tytułu ich sprzedaży w kolejnym roku. Przykładowo: jeżeli koszty wyniosą 100 tysięcy złotych, a przychody 70 tysięcy złotych, to nadwyżka w wysokości 30 tysięcy złotych będzie rozliczana w kolejnym roku.

Dla wielu przedsiębiorców oznacza to, że przychody ze sprzedaży kryptowalut w 2019 roku, które zostały zakupione w 2018 roku, zostaną opodatkowane bez rozliczenia kosztów.

Rozliczenie straty podatkowej

Obecny kurs kryptowalut sprawia, że duża część traderów wykaże stratę w zeznaniu rocznym za rok 2018. Będzie to dla nich bardzo niekorzystne podatkowo, bowiem od nowego roku przychody ze zbycia waluty wirtualnej będą rozpoznawane w innym źródle przychodów. Strata poniesiona z działalności gospodarczej lub z praw majątkowych nie będzie pomniejszać przychodów uzyskanych z kapitałów pieniężnych.

Co to oznacza w praktyce?

Zagraniczne giełdy, w których zostanie wygenerowany przychód z handlu kryptowalutami, nie mają obowiązku przesyłać formularza PIT-8C, na którym wykazuje się przychody z kapitałów pieniężnych. Oznacza to, że traderzy będą musieli sami wykazać uzyskane przychody, co z uwagi na dużą liczbę transakcji może sprawiać problemy w prawidłowym wykazaniu przychodów oraz kosztów bezpośrednio związanych z sprzedanymi kryptowalutami.

Myślę, że od nowego roku możemy spodziewać się nowej fali interpretacji podatkowych w zakresie prawa do rozliczania kosztów uzyskania przychodu.

Moim zdaniem warto zadbać o prowadzenie własnej dokumentacji od 1 stycznia, z której jednoznacznie będzie wynikać przychód, powiązanie przychodu z poniesionymi kosztami oraz ew. nadwyżka kosztów uzyskania przychodu, którą będzie można rozliczyć w kolejnym roku podatkowym.

[1] Osoba, która dokonuje transakcji krótkoterminowych na giełdach

Autor: Piotr Ciszewski, ekspert podatkowy w firmie inFakt, oferującej nowoczesne rozwiązania księgowe

Komentarzy (0)

brainshare logo

Tags: , , , ,

SaldeoSMART zmienia właściciela. Norweska Grupa Visma po raz pierwszy kupuje polski produkt

Dodany 17 stycznia 2019 przez admin

Krakowski BrainSHARE IT, producent SaldeoSMART, wiodącego systemu w chmurze dla biur rachunkowych i działów księgowych w małych i średnich przedsiębiorstwach, został przejęty przez norweską grupę Visma. Dzięki akwizycji Visma poszerza swój zasięg geograficzny i umacnia się na pozycji północnoeuropejskiego lidera w zakresie cloudowych rozwiązań księgowych, a SaldeoSMART zyskuje silnego partnera o międzynarodowym zasięgu.

Przejęcie wpisuje się w strategię firmy Visma polegającą na dostarczaniu najlepszych rozwiązań dla księgowych i MŚP w Europie Północnej. SaldeoSMART to skuteczne i łatwo dostępne narzędzie oparte na technologii przetwarzania w chmurze dla biur rachunkowych i przedsiębiorstw posiadających własne działy księgowości. System umożliwia bezpieczną digitalizację dokumentów i automatyzację procesów biznesowych. SaldeoSMART oferuje następujące moduły: odczytywanie dokumentów techniką OCR, przepływ dokumentów, panel pracownika i wystawianie faktur.

SaldeoSMART podniesie wpływ firmy Visma na poprawę skutecznej działalności biur rachunkowych w Europie Północnej. Cieszymy się z wejścia na polski rynek, a w ciągu kolejnych dziesięciu lat spodziewamy się zyskać w nim znaczący udział. Włączenie SaldeoSMART do grupy Visma podniesie jej wartość i stworzy nowe możliwości dla obecnych i nowych klientów – mówi Steffen Torp, dyrektor Sektora Visma Software SMB.

Dzięki temu przejęciu Visma rozszerza zasięg swojej działalności w Polsce. Do tej pory skupiała się na sprzedaży i wsparciu dla rozwiązań międzynarodowych, dziś rozpoczyna budowę polskiej linii produktów. Visma podniesie też wartość SaldeoSMART, którego klienci będą mogli skorzystać teraz z dodatkowych, atrakcyjnych produktów.

Od lat stabilnie się rozwijamy i osiągamy bardzo dobre wyniki. Naszą wizją jest upraszczanie procesów księgowych i przenoszenie ich do chmury. Dzielimy ją z Vismą, co sprawia, że firma ta jest dla nas doskonałym partnerem, który zapewni SaldeoSMART dalszy rozwój – mówi Krzysztof Wojtas, prezes zarządu BrainSHARE IT.

SaldeoSMART wszedł na polski rynek w 2010 roku. Od tej pory program systematycznie ewoluował, dostosowując się do zmian w prawie i potrzeb użytkowników. Dziś jest liderem na rynku polskim w zakresie odczytywania dokumentów. Korzysta z niego ponad 55000 firm.

– W nowym inwestorze zyskujemy stabilnego partnera, którego zaplecze merytoryczne i finansowe stanie się naszym atutem w rozmowach z dużymi firmami i pozwoli nam na intensyfikację naszych działań w Polsce i tym samym powiększenie portfolio naszych klientów – dodaje Krzysztof Wojtas.

SaldeoSMART skutecznie rozwija bazę swoich klientów za pomocą szerokiej sieci dystrybucji przez partnerów. Już 1500 biur rachunkowych obsługuje 55000 spółek, korzystając z tego rozwiązania w chmurze. Będąc częścią Grupy Visma, SaldeoSMART pozostanie niezależnym podmiotem i marką skupiającą się na doskonaleniu produktu i obsłudze klienta.

– SaldeoSMART to pierwszy polski produkt, w który zainwestowała Visma. To dla nas duże wyróżnienie – podsumowuje Krzysztof Wojtas.

Źródło: BrainSHARE IT

Komentarzy (0)

konica minolta logo

Tags: ,

Wypadki, kradzieże i awarie to miliardowe straty dla firm – ograniczyć je mogą inteligentne systemy wideo

Dodany 11 stycznia 2019 przez admin

W latach 20152017 w co trzeciej firmie doszło do wypadku w pracy[1]. W pierwszym półroczu 2018 roku zarejestrowano ich w Polsce ponad 37 tys.[2], a szacunkowy koszt takich incydentów oraz chorób zawodowych to już co najmniej 476 mld euro rocznie w Unii Europejskiej[3] i 3,94% światowego PKB[4]. Aby poprawić bezpieczeństwo pracowników, towarów i budynków, firmy zaczynają wdrażać systemy wideo działające w oparciu o sztuczną inteligencję.

Wysoka cena nieuwagi

Badania pokazują, że pracodawcy czują się odpowiedzialni za swoją kadrę – 76% polskich przedsiębiorców zdaje sobie sprawę z tego, że ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo w zakładzie. Są przy tym świadomi kosztów, z jakimi wiążą się wypadki w pracy – 87% jest zdania, że inwestycje w BHP przynoszą wymierne korzyści ekonomiczne[5].

Wypadki w miejscu pracy często wynikają z niedostatecznej koncentracji pracowników, nieznajomości zagrożeń, zbyt dużego tempa wykonywanych zadań czy braku doświadczenia. Niebezpieczeństwo stanowią również niespodziewane awarie instalacji i sprzętu oraz pożary. Wtedy nie wystarczy ostrożność kadry – potrzebny jest kompleksowy, automatyczny nadzór nad urządzeniami oraz wykrytymi zdarzeniami – wskazuje Piotr Bettin, menedżer ds. rozwoju biznesu inteligentnych systemów wideo w firmie Konica Minolta.

 

Inteligentna prewencja i reakcja

Jak pokazują dane PIP, wypadkom najczęściej ulegają pracownicy zakładów przetwórstwa przemysłowego (39%), budowlanych (23%), handlowych (9%), transportowych i magazynów (5%)[6]. Ochronę kadry, zwłaszcza w procesach produkcyjnych, może wspierać sztuczna inteligencja wykorzystywana do analizowania rejestrowanego materiału wideo w czasie rzeczywistym i alarmowania o niebezpiecznych sytuacjach. Inteligentne systemy wideo automatycznie zliczają ludzi czy przedmioty, a także wykrywają ruchdźwięk czy zaprószenie ognia. Monitorując temperaturę maszyn, powiadamiają obsługę, np. gdy urządzenia się przegrzeją.

 

– Inteligentne kamery termograficzne mogą wykrywać i kontrolować newralgiczne miejsca, powiadamiając o możliwym zagrożeniu pożarowym. Wykorzystują do tego m.in. technologię mapowania ciepła oraz system wykrywania dymu z dużych odległości tłumaczy Bettin.

 

Bezpieczeństwo i efektywność w praktyce

Z inteligentnych systemów wideo korzystają międzynarodowe firmy takie jak Bolloré Logistics, przez której centrum logistyczno-transportowe w Auckland przechodzi ponad 2 tys. ładunków dziennie. Wdrożenie sieciowych kamer Konica Minolta pozwoliło firmie na szybsze wykrywanie zdarzeń i reagowanie na nie w wielu miejscach systemu tranzytowego – w taborze, na stacjach, rampach czy w magazynach. Zintegrowanie monitoringu z awaryjnym systemem telefonicznym i systemem wykrywania dymu oraz ognia umożliwiają zapewnianie bezpieczeństwa pracowników, towarów i magazynu. Dzięki swobodnemu dostępowi do precyzyjnych nagrań firma może także redukować koszty związane z procesami reklamacyjnymi w niezawinionych sytuacjach.

 
Pracownicy, którzy analizują materiały wideo na kilku ekranach jednocześnie, nie są w stanie wyłapać wszystkich incydentów. Tymczasem inteligentne kamery rejestrują nawet niewidoczny dla ludzkiego oka ruch osób i przedmiotów. Jest to możliwe nawet w całkowitej ciemności, przez dym, mgłę czy smog. Zaletą kamer jest również to, że nie można ich oślepić reflektorami czy lampami. Wielowarstwowy system analizy danych w czasie rzeczywistym umożliwia przewidywanie ryzykownych sytuacji jeszcze zanim do nich dojdzie i badanie w kilka sekund tego, co człowiekowi zajęłoby wiele godzin podsumowuje Piotr Bettin.

[1] http://bezpieczniwpracy.pl/wp-content/uploads/2017/12/Raport-Bezpiecze%C5%84stwo-pracy-w-Polsce-2017_KBwP.pdf

[2] http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/warunki-pracy-wypadki-przy-pracy/wypadki-przy-pracy-w-pierwszym-polroczu-2018-roku-dane-wstepne-,3,32.html

[3] Koszt wypadków przy pracy i chorób zawodowych, źródło: „An International Comparison of the Cost of Work-related Accidents and Illnesses”, https://osha.europa.eu/en/tools-and-publications/publications/international-comparison-cost-work-related-accidents-and/view

[4] http://www.ilo.org/global/topics/safety-and-health-at-work/lang–en/index.htm

[5] http://bezpieczniwpracy.pl/wp-content/uploads/2017/12/Raport-Bezpiecze%C5%84stwo-pracy-w-Polsce-2017_KBwP.pdf

[6] https://www.pip.gov.pl/pl/f/v/192642/Sprawozdanie%20z%20dzialalnosci%20PIP%20w%202017.pdf#page=13

Źródło Konica Minolta

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

POWIĄZANE STRONY

ELASTYCZNY WEB HOSTING