Archiwum | Rozwiązania

intive logo

Tags: ,

Chatboty to przyszłość biznesu – przejmą całkowicie obsługę klienta?

Dodany 17 sierpnia 2018 przez admin

W ostatnich kilkunastu miesiącach chatboty zdefinowały na nowo komunikację marki z odbiorcami. Już wkrótce to wygodne i przydatne narzędzie, zarówno dla organizacji, jak i konsumenta, stanie się kluczowym dla zdalnej obsługi klienta, wypierając powoli kontakt mailowy czy telefoniczny. W jaki sposób połączenie optymalizacji i sztucznej inteligencji może zapewnić sukces w biznesie?

Skuteczna komunikacja z obecnymi i potencjalnymi klientami to jedno z ważniejszych wyzwań, przed jakim stoją przedsiębiorstwa. Kluczem jest wykorzystanie całej gamy kanałów mobilnych, w szczególności zaś komunikatorów, gdyż według branżowych szacunków w 2019 roku będzie z nich korzystać więcej niż 25 proc. populacji, czyli około 1,75 miliarda ludzi na świecie. To olbrzymi potencjał komunikacyjny, informacyjny i brandingowy.

Chatbot mniej inwazyjny

Aplikacje mobilne podbiły świat, stając się niezwykle przydatnymi narzędziami w życiu codziennym. Używamy ich niemal bez przerwy do: wytyczania trasy podróży, przeprowadzania mobilnych płatności, odtwarzania muzyki, robienia zakupów, zamawiania jedzenia, utrzymywania kontaktu ze znajomymi. Trzeba jednak przyznać, że w kwestii przepływu informacji między marką a klientem, wiele jest jeszcze do osiągnięcia. Wraz z upływem czasu na znaczeniu zyskują chatboty, które, początkowo wprowadzane dla „efektu WOW”, nie miały najlepszego otwarcia. W pierwszych tego typu rozwiązaniach brakowało precyzji w generowanych przez bota odpowiedziach, co drażniło użytkowników i było źródłem negatywnych opinii.

Z czasem chatboty stały się coraz dokładniejsze i bardziej efektywne, zyskując miano pożądanego kanału komunikacji. Przed nimi rysuje się dość obiecująca przyszłość. Według danych statista.com w 2016 roku światowy rynek chatbotów wart był około 190 milionów dolarów, podczas gdy w 2025 roku ma on osiągnąć wartość rekordowych 1,25 miliarda dolarów. Oznacza to siedmiokrotny wzrost w ciągu zaledwie jednej dekady. Z czego mogą wynikać tak dobre prognozy?

– Ważną przewagą chatbotów jest fakt, iż są nieinwazyjne. Aplikacje mobilne wymagają instalacji, a następnie ciągłego aktualizowania, co obciąża znaczną część pamięci urządzenia. Tymczasem w przypadku chatbotów, użytkownik ma dostep do informacji z pozycji wcześniej zainstalowanego komunikatora. Dzięki niemu będzie mógł np. dokonać rezerwacji hotelu lub zakupić wybrany produkt. Warto podkreślić, że takie rozwiązania wywołują u odbiorcy więcej pozytywnych doświadczeń i zapewniają aktywny dialog marki z odbiorcą – tłumaczy Marek Łabuzek, Head of Data Science wrocławskiego oddziału firmy intive.

Nie tylko dla Millenialsów

Firmy będą coraz chętniej wdrażać i udoskonalać chatboty także z innego powodu: aby dostosować się do panujących trendów. Pokolenie Millenialsów coraz rzadziej wykonuje tradycyjne połączenia telefoniczne – nastolatkowie wolą napisać niż zadzwonić. Kontakt z botem nie stanowi dla nich problemu, wręcz przeciwnie, wydaje się czymś prostym i naturalnym. Pozostali użytkownicy, preferujący „tradycyjne” rozwiązania, wciąż do dyspozycji będą mieć kanały takie, jak mail czy telefon, a kontakt z botem może być dla nich wygodniejszy, na przykład w trakcie podróży pociągiem, tramwajem czy autobusem. Sztuczna inteligencja powinna systematycznie wypierać kontakt telefoniczny czy nawet mailowy, z którymi bot – w przypadku rozwiązywania prostych problemów – wygrywa szybkością udzielanej natychmiastowo odpowiedzi.

Warto podkreślić, że rozwiązanie to jest równie korzystne dla klienta, jak i wdrażającej je firmy. Pozwala zredukować teleobsługę o nawet 30 proc., eliminując konieczność wielokrotnego udzielania odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Dzięki temu wielu zaangażowanych w bezpośredni kontakt z klientem pracowników można delegować do innych zadań. Nic więc dziwnego, że przedsiębiorstwa chętnie sięgają po ten kanał komunikacji. Trend ten będzie się rozwijał, bo, jak szacują specjaliści, do 2020 roku nawet 85 proc. kontaktów klienta z marką będzie się odbywać bezosobowo.

Liczy się skuteczność kontaktu

W przypadku jakich branż chatboty już się sprawdzają?

– Przede wszystkim w telekomunikacji, gdzie sprawny kontakt z klientem jest szczególnie ważny. Dlaczego wdrożenie chatbotów w tym przypadku jest tak korzystne? Myślę, że po części dlatego, iż duże organizacje mają sporą grupę klientów z podobnymi „problemami”, np. zmiana pakietów. Inna branża to finanse: na przykład w Wielkiej Brytanii już dzisiaj firmy korzystają ze sztucznej inteligencji przy ocenie ryzyka kredytowego. Wydaje się tylko kwestią czasu, aż podobne mechanizmy zaczną funkcjonować w naszym kraju – dodaje Marek Łabuzek.

Przywiązanie odbiorców, częstotliwość korzystania z poszczególnych chatbotów, a co za tym idzie również ich rozwój w najbliższych latach, będą zależeć od kilku czynników. Przede wszystkim od precyzji odpowiedzi i, w konsekwencji, skuteczności kontaktu. Im szybciej odbiorca będzie mógł pozyskać informację np. o statusie przesyłki czy szczegółach regulaminu, tym chętniej skorzysta z pomocy chatbota w przyszłości.

– Logika chatbota może zostać spersonalizowana pod kątem użytkownika sklepu internetowego (rejestruje, co ostatnio kupił, jakie ma preferencje, gdzie znajdują się jego ulubione kanały dostawy). To pozytywnie wpływa na doświadczenie klienta, dlatego warto zadbać o to, by chatbota „skroić” pod indywidualne oczekiwania, zastanowić się, w jakim języku będzie się komunikował, czy klient może robić literówki w zapytaniach i jak w największym stopniu usprawnić kontaktuzupełnia ekspert.

Popularność powinny z czasem zyskiwać także chatboty transakcyjne, które pozwolą klientowi na dokonanie konkretnego zakupu w danym sklepie lub przedłużenie wybranej usługi. Nieco inaczej wygląda sytuacja chatbotów sprzedażowych, w których jest zdecydowanie więcej zmiennych, a dodatkowym wyzwaniem jest również udostępnianie katalogu usług. Taki rodzaj bota jest już popularny w Stanach Zjednoczonych, w Polsce to melodia przyszłości.

Innowacje technologiczne, mimo, że często wydaje nam się, iż postępują powoli, mogą mieć duże konsekwencje już w najbliższej przyszłości. Tak jest również w przypadku chatbotów. Jeszcze 20 lat temu, najbardziej pożądanym cyfrowym produktem była strona internetowa – dzisiaj biznes coraz częściej stawia na chatboty. Firma, która nie będzie korzystała z tego typu rozwiązań technologicznych, może mieć problem z konkurencyjnością na dynamicznym rynku. Dlatego już dziś warto zainteresować się tematem i rozpocząć nowy dialog z klientem.

Źródło: intive

Komentarzy (0)

passus logo

Tags: , ,

Monitorowanie doświadczeń użytkownika – nowy cel szefów IT

Dodany 29 maja 2018 przez admin

Monitoring wydajności aplikacji i sieci to rynek, który zdaniem firmy Gartner w 2020 roku osiągnie wartość 5.6 miliardów dolarów, rosnąc w tempie ok. 10 proc. na rok. Wzrosty napędza przede wszystkim cyfrowa transformacja i związana z nią potrzeba monitorowania doświadczeń użytkowników, w tym przede wszystkim tych korzystających z aplikacji biznesowych. Zdaniem Gartnera, to właśnie te funkcje są obecnie najważniejszym powodem dla szefów IT, aby inwestować w rozwiązania APM (Application Performance Monitoring).

Monitorowanie wydajności działania aplikacji to bardzo ważny obszar ze zrozumiałych powodów: jeśli aplikacja działa wolno lub co chwilę się wiesza, nie ma znaczenia jak bardzo przyjazny jest jej interfejs, bo i tak nikt nie będzie chciał z niej korzystać. Jest to tym bardziej istotne, że współcześnie użytkownicy mają bardzo duży wybór różnych podobnych do siebie aplikacji internetowych i łatwo podejmują decyzję o ich zmianie, jeśli tylko spotkają się z jakimiś trudnościami związanymi z jej użytkowaniem.

Tego typu zachowanie to żadna nowość we współczesnym świecie, co potwierdzają np. badania firmy Forrester. Wedle nich, 65 proc. konsumentów ma dużą lub bardzo dużą skłonność do karania lub nagradzania dostawców usług lub producentów w oparciu o nawet pojedyncze doświadczenie dotyczące danej usługi lub produktu. Nie dotyczy to przy tym tylko ludzi młodych, ale także i starszych.

„Potrzeba zapewniania wysokiej wydajności aplikacji jest jeszcze ważniejsza w firmach, bo wpływa na wydajność pracy. Jeśli aplikacja pracuje bez żadnych zakłóceń, to również i pracownik może szybko wykonywać swoje zadania. Jeśli jednak pojawiają się problemy, to ma to bezpośredni wpływ na jego wydajność. Sięga on – wedle badań firmy ZK Research – aż 14 proc. rocznie” – mówi Grzegorz Mańturzyk, Specjalista ds. Monitoringu Wydajności w firmie Passus SA.

Jak dodaje przedstawiciel Passus, firmy wydają miliardy na nowe inicjatywy IT w celu zwiększenia przychodów, ale gdyby tylko mogły sprawić, że aplikacje, które już mają, będą działały lepiej, doprowadziłoby to do dwucyfrowej poprawy wydajności ich pracowników.

Sposoby monitorowania wydajności aplikacji

Aplikację może spowalniać serwer, oprogramowanie zainstalowane na tym serwerze, sieć lub różnego rodzaju problemy na urządzeniu, z którego korzysta użytkownika. Do niedawna monitoring wydajności aplikacji sprowadzał się głównie do mierzenia parametrów pracy po stronie serwera czy sieci.

„Monitoring wydajności po stronie serwerowej to najbardziej podstawowy sposób zapewnienia ciągłości działania aplikacji. Specjalne oprogramowanie może monitorować w trybie ciągłym zarówno podstawowe parametry serwera, jak obciążenie procesora, pamięci czy dysków, jak i kod aplikacji, dostarczając informacji o tym, jakie klasy i metody wykonują się najdłużej, jakie są zgłaszane wyjątki oraz awarie” – wyjaśnia Grzegorz Mańturzyk.

Drugą metodą jest monitorowanie ruchu generowanego przez aplikację, co odbywa się przez skierowanie kopii tego ruchu do specjalnego programu monitorującego. To rozwiązania umożliwia przede wszystkim dostarczenie informacji o wpływie sieci i jej parametrów transmisyjnych, jak np. pasmo czy opóźnienia pakietów, na wydajność aplikacji.

Metodą obecnie zyskującą największą popularność jest instalowanie agentów do monitoringu wydajności bezpośrednio na urządzeniach końcowych użytkowników (komputerach, tabletach, smartfonach). Wedle badań firmy Gartner, 46 proc. CIO uważa tę funkcję za najważniejszą w systemach APM. Żadna inna funkcja dostępna w rozwiązaniach do monitoringu wydajności nie uzyskała w tych badaniach większej liczby wskazań.

Nowa generacja rozwiązań – zintegrowany monitoring w jednym systemie

Agenci instalowani na urządzeniach użytkowników to nic innego jak specjalny program, który łączy się z tzw. kolektorem danych przez sieć, który może je przechować przez nawet kilka lat. Dane są następnie przetwarzane przy pomocy zaawansowanych programów, z wykorzystaniem mechanizmów sztucznej inteligencji i narzędzi Business Intelligence oraz Big Data.

„W ten sposób jesteśmy w stanie uzyskać informacje, których nie dostarczały dwie poprzednie metody. Czyli np. jakie aplikacje są zainstalowane na danym urządzeniu, w jakim stopniu obciążają one zasoby urządzenia i czy ulegają awariom, ile czasu użytkownik musi czekać aż się aplikacja odwiesi, czy zdarzają się awarie całkowicie blokujące aplikację” – mówi Grzegorz Mańturzyk.

Przedstawiciel Passus, jako przekład takiego rozwiązania wskazuje system Riverbed SteelCentral Aternity, które zostało stworzone po przejęciu firmy Aternity, specjalizującej się rozwijaniu rozwiązań do monitoringu doświadczeń użytkowników, przez Riverbed, globalnego potentata na rynku monitoringu aplikacji. W wyniku tego przejęcia Riverbed dodał funkcje w zakresie monitoringu na urządzeniach użytkowników do swojej platformy, która wcześniej umożliwiała monitoring przede wszystkim po stronie serwerowej i sieci.

„Powstał w ten sposób system, który umożliwia zbieranie i analizę w jednym systemie wszystkich danych na temat wydajności aplikacji – z serwerów, sieci oraz urządzeń użytkowników. Zdecydowanie ułatwia to monitorowanie wydajności i szybkie reagowanie na wykryte nieprawidłowości” – mówi Grzegorz Mańturzyk.

Możliwości tego rozwiązania można zobaczyć oglądając specjalne webinarium na jego temat, które jest dostępne tutaj.

Zintegrowanie wszystkich metod monitorowania wydajności aplikacji w jednym systemie to bez dwóch zdań przełom na rynku APM. Tego typu rozwiązania w znaczący sposób mogą pomóc firmom w poprawie doświadczeń użytkowników – ułatwiając szybkie zidentyfikowanie problemu, a następnie określenie jego przyczyn.

Nic dziwnego, że na tego typu systemy jest coraz większe zapotrzebowanie. Wedle badań Riverbed z 2018 roku, w samej tylko branży handlowej, aż 48 proc. firm planuje w najbliższym czasie zakup urządzeń do lepszego monitoringu doświadczeń użytkowników. Z kolei badania firmy SpigIT z 2016 roku pokazują, że aż 75 proc. firm na całym świecie, które inwestuje we wprowadzania innowacji, stawia sobie za cel przede wszystkim poprawę doświadczeń użytkowników.

Źródło: Passus SA

Komentarzy (0)

logo zebra

Tags: , ,

„Shoppertainment” to klucz do zwiększenia sprzedaży w sklepie

Dodany 02 maja 2018 przez admin

Technologia przeznaczona dla sklepów detalicznych rozwija się w błyskawicznym tempie. W 2018 roku coraz popularniejszym trendem staje się „shoppertainment”, opierający się na założeniu, że wycieczka do centrum handlowego jest tak samo atrakcyjnym doświadczeniem jak sam zakup produktu. Sprzedawcy prześcigają się w staraniach, by uczynić swoje placówki interesującymi dla  gości. Dzięki temu liczba odwiedzających wzrasta, jednak niekoniecznie przekłada się to na znaczące zwiększenie sprzedaży w sklepach.

To niezbyt optymistyczna prognoza dla sprzedawców prowadzących sklepy tradycyjne, zwłaszcza gdy inwestycja w rozrywkę może nie przynieść im oczekiwanego zwrotu. Istnieją jednak rozwiązania, które mogą odwrócić ten trend. Zostały one, wraz z argumentami przemawiającymi za ich wdrożeniem na szeroką skalę, przedstawione w „2017 Global Shopper Study” – dziesiątej dorocznej ankiecie firmy Zebra Technologies analizującej zadowolenie kupujących i trendy technologiczne w branży detalicznej. Z badania wynika, że sprzedawcy przeszli długą drogę w ciągu ostatniej dekady, starając się poprawić doświadczenie związane z zakupami w sklepach stacjonarnych. Z drugiej strony jednak oczekiwania kupujących rosną w tempie wykładniczym i różnią się w zależności od pokolenia.

Młodsze pokolenie podąża za trendem „shoppertainment”. Ponad połowa (55 proc.) millenialsów przyznaje, że ogląda wystawy co najmniej pięć razy w miesiącu, nic nie kupując. Blisko połowa (46 proc.) ankietowanych konsumentów ogląda towary w sklepach, ale kupuje je w Internecie – 60 proc.  zaznacza, że powodem takiego postępowania są dostępne online rabaty.

Doświadczenie związane z zakupami nie jest już czymś, co dzieje się wyłącznie w sklepie, czy nawet w Internecie. Mamy z nim do czynienia przez cały czas. Klienci mają więcej okazji do zakupów, niż kiedykolwiek wcześniej, reagują więc tylko na te propozycje, które nie wymagają od nich żadnego wysiłku w żadnym momencie interakcji z marką. Dotyczy to całego procesu zakupu: dokładności w obszarze asortymentu na stronie internetowej sprzedawcy, poziomu obsługi w sklepie tradycyjnym, dostawy oraz — oczywiście — zadowolenia z produktu.

Sprytni sprzedawcy odtwarzają wygodę i oferty cenowe związane z zakupami online w sklepach tradycyjnych, dzięki czemu mogą lepiej, niż może się wydawać, konkurować z rynkiem internetowym oraz e-sprzedawcami. Niemal jedna trzecia (32 proc.) klientów przyznaje, że pomocni sprzedawcy zachęcają ich do większych wydatków, a ponad połowa (52 proc.) uważa, że wykorzystanie technologii poprawia ich wrażenia z zakupów.

Rozwój technologii przyczynił się do szybkiego wzrostu oczekiwań klientów, ale dostarczył również sprzedawcom rozwiązań do ich realizacji. Dysponując odpowiednimi narzędziami technologicznymi są oni lepiej wyposażeni pod kątem obsługi klienta i przyczyniają się do zwiększenia przychodów. Technologia zapewnia zwiększoną widoczność zasobów, dostęp do informacji w czasie rzeczywistym oraz do danych umożliwiających podejmowanie decyzji, w tym m.in. informacji o dostępności towaru w danym miejscu i czasie lub ofercie skrojonej pod potrzeby lojalnych klientów. To sprawia, że doświadczenie z zakupów w fizycznym sklepie może być zbliżone do tego, na które może liczyć klient sklepu internetowego. Cena i spersonalizowane doświadczenia to klucz do sukcesu — ponad dwie trzecie (68 proc.) klientów twierdzi, że chce, by sprzedawcy korzystali z urządzeń mobilnych w celu oferowania im rabatów w sklepach tradycyjnych.

Presja na ułatwianie i digitalizację zakupów w sklepie sprawiła, że konkurencja na rynku handlu detalicznego jeszcze bardziej wzrosła. Tradycyjne sklepy szybko rozwijają możliwości e-commerce, a sklepy działające tylko w Internecie przymierzają się do wejścia na rynek handlu tradycyjnego. Sprzedawcy muszą stale wprowadzać innowacje w sklepach, na zapleczu, magazynie i w centrach dystrybucji. Nie można zaniedbać żadnego ogniwa łańcucha.

Przekaz jest jasny: proste posunięcia, takie jak wyposażenie personelu w urządzenia połączone z Internetem (tablety i komputery mobilne) oraz zapewnienie im autonomii umożliwiającej poprawę doświadczenia klienta dzięki informacjom i rabatom, pozwalają tradycyjnym sprzedawcom detalicznym konkurować w rozwijającym się, wielokanałowym środowisku. Shoppertainment dowodzi, że wrażenia ze sklepu nadal są kluczowym elementem ścieżki klienta do zakupu, a sprzedawcy powinni zarabiać na zwiększonym ruchu w sklepach, zapewniając konsumentom bardziej spersonalizowane i angażujące doświadczenia związane z zakupami.

Stale zwiększające się oczekiwania klientów są motorem napędowym transformacji branży handlu detalicznego i inwestycji w technologię. Shoppertainment to trend, który zmusza sprzedawców do inwestowania w tradycyjne sklepy, jednak należy być świadomym, że większy ruch niekoniecznie oznacza wzrost sprzedaży. Sprzedawcy muszą skoncentrować się na inwestowaniu w spersonalizowane doświadczenia i usługi świadczone klientom odwiedzającym ich sklepy – w tym celu powinni zacząć korzystać z najnowszych technologii, które to wykorzystane umiejętnie zwiększają szanse na dodatkowe zyski.

Założenia badania/metodologia

Dziesiąte doroczne badanie kupujących firmy Zebra objęło prawie 7500 kupujących z Ameryki Północnej i Łacińskiej, krajów Azji i Pacyfiku, Europy i Bliskiego Wschodu. Wywiady z respondentami zostały przeprowadzone we wrześniu 2017 r. przez partnerską firmę Qualtric zajmującą się przeprowadzaniem badań internetowych. 2468 badanych kupujących pochodziło z obszaru EMEA.

Autor: Jacek Żurowski, Regional Sales Director, CE, Zebra Technologies

Komentarzy (0)

Tags: , ,

PZPN z nowym systemem biletowym od Blue Media

Dodany 24 kwietnia 2018 przez admin

Wdrożenie systemu biletowego to kolejny etap rozwoju projektu “Łączy nas piłka”, realizowanego przez spółkę Blue Services z grupy Blue Media. Na pierwsze dwa mecze reprezentacji Polski oraz reprezentacji U-21 sprzedano przez system biletowy “Łączy nas piłka” 100 tys. biletów w niecałe dwa miesiące od uruchomienia usługi.

– System biletowy “Łączy nas piłka” wyróżnia się bardzo dużą wydajnością oraz bezpieczeństwem. Ponadto został on tak skonstruowany, aby móc szybko zareagować na wypadek kilkudziesięciu różnych scenariuszy, jakie mogą się zdarzyć tuż przed imprezą. Wszystko po, to by dana impreza sportowa odbyła się bez żadnych zakłóceń dla kibiców – wyjaśnia Bartosz Ostrowski z Blue Services.

Wdrożenie systemu biletowego to kolejny etap rozbudowy multiplatformy komunikacyjnej, tworzonej i rozwijanej od 2014 r. przez Blue Services, spółkę z grupy Blue Media.

Multiplatforma od Blue Media to komplementarny zestaw autorskich rozwiązań informatycznych, skierowany do organizacji sportowych. Pozwala on na maksymalne wykorzystanie ich możliwości związanych z obecnością w internecie. W skład multiplatformy wchodzą takie moduły jak: serwis internetowy z dedykowanym organizacjom sportowym systemem zarządzania treścią (CMS), zintegrowana ze stroną aplikacja mobilna, system do zarządzania kontem i relacją z kibicem (CRM), program partnerski, program lojalnościowy dla aktywnych kibiców, sklep internetowy oraz zaawansowany system biletowy.

– Wieloletnie doświadczenie we współpracy z szeroko pojętym sektorem sportowym pozwoliło nam na precyzyjne określenie potrzeb tego rynku w ramach obecności w internecie i komunikacji z kibicami. Posiadamy kompetencje w zakresie realizacji dużych systemów informatycznych, m.in. wspierających procesy biznesowe i sprzedażowe. Jako grupa Blue Media od lat opracowujemy bezpieczne rozwiązania w zakresie płatności online. To wszystko zaowocowało stworzeniem kompletnego systemu ułatwiającego zarządzanie klubami i federacjami sportowymi – zapewnia Michał Mekler z Blue Services.

Źródło: Blue Media

Komentarzy (0)

f5 networks logo

Tags: , ,

Opanować wideo. Sposoby na przeciążenie

Dodany 18 kwietnia 2018 przez admin

Liczby nie kłamią. Użytkownicy Facebooka każdego dnia oglądają 8 mld filmów, a 82 proc. użytkowników Twittera ogląda treści w formie wideo. Co znaczące, 90 proc. filmów na Twitterze i 60 proc. na YouTube jest oglądana na urządzeniach mobilnych[1].

Popularność wideo jest częściowo napędzana przez dostawców usług, którzy oferują bezpłatny przesył danych lub bardzo tanie plany taryfowe. W tej nowej rzeczywistości siłę napędową stanowią narzędzia do efektywnego zarządzania kosztami i ruchem.

Większość mobilnych wideo charakteryzują dwie cechy: szyfrowanie za pomocą SSL lub podobnych protokołów oraz wykorzystanie technologii Adaptive Bit Rate, dzięki której rozdzielczość filmów jest dostosowywana do dostępnej przepustowości.

Technologia F5 Networks, oparta o Gi-LAN, to efektywne kosztowo rozwiązanie, poprawiające działanie Transmission Control Protocol (TCP) w sieciach mobilnych.

TCP to kluczowy protokół „transportowy” w infrastrukturze internetowej. Wraz z Internet Protocol (IP) zapewnia płynne łączenie aplikacji i urządzeń. Umożliwia błyskawiczne dzielenie się treściami z miliardami ludzi na całym świecie. Odpowiada także za zarządzanie ruchem przy jednoczesnym kontrolowaniu błędów w transmisji.

Obecnie F5 może wykrywać przekazy wideo i zarządzać nimi za pomocą kontroli pasma opartej na TCP Proxy lub streamach wideo bazujących na User Datagram Protocol. Umożliwia to dostawcom usług dostosowanie przepustowości do wymagań wideo i potrzeb użytkowników.

W przyszłości optymalizacja TCP stanie się dla nich jeszcze ważniejsza. Obecnie stosowana przez F5 technologia optymalizacji TCP pozwala na przyspieszenie ładowania wideo o 99,81 proc. dla odległych sieci (103,48 proc. dla sieci w średniej odległości i 131,39 proc. dla pobliskich). Dodatkowo F5 zarejestrowało przyspieszenie ładowania o 214,12 proc. w czasie dużego natężenia ruchu i o 218,6 proc. w czasie średniego natężenia.

Najważniejsze zalety optymalizacji TCP to m.in. radiocentryczne algorytmy kontroli przeciążenia, które dostosowują się do specyfiki sieci mobilnej. Algorytmy te są bardzo istotnymi czynnikami poprawiającymi przepływ ruchu i ogólne wrażenia z użytkowania. Techniki optymalizacji TCP mogą również skrócić czas komunikacji między protokołem a klientem, umożliwiając obu stronom szybką reakcję w przypadku np. przeciążenia w sieci. Co więcej, możliwe jest zmniejszenie retransmisji i poprawa efektywności wykorzystania zasobów radiowych.

TCP nie jest monolitem i każdego dnia dodawane są do niego nowe elementy. Nie da się ich sensownie wykorzystać bez odpowiedniego dostosowania i synchronizacji. Osoby odpowiedzialne za podejmowanie decyzji powinny wybrać odpowiedni stos TCP, który zapewnia wysoką wydajność i ogranicza zjawisko rozdęcia buforów (buffer bloat), a także zapewnia przejrzystość przekazywanych pakietów. W dobie popularności wideo, optymalny stos TCP musi być czymś więcej niż statycznym elementem. Niezbędna jest integracja z innymi funkcjami, w tym z głęboką inspekcją pakietów, sterowaniem ruchem i równoważeniem obciążenia.

[1]              https://www.inc.com/bill-carmody/how-to-leverage-social-media-in-2018-a-video-marketing-guide-for-brands.html

Autor: Ireneusz Wiśniewski, Dyrektor Zarządzający w F5 Networks

Komentarzy (0)

hekko logo

Tags: , , ,

Polacy wymyślili intuicyjny generator nazw domenowych

Dodany 22 marca 2018 przez admin

Pierwsze, typowo polskie narzędzie do intuicyjnego podpowiadania atrakcyjnych nazw domen generycznych w oparciu o korzyści dostarczane przez planowaną markę – już działa! Tylko w pierwszym miesiącu od uruchomienia, wygenerowało ponad 2 miliony inspirujących adresów w 11 tys. zapytaniach złożonych przez użytkowników.

Coraz trudniej o atrakcyjną domenę, której nazwa trafnie odzwierciedli rodzaj prowadzonego biznesu, będzie łatwa do zapamiętania i co najważniejsze – wolna w polskim rejestrze. Ta myśl przyświecała twórcom z Hekko.pl, którzy stworzyli pierwsze w Polsce narzędzie do generowania atrakcyjnych, a przy tym – wciąż wolnych nazw domen generycznych w języku polskim, w oparciu o wyróżniki biznesowe.

Dziś, gdy wymyśla się nazwę dla nowej firmy czy projektu, pierwszym krokiem jest sprawdzenie dostępności domeny. Szczególnie z końcówką „.pl” jest problem, często rejestrowaną wyłącznie w celach spekulacyjnych, blokowaną na rok i porzucaną przed pierwszym odnowieniem – tłumaczy dr inż. Artur Pajkert z Hekko.pl, pomysłodawca Domenowego Odkrywcy. Ten stan potwierdzają dane – zgodnie z raportem CENTR, poziom odnowień w trzecim kwartale 2017 roku wyniósł zaledwie 62,22 proc.

Intuicyjny podpowiadacz polskich nazw domenowych

Z jednej strony, brak wolnych domen w rejestrze pobudza kreatywność przedsiębiorców. Z drugiej – to dość frustrujące zadanie, szczególnie gdy po każdym okrzyku „EUREKA!”, wymyślona nazwa okazuje się być zwyczajnie zajęta. Dlatego Polacy z Hekko.pl wpadli na genialny w swojej prostocie pomysł i stworzyli Domenowego Odkrywcę – system online do podpowiadania nazw domen generycznych w języku polskim. Generycznych, czyli bazujących na naturalnych słowach i niosących konkretne znaczenie. System jest bardzo przyjazny i prosty w obsłudze, oczywiście darmowy, a dzięki dostępnym kryteriom, pozwala w kilka sekund wygenerować setki nazw, pasujących do danego biznesu czy projektu.

Powiesz – takie narzędzia są już na rynku. Oczywiście, są. Ale głównie w językach obcych i dla domen niegenerycznych. – Ani polskie, ani zagraniczne tego typu mechanizmy nie są tak rozbudowane, jak Domenowy Odkrywca, dający nazwy domen dopasowanych do wartości, które chcemy, aby nasz biznes reprezentował – dodaje dr inż. Artur Pajkert. Na rynku polskim także istnieją dobre wyszukiwarki domen, jednak ta, o której dziś mowa, jest wyjątkowa – nie tylko ze względu na wysoką szybkość, ale filozofię działania. To pierwsza wyszukiwarka na rynku, która tak głęboko wspiera myślenie o domenie, jak o marce, która pozwala zastosować personalizujące wyróżniki, jak atrakcyjna cena, czas realizacji, opinie klientów, a nawet – piękno czy smak.

Jak skorzystać z Domenowego Odkrywcy?

Aby skorzystać z generatora, wystarczy wpisać interesujące słowa kluczowe – np. książki, opowiadania, bajki, komiksy – jeżeli planem jest otwarcie księgarni internetowej. Dla lepszego dopasowania propozycji, można zaznaczyć pożądane cechy, które powinna reprezentować marka lub którymi chce konkurować na rynku. W przypadku sklepu online może to być np. szerokość oferty i cena, restauracji – smak i jakość, punktu kurierskiego – szybkość i opinie, producenta kosmetyków naturalnych – wyjątkowość i piękno. Dodatkowo, można określić liczbę znaków, jakie ma mieć domena oraz wybrać, czy w nazwie mogą pojawić się myślniki.

Ponad 2 miliony inspirujących nazw w jeden miesiąc

Tylko w styczniu 2018 roku, Domenowy Odkrywca sprawdził 2 102 009 nazw domenowych w 11 355 zapytaniach złożonych przez użytkowników. W 4011 przypadkach pytano o nazwę z konkretną końcówką, z czego 2837 była to domena polska. W ponad 7000 wyszukań użytkownicy podawali wyłącznie pojedyncze słowa, i dla tej grupy podpowiedzi z pewnością były najbardziej ciekawe.

Myśl o domenie jak o marce

Domeny generyczne cały czas odgrywają ogromną, wizerunkową rolę. Ze względu na swoją prostą formę bazującą na naturalnych, odwołujących się do konkretnych znaczeń słowach są bardzo łatwe do zapamiętania. Będąc trwale połączone z nazwą firmy, pozwalają klientom łatwo trafić pod internetowy adres, przez wyszukiwarkę czy przeglądarkę. – Dlatego o domenach trzeba myśleć świadomie, jak o nośniku wartości, bez względu na branżę, w której firma ma działać – podsumowuje Jakub Dwernicki, prezes Hekko.pl.

Domenowy Odkrywca dostępny jest tutaj: https://www.hekko.pl/odkrywca-domen.

Zródło: Hekko

Komentarzy (0)

brainshare logo

Tags: , , , ,

Integracja SaldeoSMART i Comarch ERP Optima – import dokumentów jednym kliknięciem

Dodany 15 grudnia 2017 przez admin

Manualne operacje wykonywane w systemie przez księgowych to już pieśń przeszłości- nowy dodatek integracyjny wprowadzony przez SaldeoSMART zapewnia użytkownikom aplikacji szybkie i bezplikowe przenoszenie danych do najpopularniejszego programu księgowego Comarch ERP Optima. System działa w oparciu o mechanizm „funkcji dodatkowych” stanowiących element oprogramowania firmy Comarch, dzięki czemu automatyczny import i eksport danych jest w zasięgu jednego kliknięcia myszką.

Dotychczas przesyłanie danych do Comarch ERP Optima wymagało ręcznego wczytania listy danych wygenerowanych uprzednio przez aplikację SaldeoSMART. Nowy dodatek integracyjny eliminuje manualny aspekt przenoszenia dokumentów między systemami, oszczędzając czas i zwiększając komfort użytkowników.

Skuteczna integracja jest szczegółowa i nie ogranicza się jedynie do eksportu czy importu podstawowych danych. Zależało nam przede wszystkim na tym, aby – dzięki odpowiednio dostosowanej integracji – dane sprawnie przepływały między systemami, co skutecznie eliminuje problem duplikacji pracy. Cieszymy się, że udało nam się stworzyć rozwiązanie, które odciąży księgowych z przymusu ręcznego wprowadzania informacji do najczęściej używanego w tej branży systemu – tłumaczy Krzysztof Wojtas, CEO i architekt systemu w SaldeoSMART.

Z poziomu aplikacji SaldeoSMART zmiana nie jest odczuwalna dla użytkowników do momentu eksportu dokumentów. Pliki, które wcześniej wymagały manualnego przeniesienia do systemu Comarch ERP Optima, teraz są automatycznie importowane za pomocą jednego kliknięcia myszką.

Za prawidłowe zdiagnozowanie i rozwiązanie problemu duplikacji pracy odpowiada firma Aidem ART, dostarczająca rozwiązania IT dla firm z branży księgowości:

Po przeprowadzeniu kilkudziesięciu wdrożeń SaldeoSmart dostrzegliśmy potrzebę ściślejszej integracji tego programu z systemem Comarch ERP Optima. Problem dotyczył przede wszystkim biur rachunkowych obsługujących czasem kilkaset firm, dla których wyzwaniem było przeszukiwanie długiej listy plików XML gotowych do pobrania dla konkretnej bazy. Postanowiliśmy stworzyć rozwiązanie pozwalające na szybkie i proste importowanie dokumentów z SaldeoSMART do rejestrów VAT w Comarch ERP Optima dosłownie jednym kliknięciem. Dodatek przygotowaliśmy w taki sposób, aby po zainstalowaniu nie wymagał dodatkowej konfiguracji. Cieszymy się, że cel został osiągnięty, a księgowi mogą poświęcić zaoszczędzony czas na sprawy swoich klientów – podkreśla Maciej Firsowicz, CEO Aidem ART.

Obecnie aplikacja SaldeoSMART posiada w swojej ofercie 35 dedykowanych, specjalistycznych integracji z popularnymi programami księgowymi. Nowa integracja z Comarch ERP Optima jest jedną z najbardziej zaawansowanych automatyzacji w zakresie przenoszenia danych.

Źródło: BrainSHARE IT

Komentarzy (0)

brainshare logo

Tags: , , ,

Integracje w aplikacjach – moda, wygoda czy konieczność?

Dodany 13 grudnia 2017 przez admin

W dobie cyfryzacji i nowoczesnych rozwiązań IT na próżno szukać przedsiębiorstw, które używają wyłącznie jednego systemu informatycznego. Większość prężnie rozwijających się firm korzysta z różnych oprogramowań współpracujących ze sobą dzięki integracjom. Stworzone z rozmysłem, są w stanie połączyć odmienne elementy w znakomicie funkcjonujący, jednorodny organizm. Czy integracje aplikacji stały się kluczowym czynnikiem decydującym o wyborze danego systemu?

Choć wciąż można trafić na przedsiębiorców trzymających się z daleka od zaawansowanej technologii, to właśnie firmy podążające za trendami informatycznymi mają największą (o ile nie jedyną!) szansę na utrzymanie się na powierzchni rynku. A ten, jak wiadomo, bywa bezwzględny i rządzi się własnymi prawami, spośród których najważniejsze brzmi: „Trzymaj rękę na pulsie.”. Pogoń za stabilną pozycją rynkową to oczywiście ważny, ale nie jedyny powód, dla którego coraz więcej firm decyduje się na przyjaźń z rozwijającym się w błyskawicznym tempie środowiskiem rozwiązań IT dla biznesu.

Perfekcyjne zespolenie

Nowoczesne systemy biznesowe oszczędzają nie tylko czas i pieniądze zabieganych przedsiębiorców, ale wpływają też na zwiększenie wydajności pracy oraz poprawę kondycji całej firmy. Nic zatem dziwnego, że w niemal każdym dobrze prosperującym przedsiębiorstwie pracownicy korzystają nie z jednego, a z kilku różnych oprogramowań. Obsługa klienta, produkcja czy księgowość – każdy z tych działów ma specyficzne potrzeby, naprzeciw którym wychodzą producenci dedykowanych aplikacji systemowych.

Użytkownicy kierują się zazwyczaj jedną z dwóch zasad: albo kupują oprogramowanie, które realizuje wiele zadań w ramach jednego systemu i jest dostosowane do pracy wielu działów (wówczas z pomocą przychodzą zintegrowane systemy ERP), albo kierują się specjalizacją i wybierają kilka systemów, ale według kryterium dedykowanego dla konkretnych zadań. I choć każde z podejść ma swoje mocne i słabe strony, to w przypadku drugiego rozwiązania aspekt integracyjny odgrywa znacznie ważniejszą rolę.

Kiedy szukamy dedykowanego rozwiązania do specjalistycznych celów, to kluczowe znaczenie ma fakt, aby dane, które są istotne w równym stopniu dla wielu działów w firmie, mogły sprawnie przepływać pomiędzy systemami. Jest to możliwe tylko dzięki odpowiednio dostosowanym integracjom, bez których nawet najlepszy system staje się samotną wyspą, niewspomagającą innych działów. W rezultacie brak możliwości kompletnego i prostego przesyłania informacji czyni ów system nieefektywnym i powoduje duplikację pracy – tłumaczy Krzysztof Wojtas, CEO i architekt systemu SaldeoSMART w firmie BrainSHARE IT.

Integracja czy autokreacja?

Trend używania wielu aplikacji jednocześnie systematycznie przybiera na sile. Nic w tym dziwnego, wszak kiedy jeden system nie jest w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb użytkownika, klient szuka rozwiązań, które są najlepsze w danej dziedzinie. Przeglądając specyfikację dostępnych na rynku aplikacji, można odnieść wrażenie, że nie różnią się od siebie zbytnio pod kątem oferowanych integracji z innymi oprogramowaniami. Niestety, za szerokim wachlarzem możliwych konfiguracji nie zawsze stoi wysoka jakość i realna użyteczność.

O skutecznej integracji decyduje bowiem jej szczegółowość. Nic poważnemu przedsiębiorstwu po produkcie, którego funkcjonalność ogranicza się do minimum i polega na integrowaniu jedynie podstawowych danych, zmuszając pracowników do wielokrotnego wykonywania tych samych czynności. Co najważniejsze, skuteczne połączenie dwóch systemów sprawia, że użytkownik korzysta z jednego, spójnego oprogramowania i nie zauważa nawet momentu przepływu danych.

Każdy dostawca rozwiązań informatycznych powinien dążyć do możliwie najpełniejszej integracji i automatyzacji procesów oraz nieustannie doskonalić stworzone konfiguracje. Bardzo często wystarczy tylko prawidłowo zdiagnozować problem i przygotować nowy dodatek w taki sposób, aby po zainstalowaniu nie wymagał dodatkowej konfiguracji, tak jak ostatnio postąpiliśmy w przypadku integracji SaldeoSMART oraz programu Optima– podkreśla Maciej Firsowicz, CEO Aidem ART, firmy specjalizującej się m.in. w dostarczaniu rozwiązań IT dla biur rachunkowych i działów księgowych dużych firm.

Dobra integracja systemowa to prawdziwy skarb dla przedsiębiorstwa: zadba o sprawny przepływ informacji między działami i zautomatyzuje wiele czynności tam, gdzie manualna obsługa niepotrzebnie pochłania czas i zasoby pracowników. Jednak nawet najlepszy dodatek do oprogramowania nie sprawi, że firma będzie funkcjonowała niczym dobrze naoliwiona maszyna. Warto podkreślić, że aby infrastruktura informatyczna działała bez zarzutu, jej fundament musi stanowić naprawdę solidny system, gwarantujący tak prostotę użytkowania, jak i wysokie bezpieczeństwo udostępnianych w nim danych.

Saldeo integracja

Saldeo integracja z systemami

Źródło: BrainSHARE IT

Komentarzy (0)

togetheraudience logo

Tags: ,

TogetherData stawia na consulting w reklamie

Dodany 07 grudnia 2017 przez admin

Na rynku debiutuje TogetherAudience. Nowa marka, będąca częścią Grupy TogetherData, położy fundamenty pod praktyczne wykorzystanie Data Intelligence (analizy danych) oraz Data-Driven Marketing (strategii marketingowej opartej o wyniki analizy). Tym samym Grupa kieruje do klientów z branży reklamowej i wydawniczej dedykowaną ofertę opracowaną przez zespół wyspecjalizowanych oraz doświadczonych ekspertów. 

Nowa marka będzie realizować pełne spektrum usług technologicznych oraz analitycznych, które będą przydatne w tworzeniu i prowadzeniu digitalowych kampanii marketingowych. Dzięki ekspertyzie technologicznej oraz doświadczeniu TogetherData, marketerzy oraz wydawcy korzystający z usług nowej marki będą mogli poznać realne możliwości Big Data i zastosować je w praktyce do swoich potrzeb.

Działania TogetherAudience będą koordynowane przez Pawła Mazurka (Managing Director) oraz Szymona Szmigla (Head of Commercial Sales). Mazurek pracował wcześniej m.in. dla RTB House, Cloud Technologies oraz OnAudience. Szmigiel z kolei w swojej karierze zawodowej współpracował m.in. z Wirtualną Polską, IAB Polska oraz Netsprint.

Powstanie nowej marki wpisuje się w światowe trendy. W badaniu PwC na potrzeby IAB Polska, 81 proc. firm zadeklarowało wykorzystywanie danych z narzędzi big data w swoich kampaniach marketingowych, a raport Instytutu McKinsey’a wskazuje, że przedsiębiorstwa, które ułożą prawidłowo puzzle z danych klientów, mogą liczyć na zwiększenie zysku nawet o 126 proc.

Z naszych obserwacji wynika, iż 2/3 marketerów rozumie konieczność zastosowania narzędzi big data, jednak lwia część z nich wciąż nie wie, jak poprawnie je zaimplementować. Na rynku wciąż brakuje umiejętności i budżetów – mówi Paweł Mazurek. – Chcemy to zmienić poprzez stworzenie swoistej synergii pomiędzy użytecznością gromadzonych danych, a kosztem i możliwościami ich obsługi.

TogetherAudience w swojej ofercie stawia na integrację danych klienta i łączenie usług. Nowa marka skoncentruje się na tworzeniu rozwiązań dedykowanych potrzebom oraz specyfice klienta, wykorzystujących szeroką paletę dostępnych na rynku metod i technologii, m.in. holistyczną analizę konsumenta czy wzbogacenie danych o informacje zewnętrzne. Jedną z głównych kompetencji firmy będzie indywidualny consulting obejmujący wyznaczanie strategii oraz profesjonalną analizę danych offline i online.

TogetherData to polska firma, która zajmuje się zintegrowanymi działaniami z zakresu analizy Big Data, w szczególności monetyzacją danych gromadzonych przez przedsiębiorstwa za pośrednictwem systemów BI, CRM, ERP czy firmowych aplikacji oraz wzbogacaniem ich o dane ze źródeł zewnętrznych. W ostatnich miesiącach spółka wprowadziła na rynek: WiseBots – inteligentne chatboty, usprawniające obsługę klienta oraz IQ OCR – narzędzie systematyzujące proces masowego skanowania dokumentów. W pierwszej połowie 2017 roku TogetherData wygenerowała rekordowe 4 miliony złotych zysku – 700 proc. więcej niż w całym zeszłym roku. W kwietniu br. firma otworzyła biuro w sercu Ameryki Łacińskiej – Brazylii. W planach jest także wejście na inne światowe rynki, w tym amerykański.

Źródło: TogetherData

Komentarzy (0)

serwersms logo m

Tags: , ,

RCS – SMS nowej generacji

Dodany 27 listopada 2017 przez admin

Operatorzy sieci komórkowych w wielu krajach świata, w tym także w Europie, wprowadzają do swoich usług RCS (Rich Communication Services). Na czym ma polegać nowy standard komunikacji mobilnej i kiedy możemy się go spodziewać w Polsce?

Urządzenia mobilne, szczególnie zaś smartfony, stały się standardem na świecie i w naszym kraju. Jak wynika z najnowszego badania przeprowadzanego corocznie przez Platformę SerwerSMS.pl „Komunikacja SMS w Polsce” aż 86% Polaków korzysta na co dzień ze smartfonów, a zaledwie 14% z telefonów tradycyjnych. Nic dziwnego, bowiem te pierwsze dają o wiele więcej możliwości niż tylko przesyłanie wiadomości tekstowych. Teraz chcemy dzielić się zdjęciami, video, gifami, dokumentami i innymi multimediami. O ile telefony najnowszej technologii pozwalają to robić bez problemu, o tyle często wykorzystujemy do tego różne narzędzia – nie tylko tradycyjne SMS-y, ale i liczne aplikacje. Niebawem jednak ta sytuacja ma się zmienić. Komunikacje ma bowiem zrewolucjonizować i ujednolicić RCS.

RCS – jak to działa?

RCS to nowy format wiadomości SMS, dzięki któremu użytkownicy otrzymają możliwość wysyłania różnych plików multimedialnych aż do 100 MB, co było niewykonalne w przypadku standardowych MMS-ów, a tym bardziej SMS-ów. Wreszcie możliwe będzie również zakładanie grupowych konwersacji, co umożliwi wygodne prowadzenie rozmowy między kilkoma osobami. Każda z tych osób będzie mogła w konwersacji informować o swojej lokalizacji, współdzielić pliki oraz otrzymywać informację, kto odczytał wiadomość.

Oczywiście podobne funkcje są dostępne w przypadku aplikacji Massenger od Facebook, WhatsUp czy Viber, natomiast jedną z bardziej znaczących zalet RCS jest fakt, że będzie można z niego korzystać praktycznie z automatu, ponieważ nowe telefony od razu będą go obsługiwać. Niezbędne będzie wyłącznie połączenie z Internetem (3G, LTE lub Wi-Fi). Nowy standard ma się sprawdzić zarówno w komunikacji indywidualnej, jak i biznesowej, np. linie lotnicze mogą tą drogą wysłać przypomnienie dotyczące lotu nawet wraz z kartą pokładową – nie będzie wówczas potrzeby odświeżania maila. Dzięki RCS wreszcie stanie się możliwa integracja SMS-ów z aplikacjami mobilnymi, co rozwija możliwości w rozrywce.

Nowe rozwiązanie wspierają giganci z branży: Microsoft oraz Google, który opracował specjalną platformę JIBE, będącą technologiczną pomocą dla operatorów we wdrożeniu nowego standardu do ich usług. Otwarty pozostaje temat relacji z marką Apple, która ma swój komunikator o funkcjach zbliżonych do RCS.

Kto? Gdzie? Kiedy?

Pomysł stworzenia nowego standardu komunikacji SMS narodził się już dekadę temu, natomiast intensywne prace nad jego udoskonaleniem i możliwym szerokim wprowadzeniem trwają od 2012 roku. Półtora roku temu globalni operatorzy na czele m.in. z Deutsche Telekom, Vodafone, TIM, Orange ogłosiły rozpoczęcie inicjatywy, która umożliwi wszystkim operatorom na całym świecie zapewnienie otwartej, spójnej i globalnej usługi przesyłania wiadomości bogatych w multimedia. Efekty tego wstępnego porozumienia już są widoczne – 50 operatorów z 27 krajów zdecydowało się na nowy standard, a szacuje się, że w następnych latach ma zostać on wprowadzony przez kolejnych 40 operatorów z 40 krajów. W Europie na RCS zdecydowali się już operatorzy z Włoch, Francji, Hiszpanii, ale też z nie tak odległych nam Czech lub Węgier.

Kiedy nowe rozwiązanie zostanie wprowadzone w Polsce? Operatorzy przyglądają się nowemu standardowi i testują go, podobnie zresztą jak firmy z branży komunikacji mobilnej. Wszystkim zależy na tym, żeby oferować konsumentom, w tym także tym z sektora biznesowego, najnowocześniejsze rozwiązania dostosowane do ich potrzeb, oczekiwań i możliwości. – Przed użytkownikami indywidualnymi i przedsiębiorcami RCS otworzy nowe perspektywy szybszej, spójnej, bardziej wyczerpującej oraz angażującej komunikacji. Miliony firm na co dzień wykorzystują wysyłki SMS-ów zarówno w marketingu, jak i w działaniach wewnętrznych, a dzięki RCS będą one mogły mieć zupełnie inną jakość. Rozwój tego projektu jest szczególnie istotny, gdyż pozwoli na realizacje efektownych i efektywnych kampanii. Aby system został wprowadzony, potrzebna jest jednak jednomyślność operatorów i pomyślne zakończenie testów. Wykazujemy w tym temacie wiele inicjatyw, wierząc, że możliwie szybko pojawi się rynku. Kontaktowaliśmy się już w tej sprawie z Google, a obecnie z operatorami rozmawiamy na temat prowadzonych testów, rozwoju tego standardu i jego zapotrzebowania wśród konsumentów – mówi Edyta Godziek, Marketing & PR Manager w platformie SerwerSMS.pl.

Nowoczesne technologie coraz dynamiczniej zmieniają oblicze komunikacji. Zanim jednak RCS połączy zalety rozwiązań oferowanych przez aplikacje z prostotą, uniwersalnością, szybkością i bezpieczeństwem SMS-a, pozostaje nam wykorzystywać potencjał dostępnych narzędzi. Warto przy tym pamiętać, że SMS-y towarzyszą nam już od ćwierćwiecza i mimo, że wielu już dawno wieściło im upadek, wciąż nie dają się pokonać w wyścigu z aplikacjami.

Źródło: SerwerSMS.pl

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

Reklama

Straciłeś dane? Skontaktuj się z Kroll Ontrack

POWIĄZANE STRONY