Archiwum | Rozwiązania

brainshare logo

Tags: , , , ,

Czy to już koniec „tradycyjnych” biur rachunkowych? Potrzebna cyfrowa rewolucja.

Dodany 19 grudnia 2018 przez admin

Zanoszą osobiście lub wysyłają pocztą – współcześni przedsiębiorcy wciąż dostarczają faktury do biur rachunkowych za pomocą tradycyjnych metod. I choć wcale nie mają na to czasu, to dla dobra biznesu będą to robić tak długo …aż konkurencyjne biuro zaoferuje nowocześniejsze rozwiązanie. W świecie, w którym do prowadzenia interesu wystarczy komputer z Internetem, możliwość zdalnej współpracy z księgowym to już biznesowy must-have.

W ostatnich kilkunastu latach nowe technologie diametralnie zmieniły oblicze sektora biznesowego. Transformacji uległy nie tylko narzędzia do świadczenia usług, ale przede wszystkim potrzeby przedsiębiorców. Na próżno szukać dzisiaj biznesmena, który nie korzysta z dóbr cyfryzacji. Zabiegany i zestresowany, zawsze wybierze rozwiązanie, które pozwoli mu zaoszczędzić czas i pieniądze. To duże wyzwanie zwłaszcza dla biur rachunkowych, które dotychczas stawiały w dużej mierze wyłącznie na osobisty kontakt z klientem.

Co ważne, współczesny biznes docenia kontakt “twarzą w twarz”, ale pod warunkiem, że nie jest do niego przymuszony. Przedsiębiorcy lubią mieć wybór, a umożliwienie im jego dokonania jest obecnie fundamentem świadczenia usług B2B. Biura rachunkowe stoją przed ogromną szansą na stworzenie kompleksowej, nowoczesnej oferty, która w pełni odpowie na potrzeby zapracowanych klientów. Nowe technologie bowiem nie tylko ułatwiają kontakty na linii księgowy – klient, ale przede wszystkim znacznie podnoszą satysfakcję obu stron ze współpracy.

Najtrudniejszy pierwszy krok

Właściciele tradycyjnych biur rachunkowych obawiają się, że zaawansowane rozwiązania okażą się zbyt skomplikowane w obsłudze nie tylko dla księgowych, ale też klientów. Jest to zupełnie racjonalny strach przed dużą zmianą, który można przezwyciężyć tylko poprzez pogłębianie wiedzy o specyfice działania dostępnych na rynku oprogramowań. Większość oferowanych systemów jest niezwykle prosta w obsłudze i wyposażona w intuicyjny interfejs, standardem jest również gwarantowane wsparcie wdrożeniowe i techniczne udzielane przez producentów.

A co z klientami biur? Współcześni przedsiębiorcy lubią technologiczne nowinki, ponieważ wiedzą, że służą do optymalizacji ich biznesu. I nawet jeśli nie są biegli w obsłudze najnowszych rozwiązań (co zdarza się coraz rzadziej!), to dzięki skrupulatnie zaplanowanym procedurom onboardingowym, nowy system szybko przestaje mieć przed nimi jakiekolwiek tajemnice.

Wdrożenie nowego oprogramowania może budzić niepokój – jako ludzie nie przepadamy za zmianami, nawet tymi dobrymi. Z doświadczenia wiem jednak, że obawy znikają wraz z pojawiającymi się korzyściami wynikającymi z automatyzacji procesów w biurze rachunkowym. Księgowi zaczynają mieć więcej czasu dla klientów, przedsiębiorcy z kolei są zadowoleni, że mają zdalny dostęp do dokumentów i powierzyli swój biznes nowoczesnej firmie. Najważniejsze to uświadomić sobie, że technologiczne zmiany ułatwiają nam pracę i nas w niej wspierają, a nie są zagrożeniem – tłumaczy Edyta Wojtas z BrainSHARE IT, firmy produkującej SaldeoSMART.

Win – win, czyli dlaczego warto podzielić się kontrolą

Jak spośród wszystkich programów wspierających księgowych wybrać ten idealny dla danego biura rachunkowego? Odpowiedź jest prosta: znaleźć taki, który umożliwia klientowi wystawianie faktur, zdalny kontakt z biurem oraz wgląd w firmowe dokumenty.

Przedsiębiorca wystawiający faktury poprzez udostępniony mu przez jego biuro program nie tylko ma pewność, że dokumenty są od razu trafiają do księgowego i są zapisywane w archiwum, ale też nie traci czasu i pieniędzy na poszukiwanie zewnętrznych oprogramowań służących wyłącznie do generowania faktur. Nie musi też pobierać dodatkowo plików, już nie wspominając o drukowaniu dokumentów i wysyłaniu (lub co gorsza: zanoszeniu) ich do księgowej – cały ten proces odbywa się zdalnie i nie wymaga od niego wygospodarowania czasu na stacjonarną wizytę w biurze. To również duże ułatwienie dla samych  pracowników biura, którzy procesują dokumenty na bieżąco i nie martwią się, że znowu otrzymają faktury na ostatnią chwilę.

 

Klienci chcą też mieć możliwość bezproblemowej kontroli dokumentów (np. poprzez wgląd do archiwum online), tworzenia analiz oraz zestawień, bo to zwiększa poczucie ich komfortu i bezpieczeństwa. Przedsiębiorcy nierzadko potrzebują konkretnych danych “tu i teraz”, bez oczekiwania na pomoc pracownika biura czy działu księgowości. Chcą polegać na eksperckiej wiedzy księgowych, ale też pragną być samodzielni tam, gdzie mogą zaoszczędzić choć trochę cennego czasu. Umożliwienie im skorzystania ze zdalnej obsługi księgowej jest teraz dla biur rachunkowych tzw. gamechangerem, który na długo zostawia konkurencję daleko w tyle – dodaje Edyta Wojtas z SaldeoSMART.

Dobrze wykonana praca księgowego wcale nie musi być okupiona mozolnym wysiłkiem, zwłaszcza jeśli można ją choć w niewielkiej części zautomatyzować. Nowoczesne oprogramowania dają biurom rachunkowym możliwość zoptymalizowania własnego biznesu i wyjścia do klientów z unikalną i w pełni dopasowaną do ich potrzeb ofertą. Aby jednak w pełni czerpać z dóbr technologii, należy w pierwszej kolejności zmienić do nich stosunek. Zaawansowane systemy nie są bowiem zagrożeniem dla biur rachunkowych, a opłacalną inwestycją w ich pracowników i klientów. Dlatego też zamiast zastanawiać się, jak nakłonić zdigitalizowanych przedsiębiorców do skorzystania z usług księgowych, najpierw warto nauczyć się porozumiewać w ich (cyfrowym) języku.

Źródło: BrainSHARE IT

Komentarzy (0)

brother logo

Tags: ,

Brother ADS-1700W i ADS-1200 czyli prostota obsługi w kompaktowej formie

Dodany 09 grudnia 2018 przez admin

Brother ADS-1700W i ADS-1200 to nowe skanery A4 przeznaczone do biur, w których liczy się nie tylko prostota obsługi i szybkość działania. Oba modele są kompaktowe  i łatwe w konfiguracji, co jest istotne w miejscu gdzie wykorzystanie przestrzeni biurowej ma znaczenie.

Brother ADS-1700W powstał z myślą o firmach potrzebujących wydajnego oraz szybkiego w użyciu skanera, który zajmuje niewiele miejsca. Urządzenie może skanować dokumenty dwustronnie z prędkością do 25 stron na minutę lub 50 obrazów na minutę i rozdzielczości do 1,200 x 1,200 dpi. Praca jest jeszcze łatwiejsza dzięki automatycznemu podajnikowi dokumentów, który mieści na raz do 20 arkuszy. Dzięki opcji Zero-touch skanowanie może odbywać się automatycznie, po włożeniu dokumentów do urządzenia. ADS-1700W ma wbudowany kolorowy ekran dotykowy o przekątnej 7,1 cm. Ma on dodatkowe zastosowanie – wiele funkcji można skonfigurować jako skrót od ekranu dotykowego, zapewniając intuicyjną kontrolę nad procesem cyfryzacji dokumentów. W sumie na ekranie można ustawić do 20 skrótów. ADS-1700W równie dobrze radzi sobie z wszelkiego rodzaju kartami i dowodami osobistymi, czy innymi dokumentami plastikowymi w mniejszym formacie – służy do tego specjalne gniazdo. Zeskanowane pliki mogą być przesyłane do komputera, jak również do folderów sieciowych, serwerów poczty e-mail, SFTP i FTP oraz zapisywane na nośniki USB. Ten model wyposażony jest w interfejs IEEE 802.11b/g/n umożliwiając bezprzewodowe przesyłanie plików bezpośrednio do laptopa lub urządzeń mobilnych.

ADS-1200 jest szybkim odpowiednikiem skanera ADS-1700W. Tutaj również można korzystać z dużej szybkości urządzenia, wynoszącej do 25 stron na minutę lub 50 obrazów na minutę, cyfryzując dokumenty w rozdzielczości do 1,200 x 1,200 dpi. ADS-1200 ma również wbudowany automatyczny podajnik dokumentów na 20 arkuszy i równie dobrze radzi sobie z plastikowymi kartami i dowodami. Jednak jest bardziej mobilny dzięki możliwości zasilania go z portu USB 3.0. Urządzenie jest tylko nieco szerze niż arkusz papieru formatu A4, co pozwala zwolnić dodatkowe miejsce na biurku, redukując przestrzeń potrzebną do pracy.

Skanery Brother ADS-1700W oraz ADS-1200 są objęte 3-letnią gwarancją po rejestracji na stronie producenta. Więcej szczegółów  na temat nowych urządzeń można znaleźć na stronie: www.brother.pl

Źródło: Brother

 

Komentarzy (0)

brainshare logo

Tags: , , , , , , ,

Kategoryzacja i wymiarowanie faktur sprzedażowych – nowa funkcja w SaldeoSMART

Dodany 08 grudnia 2018 przez admin

BrainSHARE IT, producent platformy SaldeoSMART wspierającej nowoczesną księgowość, wprowadził do swojej oferty funkcję kategoryzowania i wymiarowania faktur sprzedażowych. Eksport kompletnie opisanych dokumentów księgowych możliwy jest obecnie dla użytkowników korzystających z programu Comarch ERP Optima. W dalszej kolejności firma planuje uruchomić kolejne integracje dla tej funkcjonalności.

Mechanizm nadawania kategorii sprzedażowych dotyczy faktur zaliczkowych, końcowych, VAT oraz tych wystawianych przez/dla nievatowca. Opcja ta ułatwia biurom rachunkowym klasyfikowanie dokumentów pod kątem rodzaju sprzedaży, a co za tym idzie, pozwala zaoszczędzić czas i przyczynia się do sprawniejszego księgowania faktur. Co najważniejsze, użytkownik ma możliwość udostępnienia nowej funkcji swoim klientom, dzięki czemu może otrzymywać od nich uprzednio sklasyfikowane i  opisane faktury sprzedażowe.

– Kategoryzowanie i wymiarowanie faktur pomaga księgowym w porządkowaniu i segregowaniu faktur sprzedażowych ze względu na charakter wydatków, jakiego dotyczą. Szczegółowo opisane faktury są po prostu eksportowane do programu księgowego, do którego wraz z dokumentami trafiają przypisane wcześniej informacje księgowe. Rozwiązanie zostało zaprojektowane analogicznie do innej funkcji naszej aplikacji związanej z nadawaniem kategorii dla dokumentów. Mamy nadzieję, że dzięki temu użytkownicy nie będą mieli żadnego problemu z maksymalnym wykorzystaniem nowej funkcji w codziennej pracy – podkreśla Edyta Wojtas, wiceprezes zarządu i analityk biznesowy w SaldeoSMART.

Optymalizacja pracy biur rachunkowych

Biura rachunkowe mogą nadawać kategorie według pozycji towarowych lub rejestru VAT. W pierwszym przypadku system przygotuje tabelę do kategoryzacji w oparciu o poszczególne linie towarowe, w drugim: podział ten odbędzie się według sum na poszczególnych stawkach VAT. Dodatkowo, jeśli użytkownik programu pracuje także na Odczytywaniu Dokumentów SaldeoSMART, ma możliwość nadawania dokumentom wymiarów. Są to precyzyjne opisy, które służą np. do przyporządkowywania faktur do poszczególnych projektów, działów firmy czy nawet pracowników.

Mechanizm kategoryzowania i wymiarowania dostępny jest obecnie w opcji z integracją do Comarch ERP Optima. BrainSHARE IT w kolejnych etapach planuje uruchomienie tej funkcji również dla użytkowników korzystających z pozostałych programów księgowych.

Źródło: BrainSHARE IT

Komentarzy (0)

ser logo

Tags: , , ,

Cyfrowa przestrzeń robocza podstawą transformacji

Dodany 08 grudnia 2018 przez admin

Cyfrowa przestrzeń robocza zmieni sposób, w jaki pracujemy. Przede wszystkim znacznie go uelastyczni. Jednym z głównych czynników, od których zależy długoterminowy sukces przedsiębiorstwa, jest sprawna współpraca między pracownikami, która ułatwia pozyskiwanie dobrych pomysłów oraz zwiększenie efektywności procesów.

Chcąc dostosować się do wymagań doskonale skomunikowanego świata, przedsiębiorstwa przeprowadzają dziś cyfryzację. Zapewnienie pracownikom odpowiednich narzędzi może zdecydować o sukcesie lub niepowodzeniu firmy. Inteligentne, dobrze przemyślane cyfrowe miejsca pracy tworzą elastyczną organizację, która sprzyja innowacyjności. Pracownicy mają dostęp do informacji zawsze, gdy tego potrzebują, z dowolnego miejsca, w wybrany przez siebie sposób.

Cyfrowe miejsca pracy muszą elastycznie reagować na zmiany warunków rynkowych, a z drugiej strony zapewniać sprawny obieg wiedzy w całej strukturze organizacyjnej firmy, we wszystkich kierunkach. Wiąże się z tym konieczność zmiany kultury organizacyjnej przedsiębiorstwa.

W nowoczesnym cyfrowym miejscu pracy pracownicy są zaangażowani, produktywni i mobilni. Szybko znajdują potrzebne informacje i bez problemu współpracują z kolegami oraz partnerami zewnętrznymi z innych lokalizacji. Mogą korzystać np. z aplikacji mobilnych, które usprawniają przepływ pracy i przyspieszają podejmowanie decyzji.

Stworzenie efektywnego cyfrowego miejsca pracy wymaga świeżego spojrzenia na działalność firmy oraz używane przez nią procesy i treści. Chodzi przede wszystkim o to, aby odpowiedni pracownicy mieli dostęp do właściwych danych oraz mogli bezproblemowo współpracować z innymi pracownikami z pożytkiem dla przedsiębiorstwa. Przedsiębiorstwo powinno wdrożyć kulturę cyfrową. W miarę dojrzewania cyfrowego miejsca pracy można zaobserwować zmiany dotyczące procesów i zachowań. Zmienia się sposób, w jaki pracownicy uzyskują dostęp do danych i korzystają z nich. Zakres współpracy poszerza się, a dystrybucja treści w całej organizacji staje się łatwiejsza niezależnie od granic państwowych czy barier językowych. Model ten można rozszerzyć na partnerów zewnętrznych, dzięki czemu współpraca i procesy pracy przyniosą jeszcze więcej korzyści.

Cyfrowe miejsce pracy: rój danych

Dane tworzą nową gospodarkę. Zarządzanie danymi ma dziś strategiczne znaczenie dla przedsiębiorstw. Na podstawie danych można uzyskać przydatne w działaniu informacje, które umożliwiają np. skierowanie właściwych przekazów do odpowiednich klientów, co zapewni firmie przewagę nad konkurencją.

Kluczową rolę w sprawnej dystrybucji danych odgrywa cyfrowe miejsce pracy. Odpowiednie narzędzia wspomagające współpracę umożliwiają pracownikom interakcje z kolegami i podmiotami zewnętrznymi. Zapewniają im szybszy dostęp do wiedzy i danych oraz pomagają w podejmowaniu trafnych decyzji.

Współpraca w erze Przemysłu 4.0Koncepcja „Przemysł 4.0”, określana również jako czwarta rewolucja przemysłowa, zmienia podejście przedsiębiorstw do danych. Tradycyjne dane w postaci liniowej szybko ustępują miejsca informacjom dostępnym w czasie rzeczywistym i sztucznej inteligencji, która przyspiesza procesy, zwiększa produktywność i obniża koszty. Przemysł 4.0 to kolejny duży krok w dziedzinie automatyzacji i przesyłania danych. Obejmuje Internet rzeczy, przetwarzanie w chmurze i sztuczną inteligencję. Sprawi, że fabryki staną się bardziej zautomatyzowane i inteligentne, co ułatwi im szybkie dostosowywanie się do nowych wymagań rynku. Dostępność informacji na wszystkich poziomach organizacyjnych firmy ułatwi interakcję maszynom i pracownikom.

W przedsiębiorstwach z sektora przemysłowego pojawią się ogromne ilości danych (tzw. big data) wymagających filtrowania. Niezwykle ważne stanie się więc efektywne zarządzanie danymi, które umożliwi również integrację wartościowych źródeł danych z różnych systemów w celu tworzenia np. raportów dotyczących konserwacji predykcyjnej. Przedsiębiorstwa te będą potrzebować oprogramowania, które umożliwi cyfryzację całego łańcucha tworzenia wartości oraz zapewni ciągły przepływ i stałą dostępność danych.

Ciągły strumień danych

Wykorzystując cyfrowe miejsce pracy, takie jak Doxis4 firmy SER, przedsiębiorstwo może połączyć wszystkie swoje dane oraz udostępniać je zgodnie z kontekstem. W firmach z branży produkcji i inżynierii przemysłowej cyfrowe pliki dotyczące cyklu życia maszyn oraz dokumenty związane z elektroniką, mechaniką i informatyką przechowywane są w jednym źródle informacji. Mogą one zostać połączone z innymi danymi, takimi jak wiadomości e-mail czy dzienniki serwisu, pochodzącymi z innych rozwiązań, np. pakietów aplikacji biurowych, systemów planowania zasobów przedsiębiorstwa (ERP), elektronicznych systemów projektowania wspomaganego komputerowo (ECAD) i tym podobnych.

Dokumenty w plikach elektronicznych można łatwo łączyć z plikami klientów, transakcjami biznesowymi, danymi maszyn i tak dalej. Dostęp do wszystkich danych dotyczących konkretnego partnera biznesowego można łatwo uzyskać na podstawie kontekstu. Znacznie przyspiesza to np. uzyskiwanie odpowiedzi od działu wsparcia technicznego lub udostępnianie treści podmiotom zewnętrznym w celu usprawnienia procesu decyzyjnego. Bez kontekstu informacje opracowane na podstawie danych mogą okazać się niepoprawne. Właściwy kontekst określony na podstawie danych dostarczonych przez cyfrowe miejsca pracy umożliwia pracownikom podejmowanie trafnych decyzji. Dlatego tak ważne jest uwzględnianie kontekstu w strategiach wdrażania cyfrowych miejsc pracy.

Współpraca jeszcze nigdy nie miała tak dużego znaczenia dla przyszłości przedsiębiorstw. Zapewnienie pracownikom narzędzi, które są dostępne w cyfrowym miejscu pracy, stało się podstawowym wymogiem w warunkach szybkiej cyfryzacji przedsiębiorstw.

AUTOR: Marcin Somla, Dyrektor, SER Group

Komentarzy (0)

intive logo

Tags: ,

Chatboty to przyszłość biznesu – przejmą całkowicie obsługę klienta?

Dodany 17 sierpnia 2018 przez admin

W ostatnich kilkunastu miesiącach chatboty zdefinowały na nowo komunikację marki z odbiorcami. Już wkrótce to wygodne i przydatne narzędzie, zarówno dla organizacji, jak i konsumenta, stanie się kluczowym dla zdalnej obsługi klienta, wypierając powoli kontakt mailowy czy telefoniczny. W jaki sposób połączenie optymalizacji i sztucznej inteligencji może zapewnić sukces w biznesie?

Skuteczna komunikacja z obecnymi i potencjalnymi klientami to jedno z ważniejszych wyzwań, przed jakim stoją przedsiębiorstwa. Kluczem jest wykorzystanie całej gamy kanałów mobilnych, w szczególności zaś komunikatorów, gdyż według branżowych szacunków w 2019 roku będzie z nich korzystać więcej niż 25 proc. populacji, czyli około 1,75 miliarda ludzi na świecie. To olbrzymi potencjał komunikacyjny, informacyjny i brandingowy.

Chatbot mniej inwazyjny

Aplikacje mobilne podbiły świat, stając się niezwykle przydatnymi narzędziami w życiu codziennym. Używamy ich niemal bez przerwy do: wytyczania trasy podróży, przeprowadzania mobilnych płatności, odtwarzania muzyki, robienia zakupów, zamawiania jedzenia, utrzymywania kontaktu ze znajomymi. Trzeba jednak przyznać, że w kwestii przepływu informacji między marką a klientem, wiele jest jeszcze do osiągnięcia. Wraz z upływem czasu na znaczeniu zyskują chatboty, które, początkowo wprowadzane dla „efektu WOW”, nie miały najlepszego otwarcia. W pierwszych tego typu rozwiązaniach brakowało precyzji w generowanych przez bota odpowiedziach, co drażniło użytkowników i było źródłem negatywnych opinii.

Z czasem chatboty stały się coraz dokładniejsze i bardziej efektywne, zyskując miano pożądanego kanału komunikacji. Przed nimi rysuje się dość obiecująca przyszłość. Według danych statista.com w 2016 roku światowy rynek chatbotów wart był około 190 milionów dolarów, podczas gdy w 2025 roku ma on osiągnąć wartość rekordowych 1,25 miliarda dolarów. Oznacza to siedmiokrotny wzrost w ciągu zaledwie jednej dekady. Z czego mogą wynikać tak dobre prognozy?

– Ważną przewagą chatbotów jest fakt, iż są nieinwazyjne. Aplikacje mobilne wymagają instalacji, a następnie ciągłego aktualizowania, co obciąża znaczną część pamięci urządzenia. Tymczasem w przypadku chatbotów, użytkownik ma dostep do informacji z pozycji wcześniej zainstalowanego komunikatora. Dzięki niemu będzie mógł np. dokonać rezerwacji hotelu lub zakupić wybrany produkt. Warto podkreślić, że takie rozwiązania wywołują u odbiorcy więcej pozytywnych doświadczeń i zapewniają aktywny dialog marki z odbiorcą – tłumaczy Marek Łabuzek, Head of Data Science wrocławskiego oddziału firmy intive.

Nie tylko dla Millenialsów

Firmy będą coraz chętniej wdrażać i udoskonalać chatboty także z innego powodu: aby dostosować się do panujących trendów. Pokolenie Millenialsów coraz rzadziej wykonuje tradycyjne połączenia telefoniczne – nastolatkowie wolą napisać niż zadzwonić. Kontakt z botem nie stanowi dla nich problemu, wręcz przeciwnie, wydaje się czymś prostym i naturalnym. Pozostali użytkownicy, preferujący „tradycyjne” rozwiązania, wciąż do dyspozycji będą mieć kanały takie, jak mail czy telefon, a kontakt z botem może być dla nich wygodniejszy, na przykład w trakcie podróży pociągiem, tramwajem czy autobusem. Sztuczna inteligencja powinna systematycznie wypierać kontakt telefoniczny czy nawet mailowy, z którymi bot – w przypadku rozwiązywania prostych problemów – wygrywa szybkością udzielanej natychmiastowo odpowiedzi.

Warto podkreślić, że rozwiązanie to jest równie korzystne dla klienta, jak i wdrażającej je firmy. Pozwala zredukować teleobsługę o nawet 30 proc., eliminując konieczność wielokrotnego udzielania odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Dzięki temu wielu zaangażowanych w bezpośredni kontakt z klientem pracowników można delegować do innych zadań. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorstwa chętnie sięgają po ten kanał komunikacji. Trend ten będzie się rozwijał, bo, jak szacują specjaliści, do 2020 roku nawet 85 proc. kontaktów klienta z marką będzie się odbywać bezosobowo.

Liczy się skuteczność kontaktu

W przypadku jakich branż chatboty już się sprawdzają?

– Przede wszystkim w telekomunikacji, gdzie sprawny kontakt z klientem jest szczególnie ważny. Dlaczego wdrożenie chatbotów w tym przypadku jest tak korzystne? Myślę, że po części dlatego, iż duże organizacje mają sporą grupę klientów z podobnymi „problemami”, np. zmiana pakietów. Inna branża to finanse: na przykład w Wielkiej Brytanii już dzisiaj firmy korzystają ze sztucznej inteligencji przy ocenie ryzyka kredytowego. Wydaje się tylko kwestią czasu, aż podobne mechanizmy zaczną funkcjonować w naszym kraju – dodaje Marek Łabuzek.

Przywiązanie odbiorców, częstotliwość korzystania z poszczególnych chatbotów, a co za tym idzie również ich rozwój w najbliższych latach, będą zależeć od kilku czynników. Przede wszystkim od precyzji odpowiedzi i, w konsekwencji, skuteczności kontaktu. Im szybciej odbiorca będzie mógł pozyskać informację np. o statusie przesyłki czy szczegółach regulaminu, tym chętniej skorzysta z pomocy chatbota w przyszłości.

– Logika chatbota może zostać spersonalizowana pod kątem użytkownika sklepu internetowego (rejestruje, co ostatnio kupił, jakie ma preferencje, gdzie znajdują się jego ulubione kanały dostawy). To pozytywnie wpływa na doświadczenie klienta, dlatego warto zadbać o to, by chatbota „skroić” pod indywidualne oczekiwania, zastanowić się, w jakim języku będzie się komunikował, czy klient może robić literówki w zapytaniach i jak w największym stopniu usprawnić kontaktuzupełnia ekspert.

Popularność powinny z czasem zyskiwać także chatboty transakcyjne, które pozwolą klientowi na dokonanie konkretnego zakupu w danym sklepie lub przedłużenie wybranej usługi. Nieco inaczej wygląda sytuacja chatbotów sprzedażowych, w których jest zdecydowanie więcej zmiennych, a dodatkowym wyzwaniem jest również udostępnianie katalogu usług. Taki rodzaj bota jest już popularny w Stanach Zjednoczonych, w Polsce to melodia przyszłości.

Innowacje technologiczne, mimo, że często wydaje nam się, iż postępują powoli, mogą mieć duże konsekwencje już w najbliższej przyszłości. Tak jest również w przypadku chatbotów. Jeszcze 20 lat temu, najbardziej pożądanym cyfrowym produktem była strona internetowa – dzisiaj biznes coraz częściej stawia na chatboty. Firma, która nie będzie korzystała z tego typu rozwiązań technologicznych, może mieć problem z konkurencyjnością na dynamicznym rynku. Dlatego już dziś warto zainteresować się tematem i rozpocząć nowy dialog z klientem.

Źródło: intive

Komentarzy (0)

passus logo

Tags: , ,

Monitorowanie doświadczeń użytkownika – nowy cel szefów IT

Dodany 29 maja 2018 przez admin

Monitoring wydajności aplikacji i sieci to rynek, który zdaniem firmy Gartner w 2020 roku osiągnie wartość 5.6 miliardów dolarów, rosnąc w tempie ok. 10 proc. na rok. Wzrosty napędza przede wszystkim cyfrowa transformacja i związana z nią potrzeba monitorowania doświadczeń użytkowników, w tym przede wszystkim tych korzystających z aplikacji biznesowych. Zdaniem Gartnera, to właśnie te funkcje są obecnie najważniejszym powodem dla szefów IT, aby inwestować w rozwiązania APM (Application Performance Monitoring).

Monitorowanie wydajności działania aplikacji to bardzo ważny obszar ze zrozumiałych powodów: jeśli aplikacja działa wolno lub co chwilę się wiesza, nie ma znaczenia jak bardzo przyjazny jest jej interfejs, bo i tak nikt nie będzie chciał z niej korzystać. Jest to tym bardziej istotne, że współcześnie użytkownicy mają bardzo duży wybór różnych podobnych do siebie aplikacji internetowych i łatwo podejmują decyzję o ich zmianie, jeśli tylko spotkają się z jakimiś trudnościami związanymi z jej użytkowaniem.

Tego typu zachowanie to żadna nowość we współczesnym świecie, co potwierdzają np. badania firmy Forrester. Wedle nich, 65 proc. konsumentów ma dużą lub bardzo dużą skłonność do karania lub nagradzania dostawców usług lub producentów w oparciu o nawet pojedyncze doświadczenie dotyczące danej usługi lub produktu. Nie dotyczy to przy tym tylko ludzi młodych, ale także i starszych.

„Potrzeba zapewniania wysokiej wydajności aplikacji jest jeszcze ważniejsza w firmach, bo wpływa na wydajność pracy. Jeśli aplikacja pracuje bez żadnych zakłóceń, to również i pracownik może szybko wykonywać swoje zadania. Jeśli jednak pojawiają się problemy, to ma to bezpośredni wpływ na jego wydajność. Sięga on – wedle badań firmy ZK Research – aż 14 proc. rocznie” – mówi Grzegorz Mańturzyk, Specjalista ds. Monitoringu Wydajności w firmie Passus SA.

Jak dodaje przedstawiciel Passus, firmy wydają miliardy na nowe inicjatywy IT w celu zwiększenia przychodów, ale gdyby tylko mogły sprawić, że aplikacje, które już mają, będą działały lepiej, doprowadziłoby to do dwucyfrowej poprawy wydajności ich pracowników.

Sposoby monitorowania wydajności aplikacji

Aplikację może spowalniać serwer, oprogramowanie zainstalowane na tym serwerze, sieć lub różnego rodzaju problemy na urządzeniu, z którego korzysta użytkownika. Do niedawna monitoring wydajności aplikacji sprowadzał się głównie do mierzenia parametrów pracy po stronie serwera czy sieci.

„Monitoring wydajności po stronie serwerowej to najbardziej podstawowy sposób zapewnienia ciągłości działania aplikacji. Specjalne oprogramowanie może monitorować w trybie ciągłym zarówno podstawowe parametry serwera, jak obciążenie procesora, pamięci czy dysków, jak i kod aplikacji, dostarczając informacji o tym, jakie klasy i metody wykonują się najdłużej, jakie są zgłaszane wyjątki oraz awarie” – wyjaśnia Grzegorz Mańturzyk.

Drugą metodą jest monitorowanie ruchu generowanego przez aplikację, co odbywa się przez skierowanie kopii tego ruchu do specjalnego programu monitorującego. To rozwiązania umożliwia przede wszystkim dostarczenie informacji o wpływie sieci i jej parametrów transmisyjnych, jak np. pasmo czy opóźnienia pakietów, na wydajność aplikacji.

Metodą obecnie zyskującą największą popularność jest instalowanie agentów do monitoringu wydajności bezpośrednio na urządzeniach końcowych użytkowników (komputerach, tabletach, smartfonach). Wedle badań firmy Gartner, 46 proc. CIO uważa tę funkcję za najważniejszą w systemach APM. Żadna inna funkcja dostępna w rozwiązaniach do monitoringu wydajności nie uzyskała w tych badaniach większej liczby wskazań.

Nowa generacja rozwiązań – zintegrowany monitoring w jednym systemie

Agenci instalowani na urządzeniach użytkowników to nic innego jak specjalny program, który łączy się z tzw. kolektorem danych przez sieć, który może je przechować przez nawet kilka lat. Dane są następnie przetwarzane przy pomocy zaawansowanych programów, z wykorzystaniem mechanizmów sztucznej inteligencji i narzędzi Business Intelligence oraz Big Data.

„W ten sposób jesteśmy w stanie uzyskać informacje, których nie dostarczały dwie poprzednie metody. Czyli np. jakie aplikacje są zainstalowane na danym urządzeniu, w jakim stopniu obciążają one zasoby urządzenia i czy ulegają awariom, ile czasu użytkownik musi czekać aż się aplikacja odwiesi, czy zdarzają się awarie całkowicie blokujące aplikację” – mówi Grzegorz Mańturzyk.

Przedstawiciel Passus, jako przekład takiego rozwiązania wskazuje system Riverbed SteelCentral Aternity, które zostało stworzone po przejęciu firmy Aternity, specjalizującej się rozwijaniu rozwiązań do monitoringu doświadczeń użytkowników, przez Riverbed, globalnego potentata na rynku monitoringu aplikacji. W wyniku tego przejęcia Riverbed dodał funkcje w zakresie monitoringu na urządzeniach użytkowników do swojej platformy, która wcześniej umożliwiała monitoring przede wszystkim po stronie serwerowej i sieci.

„Powstał w ten sposób system, który umożliwia zbieranie i analizę w jednym systemie wszystkich danych na temat wydajności aplikacji – z serwerów, sieci oraz urządzeń użytkowników. Zdecydowanie ułatwia to monitorowanie wydajności i szybkie reagowanie na wykryte nieprawidłowości” – mówi Grzegorz Mańturzyk.

Możliwości tego rozwiązania można zobaczyć oglądając specjalne webinarium na jego temat, które jest dostępne tutaj.

Zintegrowanie wszystkich metod monitorowania wydajności aplikacji w jednym systemie to bez dwóch zdań przełom na rynku APM. Tego typu rozwiązania w znaczący sposób mogą pomóc firmom w poprawie doświadczeń użytkowników – ułatwiając szybkie zidentyfikowanie problemu, a następnie określenie jego przyczyn.

Nic dziwnego, że na tego typu systemy jest coraz większe zapotrzebowanie. Wedle badań Riverbed z 2018 roku, w samej tylko branży handlowej, aż 48 proc. firm planuje w najbliższym czasie zakup urządzeń do lepszego monitoringu doświadczeń użytkowników. Z kolei badania firmy SpigIT z 2016 roku pokazują, że aż 75 proc. firm na całym świecie, które inwestuje we wprowadzania innowacji, stawia sobie za cel przede wszystkim poprawę doświadczeń użytkowników.

Źródło: Passus SA

Komentarzy (0)

logo zebra

Tags: , ,

„Shoppertainment” to klucz do zwiększenia sprzedaży w sklepie

Dodany 02 maja 2018 przez admin

Technologia przeznaczona dla sklepów detalicznych rozwija się w błyskawicznym tempie. W 2018 roku coraz popularniejszym trendem staje się „shoppertainment”, opierający się na założeniu, że wycieczka do centrum handlowego jest tak samo atrakcyjnym doświadczeniem jak sam zakup produktu. Sprzedawcy prześcigają się w staraniach, by uczynić swoje placówki interesującymi dla  gości. Dzięki temu liczba odwiedzających wzrasta, jednak niekoniecznie przekłada się to na znaczące zwiększenie sprzedaży w sklepach.

To niezbyt optymistyczna prognoza dla sprzedawców prowadzących sklepy tradycyjne, zwłaszcza gdy inwestycja w rozrywkę może nie przynieść im oczekiwanego zwrotu. Istnieją jednak rozwiązania, które mogą odwrócić ten trend. Zostały one, wraz z argumentami przemawiającymi za ich wdrożeniem na szeroką skalę, przedstawione w „2017 Global Shopper Study” – dziesiątej dorocznej ankiecie firmy Zebra Technologies analizującej zadowolenie kupujących i trendy technologiczne w branży detalicznej. Z badania wynika, że sprzedawcy przeszli długą drogę w ciągu ostatniej dekady, starając się poprawić doświadczenie związane z zakupami w sklepach stacjonarnych. Z drugiej strony jednak oczekiwania kupujących rosną w tempie wykładniczym i różnią się w zależności od pokolenia.

Młodsze pokolenie podąża za trendem „shoppertainment”. Ponad połowa (55 proc.) millenialsów przyznaje, że ogląda wystawy co najmniej pięć razy w miesiącu, nic nie kupując. Blisko połowa (46 proc.) ankietowanych konsumentów ogląda towary w sklepach, ale kupuje je w Internecie – 60 proc.  zaznacza, że powodem takiego postępowania są dostępne online rabaty.

Doświadczenie związane z zakupami nie jest już czymś, co dzieje się wyłącznie w sklepie, czy nawet w Internecie. Mamy z nim do czynienia przez cały czas. Klienci mają więcej okazji do zakupów, niż kiedykolwiek wcześniej, reagują więc tylko na te propozycje, które nie wymagają od nich żadnego wysiłku w żadnym momencie interakcji z marką. Dotyczy to całego procesu zakupu: dokładności w obszarze asortymentu na stronie internetowej sprzedawcy, poziomu obsługi w sklepie tradycyjnym, dostawy oraz — oczywiście — zadowolenia z produktu.

Sprytni sprzedawcy odtwarzają wygodę i oferty cenowe związane z zakupami online w sklepach tradycyjnych, dzięki czemu mogą lepiej, niż może się wydawać, konkurować z rynkiem internetowym oraz e-sprzedawcami. Niemal jedna trzecia (32 proc.) klientów przyznaje, że pomocni sprzedawcy zachęcają ich do większych wydatków, a ponad połowa (52 proc.) uważa, że wykorzystanie technologii poprawia ich wrażenia z zakupów.

Rozwój technologii przyczynił się do szybkiego wzrostu oczekiwań klientów, ale dostarczył również sprzedawcom rozwiązań do ich realizacji. Dysponując odpowiednimi narzędziami technologicznymi są oni lepiej wyposażeni pod kątem obsługi klienta i przyczyniają się do zwiększenia przychodów. Technologia zapewnia zwiększoną widoczność zasobów, dostęp do informacji w czasie rzeczywistym oraz do danych umożliwiających podejmowanie decyzji, w tym m.in. informacji o dostępności towaru w danym miejscu i czasie lub ofercie skrojonej pod potrzeby lojalnych klientów. To sprawia, że doświadczenie z zakupów w fizycznym sklepie może być zbliżone do tego, na które może liczyć klient sklepu internetowego. Cena i spersonalizowane doświadczenia to klucz do sukcesu — ponad dwie trzecie (68 proc.) klientów twierdzi, że chce, by sprzedawcy korzystali z urządzeń mobilnych w celu oferowania im rabatów w sklepach tradycyjnych.

Presja na ułatwianie i digitalizację zakupów w sklepie sprawiła, że konkurencja na rynku handlu detalicznego jeszcze bardziej wzrosła. Tradycyjne sklepy szybko rozwijają możliwości e-commerce, a sklepy działające tylko w Internecie przymierzają się do wejścia na rynek handlu tradycyjnego. Sprzedawcy muszą stale wprowadzać innowacje w sklepach, na zapleczu, magazynie i w centrach dystrybucji. Nie można zaniedbać żadnego ogniwa łańcucha.

Przekaz jest jasny: proste posunięcia, takie jak wyposażenie personelu w urządzenia połączone z Internetem (tablety i komputery mobilne) oraz zapewnienie im autonomii umożliwiającej poprawę doświadczenia klienta dzięki informacjom i rabatom, pozwalają tradycyjnym sprzedawcom detalicznym konkurować w rozwijającym się, wielokanałowym środowisku. Shoppertainment dowodzi, że wrażenia ze sklepu nadal są kluczowym elementem ścieżki klienta do zakupu, a sprzedawcy powinni zarabiać na zwiększonym ruchu w sklepach, zapewniając konsumentom bardziej spersonalizowane i angażujące doświadczenia związane z zakupami.

Stale zwiększające się oczekiwania klientów są motorem napędowym transformacji branży handlu detalicznego i inwestycji w technologię. Shoppertainment to trend, który zmusza sprzedawców do inwestowania w tradycyjne sklepy, jednak należy być świadomym, że większy ruch niekoniecznie oznacza wzrost sprzedaży. Sprzedawcy muszą skoncentrować się na inwestowaniu w spersonalizowane doświadczenia i usługi świadczone klientom odwiedzającym ich sklepy – w tym celu powinni zacząć korzystać z najnowszych technologii, które to wykorzystane umiejętnie zwiększają szanse na dodatkowe zyski.

Założenia badania/metodologia

Dziesiąte doroczne badanie kupujących firmy Zebra objęło prawie 7500 kupujących z Ameryki Północnej i Łacińskiej, krajów Azji i Pacyfiku, Europy i Bliskiego Wschodu. Wywiady z respondentami zostały przeprowadzone we wrześniu 2017 r. przez partnerską firmę Qualtric zajmującą się przeprowadzaniem badań internetowych. 2468 badanych kupujących pochodziło z obszaru EMEA.

Autor: Jacek Żurowski, Regional Sales Director, CE, Zebra Technologies

Komentarzy (0)

Tags: , ,

PZPN z nowym systemem biletowym od Blue Media

Dodany 24 kwietnia 2018 przez admin

Wdrożenie systemu biletowego to kolejny etap rozwoju projektu “Łączy nas piłka”, realizowanego przez spółkę Blue Services z grupy Blue Media. Na pierwsze dwa mecze reprezentacji Polski oraz reprezentacji U-21 sprzedano przez system biletowy “Łączy nas piłka” 100 tys. biletów w niecałe dwa miesiące od uruchomienia usługi.

– System biletowy “Łączy nas piłka” wyróżnia się bardzo dużą wydajnością oraz bezpieczeństwem. Ponadto został on tak skonstruowany, aby móc szybko zareagować na wypadek kilkudziesięciu różnych scenariuszy, jakie mogą się zdarzyć tuż przed imprezą. Wszystko po, to by dana impreza sportowa odbyła się bez żadnych zakłóceń dla kibiców – wyjaśnia Bartosz Ostrowski z Blue Services.

Wdrożenie systemu biletowego to kolejny etap rozbudowy multiplatformy komunikacyjnej, tworzonej i rozwijanej od 2014 r. przez Blue Services, spółkę z grupy Blue Media.

Multiplatforma od Blue Media to komplementarny zestaw autorskich rozwiązań informatycznych, skierowany do organizacji sportowych. Pozwala on na maksymalne wykorzystanie ich możliwości związanych z obecnością w internecie. W skład multiplatformy wchodzą takie moduły jak: serwis internetowy z dedykowanym organizacjom sportowym systemem zarządzania treścią (CMS), zintegrowana ze stroną aplikacja mobilna, system do zarządzania kontem i relacją z kibicem (CRM), program partnerski, program lojalnościowy dla aktywnych kibiców, sklep internetowy oraz zaawansowany system biletowy.

– Wieloletnie doświadczenie we współpracy z szeroko pojętym sektorem sportowym pozwoliło nam na precyzyjne określenie potrzeb tego rynku w ramach obecności w internecie i komunikacji z kibicami. Posiadamy kompetencje w zakresie realizacji dużych systemów informatycznych, m.in. wspierających procesy biznesowe i sprzedażowe. Jako grupa Blue Media od lat opracowujemy bezpieczne rozwiązania w zakresie płatności online. To wszystko zaowocowało stworzeniem kompletnego systemu ułatwiającego zarządzanie klubami i federacjami sportowymi – zapewnia Michał Mekler z Blue Services.

Źródło: Blue Media

Komentarzy (0)

f5 networks logo

Tags: , ,

Opanować wideo. Sposoby na przeciążenie

Dodany 18 kwietnia 2018 przez admin

Liczby nie kłamią. Użytkownicy Facebooka każdego dnia oglądają 8 mld filmów, a 82 proc. użytkowników Twittera ogląda treści w formie wideo. Co znaczące, 90 proc. filmów na Twitterze i 60 proc. na YouTube jest oglądana na urządzeniach mobilnych[1].

Popularność wideo jest częściowo napędzana przez dostawców usług, którzy oferują bezpłatny przesył danych lub bardzo tanie plany taryfowe. W tej nowej rzeczywistości siłę napędową stanowią narzędzia do efektywnego zarządzania kosztami i ruchem.

Większość mobilnych wideo charakteryzują dwie cechy: szyfrowanie za pomocą SSL lub podobnych protokołów oraz wykorzystanie technologii Adaptive Bit Rate, dzięki której rozdzielczość filmów jest dostosowywana do dostępnej przepustowości.

Technologia F5 Networks, oparta o Gi-LAN, to efektywne kosztowo rozwiązanie, poprawiające działanie Transmission Control Protocol (TCP) w sieciach mobilnych.

TCP to kluczowy protokół „transportowy” w infrastrukturze internetowej. Wraz z Internet Protocol (IP) zapewnia płynne łączenie aplikacji i urządzeń. Umożliwia błyskawiczne dzielenie się treściami z miliardami ludzi na całym świecie. Odpowiada także za zarządzanie ruchem przy jednoczesnym kontrolowaniu błędów w transmisji.

Obecnie F5 może wykrywać przekazy wideo i zarządzać nimi za pomocą kontroli pasma opartej na TCP Proxy lub streamach wideo bazujących na User Datagram Protocol. Umożliwia to dostawcom usług dostosowanie przepustowości do wymagań wideo i potrzeb użytkowników.

W przyszłości optymalizacja TCP stanie się dla nich jeszcze ważniejsza. Obecnie stosowana przez F5 technologia optymalizacji TCP pozwala na przyspieszenie ładowania wideo o 99,81 proc. dla odległych sieci (103,48 proc. dla sieci w średniej odległości i 131,39 proc. dla pobliskich). Dodatkowo F5 zarejestrowało przyspieszenie ładowania o 214,12 proc. w czasie dużego natężenia ruchu i o 218,6 proc. w czasie średniego natężenia.

Najważniejsze zalety optymalizacji TCP to m.in. radiocentryczne algorytmy kontroli przeciążenia, które dostosowują się do specyfiki sieci mobilnej. Algorytmy te są bardzo istotnymi czynnikami poprawiającymi przepływ ruchu i ogólne wrażenia z użytkowania. Techniki optymalizacji TCP mogą również skrócić czas komunikacji między protokołem a klientem, umożliwiając obu stronom szybką reakcję w przypadku np. przeciążenia w sieci. Co więcej, możliwe jest zmniejszenie retransmisji i poprawa efektywności wykorzystania zasobów radiowych.

TCP nie jest monolitem i każdego dnia dodawane są do niego nowe elementy. Nie da się ich sensownie wykorzystać bez odpowiedniego dostosowania i synchronizacji. Osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji powinny wybrać odpowiedni stos TCP, który zapewnia wysoką wydajność i ogranicza zjawisko rozdęcia buforów (buffer bloat), a także zapewnia przejrzystość przekazywanych pakietów. W dobie popularności wideo, optymalny stos TCP musi być czymś więcej niż statycznym elementem. Niezbędna jest integracja z innymi funkcjami, w tym z głęboką inspekcją pakietów, sterowaniem ruchem i równoważeniem obciążenia.

[1]              https://www.inc.com/bill-carmody/how-to-leverage-social-media-in-2018-a-video-marketing-guide-for-brands.html

Autor: Ireneusz Wiśniewski, Dyrektor Zarządzający w F5 Networks

Komentarzy (0)

hekko logo

Tags: , , ,

Polacy wymyślili intuicyjny generator nazw domenowych

Dodany 22 marca 2018 przez admin

Pierwsze, typowo polskie narzędzie do intuicyjnego podpowiadania atrakcyjnych nazw domen generycznych w oparciu o korzyści dostarczane przez planowaną markę – już działa! Tylko w pierwszym miesiącu od uruchomienia, wygenerowało ponad 2 miliony inspirujących adresów w 11 tys. zapytaniach złożonych przez użytkowników.

Coraz trudniej o atrakcyjną domenę, której nazwa trafnie odzwierciedli rodzaj prowadzonego biznesu, będzie łatwa do zapamiętania i co najważniejsze – wolna w polskim rejestrze. Ta myśl przyświecała twórcom z Hekko.pl, którzy stworzyli pierwsze w Polsce narzędzie do generowania atrakcyjnych, a przy tym – wciąż wolnych nazw domen generycznych w języku polskim, w oparciu o wyróżniki biznesowe.

Dziś, gdy wymyśla się nazwę dla nowej firmy czy projektu, pierwszym krokiem jest sprawdzenie dostępności domeny. Szczególnie z końcówką „.pl” jest problem, często rejestrowaną wyłącznie w celach spekulacyjnych, blokowaną na rok i porzucaną przed pierwszym odnowieniem – tłumaczy dr inż. Artur Pajkert z Hekko.pl, pomysłodawca Domenowego Odkrywcy. Ten stan potwierdzają dane – zgodnie z raportem CENTR, poziom odnowień w trzecim kwartale 2017 roku wyniósł zaledwie 62,22 proc.

Intuicyjny podpowiadacz polskich nazw domenowych

Z jednej strony, brak wolnych domen w rejestrze pobudza kreatywność przedsiębiorców. Z drugiej – to dość frustrujące zadanie, szczególnie gdy po każdym okrzyku „EUREKA!”, wymyślona nazwa okazuje się być zwyczajnie zajęta. Dlatego Polacy z Hekko.pl wpadli na genialny w swojej prostocie pomysł i stworzyli Domenowego Odkrywcę – system online do podpowiadania nazw domen generycznych w języku polskim. Generycznych, czyli bazujących na naturalnych słowach i niosących konkretne znaczenie. System jest bardzo przyjazny i prosty w obsłudze, oczywiście darmowy, a dzięki dostępnym kryteriom, pozwala w kilka sekund wygenerować setki nazw, pasujących do danego biznesu czy projektu.

Powiesz – takie narzędzia są już na rynku. Oczywiście, są. Ale głównie w językach obcych i dla domen niegenerycznych. – Ani polskie, ani zagraniczne tego typu mechanizmy nie są tak rozbudowane, jak Domenowy Odkrywca, dający nazwy domen dopasowanych do wartości, które chcemy, aby nasz biznes reprezentował – dodaje dr inż. Artur Pajkert. Na rynku polskim także istnieją dobre wyszukiwarki domen, jednak ta, o której dziś mowa, jest wyjątkowa – nie tylko ze względu na wysoką szybkość, ale filozofię działania. To pierwsza wyszukiwarka na rynku, która tak głęboko wspiera myślenie o domenie, jak o marce, która pozwala zastosować personalizujące wyróżniki, jak atrakcyjna cena, czas realizacji, opinie klientów, a nawet – piękno czy smak.

Jak skorzystać z Domenowego Odkrywcy?

Aby skorzystać z generatora, wystarczy wpisać interesujące słowa kluczowe – np. książki, opowiadania, bajki, komiksy – jeżeli planem jest otwarcie księgarni internetowej. Dla lepszego dopasowania propozycji, można zaznaczyć pożądane cechy, które powinna reprezentować marka lub którymi chce konkurować na rynku. W przypadku sklepu online może to być np. szerokość oferty i cena, restauracji – smak i jakość, punktu kurierskiego – szybkość i opinie, producenta kosmetyków naturalnych – wyjątkowość i piękno. Dodatkowo, można określić liczbę znaków, jakie ma mieć domena oraz wybrać, czy w nazwie mogą pojawić się myślniki.

Ponad 2 miliony inspirujących nazw w jeden miesiąc

Tylko w styczniu 2018 roku, Domenowy Odkrywca sprawdził 2 102 009 nazw domenowych w 11 355 zapytaniach złożonych przez użytkowników. W 4011 przypadkach pytano o nazwę z konkretną końcówką, z czego 2837 była to domena polska. W ponad 7000 wyszukań użytkownicy podawali wyłącznie pojedyncze słowa, i dla tej grupy podpowiedzi z pewnością były najbardziej ciekawe.

Myśl o domenie jak o marce

Domeny generyczne cały czas odgrywają ogromną, wizerunkową rolę. Ze względu na swoją prostą formę bazującą na naturalnych, odwołujących się do konkretnych znaczeń słowach są bardzo łatwe do zapamiętania. Będąc trwale połączone z nazwą firmy, pozwalają klientom łatwo trafić pod internetowy adres, przez wyszukiwarkę czy przeglądarkę. – Dlatego o domenach trzeba myśleć świadomie, jak o nośniku wartości, bez względu na branżę, w której firma ma działać – podsumowuje Jakub Dwernicki, prezes Hekko.pl.

Domenowy Odkrywca dostępny jest tutaj: https://www.hekko.pl/odkrywca-domen.

Zródło: Hekko

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

POWIĄZANE STRONY