Archiwum | Maj, 2019

Tags:

Daniel Harari, współzałożyciel Emarsys dołączył do Rady Nadzorczej SALESmanago

Dodany 31 maja 2019 przez admin

Daniel Harari, który w 2000 roku współzałożył Emarsys, jedną z największych na świecie firm marketing automation i w 2015 opuścił ją, aby pomagać mniejszym firmom z branży technologii marketingowych, dołączył do Rady Nadzorczej SALESmanago.

SALESmanago, to nowej generacji platforma do automatyzacji marketingu, która wykorzystuje mechanizmy sztucznej inteligencji i machine learning. SALESmanago w 2018 roku osiągnęło ponad 12 mln Euro przychodu, w 2019 planuje utrzymać dynamiczny 30% wzrost przychodów i umacniać swoją pozycję na rynku Europejskim. Ponad 60% przychodów spółki pochodzi z rynków międzynarodowych, a klientami są największe europejskie sklepy internetowe i firmy B2C takie jak Oriflame, Vodafone i setki mniejszych podmiotów. W zeszłorocznym rankingu najszybciej rosnących firm technologicznych w Europie opracowanym przez Financial Times spółka znalazła się na 26 miejscu i była najwyżej sklasyfikowana spośród polskich firm.

Rolą Daniela Harari będzie wsparcie spółki w optymalizacji kluczowych procesów związanych z pozyskiwaniem klientów, marketingiem i obsługą klienta. “Jestem pod dużym wrażeniem potencjału jaki posiada SALESmanago. Firma i team kierowniczy mają świetne przygotowanie oraz chęć ciągłego wprowadzania zmian, które jestem przekonany poprowadzą spółkę do osiągania coraz wyższych celów biznesowych” mówi Daniel Harari.

“Daniel Harari imponuje głębokim rozumieniem naszego biznesu i niezwykle wartościowymi obserwacjami związanymi z rozwojem SALESmanago.Jesteśmy bardzo zadowoleni z faktu, że spośród wielu ofert, które kierowały do niego podobne do naszej firmy zdecydował się na współpracę właśnie z nami.” – powiedział Grzegorz Błażewicz, Prezes i współzałożyciel SALESmanago Marketing Automation.

SALESmanago rozpoczęło działalność w 2012 roku i dzisiaj zatrudnia prawie 200 osób w siedzibie głównej w Krakowie. Firma została założona i przez Grzegorza Błażewicza i Konrada Pawlusa, dzisiaj wiceprezesa odpowiedzialnego za IT. Firma posiada ponad 1000 resellerów i partnerów na całym świecie.

W 2014 roku w spółkę zainwestował Rafał Brzoska, twórca i prezes firmy Inpost i Paczkomatów, a w 2016 roku w firmę zainwestował fundusz inwestycyjny 3TS Capital Partners z siedzibą w Wiedniu.

Źródło: SALESmanago

Komentarzy (0)

quercus logo m

Tags: ,

E-akta pracownicze – poznaj 6 zalet prowadzenia e-dokumentów

Dodany 31 maja 2019 przez admin

Ustawa z dnia 10 stycznia 2018 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze skróceniem okresu przechowywania akt pracowniczych oraz ich elektronizacją zrównoważyła dokumentację w wersji papierowej z tą prowadzoną w formie elektronicznej. To dobra wiadomość dla przedsiębiorców. Aby w pełni wykorzystać zalety takiego rozwiązania, powinni oni jednak jak najszybciej wdrożyć odpowiednie zmiany. Dlaczego? Przedstawiamy 6 kluczowych korzyści z prowadzenia kadr w formie zdygitalizowanej.

Nowe przepisy pozwalają pracodawcom na skrócenie obowiązku przechowywania dokumentacji pracowniczej z 50 do 10 lat (w przypadkach opisanych w ustawie), a także na domyślne przekazywanie wynagrodzeń na konta bankowe. Co ważne również dane ubezpieczonych do ZUS mogą być teraz przekazywanie w formie elektronicznej (i dzięki temu możliwe było skrócenie okresu archiwizacji dokumentów pracowniczych).

„Prowadzenie e-kadr znacznie usprawnia pracę działu personalnego. Pozwala zarówno na skuteczne i wygodne zarządzanie dokumentacją pracowniczą, jak i na szybki dostęp do szerszego zakresu danych dotyczących pracowników, jak np. odbyte szkolenia” – wyjaśnia Paulina Kopcińska, ekspertka firmy Quercus zajmującej się m.in. wdrażaniem oprogramowania SAP do zarządzania e-aktami. „Prowadzenie e-akt (z wykorzystaniem skutecznego oprogramowania) ma ponadto wymiar wizerunkowy – świadczy o tym, że firma stosuje nowoczesne rozwiązania. Dlatego coraz więcej przedsiębiorstw decyduje się także na wdrożenie dodatkowych aplikacji, nakładek do e-akt. Dzięki nim również pracownicy mogą weryfikować lub pobierać wybrane dokumenty lub składać wnioski online, np. o urlop, a firma zyskuje status otwartej”.

W dłuższej perspektywie dokumenty wszystkich pracowników będą musiały mieć formę elektroniczną. I choć obecnie może się to wydawać wyzwaniem, korzyści z tego rozwiązania są nie do przecenienia. Oto 6 najważniejszych:

# 1 NIŻSZE KOSZTY ARCHIWIZACJI

E-dokumenty to obniżenie kosztów przechowywania dokumentów kadrowych. Można zrezygnować ze skoroszytów, teczek osobowych, druków, stert papierów, które kurzą się, zajmują miejsce, są ciężkie i niestety łatwo się niszczą. Zastąpienie papierowej dokumentacji wersją elektroniczną to oszczędność: czasu (nie trzeba przekopywać się przez obszerną dokumentację papierową), miejsca (nie zajmuje miejsca w biurze), kosztów przechowywania dokumentów (nie trzeba kupować segregatorów, teczek, koszulek, przekładek i regałów, czy specjalnych szaf dostosowanych do wymagań RODO).

# 2 BŁYSKAWICZNY DOSTĘP DO AKT

Dokumentacja pracownicza w formie elektronicznej to przede wszystkim szybki dostęp do akt oraz łatwe wyszukiwanie dokumentów. Każdy z użytkowników, w ramach nadanych uprawnień, może łatwo sprawdzić dokumenty własne lub współpracowników dotyczące np. okresu obowiązywania umowy, wymiaru urlopu, wypłaty itp.

# 3 UPORZĄDKOWANIE DOKUMENTACJI

Elektroniczna forma dokumentacji gwarantuje porządek w aktach. Po pierwsze upraszcza weryfikację listy dokumentów każdego pracownika i uzupełnienie ewentualnych braków. Po drugie ułatwia zachowanie chronologii i numeracji pojedynczych dokumentów danego pracownika. Po trzecie – gwarantuje bezpieczeństwo dokumentów oraz rejestr wprowadzanych zmian.

# 4 JEDNOLITA STRUKTURA AKT

Przeniesienie dokumentacji do wersji elektronicznej zapewnia jednolitą strukturę akt – dokumenty przypisane do konkretnego pracownika są uporządkowane zawsze w taki sam, zgodny z przepisami sposób. Dzięki jednolitej strukturze łatwiej odszukać odpowiedni plik, łatwo też sprawdzić, czy w systemie znajdują się wszystkie wymagane przepisami akta.

# 5 BEZPIECZEŃSTWO DANYCH

Rozwiązania IT stworzone do prowadzenia e-dokumentów mają wbudowane mechanizmy zabezpieczające przed niepożądanym dostępem zarówno z zewnątrz, jak i z wewnątrz organizacji (dzięki hierarchizacji zakresów uprawnień). Akta w formie elektronicznej o wiele łatwiej jest skopiować – możliwość wykonania kilku kopii zapasowych przechowywanych w różnych miejscach, także w chmurze, oznacza większą ochronę przed ich utratą.

# 6 ELASTYCZNOŚĆ I DOPASOWANIE DO PRZEPISÓW

E-dokumenty to także gwarancje i wsparcie firmy wdrożeniowej, w ramach których przeprowadza ona zdalnie aktualizację produktu zgodnie ze zmianami w przepisach. Po jej przeprowadzeniu e-dokumenty od razu są gotowe do użytkowania, nie jest potrzebna ponowna konfiguracja.

„Ważną zaletą jest również automatyczne przypisywanie dokumentów do teczki odpowiedniego pracownika. To duże ułatwienie zwłaszcza przy hurtowym wprowadzaniu dokumentów, a takie sytuacje zdarzają się zwłaszcza na początku, podczas wdrażania systemu” – wyjaśnia Paulina Kopcińska, specjalistka Quercus w zakresie rozwiązania Q-solutons: e-dokumenty. „Jest to możliwe dzięki generowanym w systemie SAP kodom kreskowym” – dodaje.

Ja to działa?

  1. W systemie SAP generowany jest kod kreskowy, który zawiera informacje o numerze pracownika, jego danych, rodzaju dokumentu itp.
  2. Wydrukowany kod należy nakleić na dokument (dokumenty tworzone w systemie SAP mają kody kreskowe nadawane systemowo).
  3. Dokument z naklejonym kodem kreskowym jest następnie skanowany i importowany do e-dokumentów.
  4. System automatycznie przypisuje go do folderu z dokumentacją danego pracownika, podpinając w odpowiednim miejscu, nadając odpowiedni numer i zachowując chronologię.

Czy e-akta przynoszą też korzyści pracownikom? Oczywiście! Wystarczy wyobrazić sobie kolejkę pracowników, którzy pytają w kadrach o wymiar urlopu, a personel z tego działu musi dotrzeć do odpowiednich dokumentów w formie papierowej. Zabiera to mnóstwo czasu. W przypadku e-akt te informacje dostępne są od ręki. Pracownicy innych działów nie trącą czasu w kolejkach, a zespół kadr może zająć się innymi, nowymi zadaniami.

Źródło: Quercus

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Metoda “na pizzę” – nowy sposób cyberhakerów na firmowe dane

Dodany 27 maja 2019 przez admin

8 pudełek pizzy z 30% rabatem i darmowy gadżet do komputera. Hakerzy podszywając się pod dostawców pizzy, przeprowadzili skuteczny atak socjotechniczny na warszawski oddział znanej, międzynarodowej korporacji. W ciągu kilku minut zhakowali system informatyczny, skutecznie paraliżując działanie całej firmy.

Tylko w Polsce z atakami phishingowymi rocznie styka się blisko 20% internautów. Na celowniku, obok użytkowników banków i systemów płatniczych, są e-klienci sklepów internetowych, co dowodzi, że głównym celem hakerów są nasze pieniądze (dane Kaspersky Lab). Zresztą hakerski “biznes” opłaca się, bo jak podaje Nest Bank, aż 30% Polaków w ogóle nie wie co to phishing, a 32% ma wrażenie, że wie, choć pewności nie ma.

Jednocześnie nadal rośnie liczba ataków whalingowych, czyli bardziej dokładnego i wyrafinowanego phishingu nakierowanego na instytucje rządowe i duże biznesy. Jak donoszą autorzy raportu Verizon DBIR 2019, dziś menedżerowie wysokiego szczebla i dyrektorzy firm (czyli osoby posiadające przywileje wykonawcze i dostęp do wielu zastrzeżonych, często krytycznych rejonów infrastruktury informatyczne) są 12 razy bardziej narażeni na atak socjotechniczny niż jeszcze rok temu.

Najdroższa pizza w historii

Hakerzy stosują różne metody, próbując wykraść ważne dla nich dane, takie jak m.in. dane dostępowe do kont bankowych, numery PIN lub CVC kart kredytowych, szczegółowe dane osobowe czy – w przypadku whalingu – wrażliwe dane firmowe. Nadal głównym, choć nie jedynym wektorem cyberataku są maile, a jedną z najpopularniejszych form – ataki socjotechniczne, czyli takie, które bazują na skłonności człowieka do bezwiednego ulegania wpływom innym. Przekonali się o tym dyrektorzy i pracownicy znanej, międzynarodowej korporacji, której warszawski oddział został zaatakowany przez hakerów metodą “na pizzę”. Pomimo że firma posiadała ochronę sprzętu i oprogramowania na najwyższym, światowym poziomie, cyberprzestępcom udało się znaleźć lukę w zabezpieczeniu. Jak przebiegł atak?

Na służbowe adresy mailowe, podane na naszej stronie internetowej, przyszła informacja o otwarciu nowej pizzerii w okolicy wraz z 30% zniżką dla pierwszych klientów. Pracownicy skuszeni tą ofertą szybko zorganizowali “Pizza Day” i zamówili 8 pudełek. Menu znajdowało się na stronie www pizzerii, jak się później okazało, która była fałszywa i powstała tylko w celu uwiarygodnienia istnienia nowego lokalu – opowiada Adam, CEO zaatakowanej firmy (ze względów bezpieczeństwa nazwa firmy nie została ujawniona).

Co stało się dalej? Po kilkudziesięciu minutach w firmie pojawił się dostawca z pizzą i gratisem w postaci LEDowych lampek na USB, zmieniających kolory w rytm muzyki. Mile zaskoczeni upominkiem pracownicy bez wahania podłączyli je do komputerów. Nie mieli świadomości, że w ten sposób dali hakerom zdalny dostęp do urządzeń firmowych, a ci w kilka minut zdestabilizowali pracę całego systemu, a co za tym idzie, całej firmy.

Jak to możliwe, że firma posiadająca ochronę na najwyższym poziomie, padła ofiarą cyberprzestępców? Zawiodło najsłabsze, najmniej przewidywalne, a przy tym najbardziej podatne ogniwo, czyli człowiek – w tym przypadku nieświadomi zagrożeń, nieodpowiednio przeszkoleni pod względem bezpieczeństwa pracownicy firmy.

Za atakiem stało TestArmy CyberForces

Na szczęście dla pracowników, atak metodą “na pizzę” okazał się być z góry zaplanowanym audytem bezpieczeństwa, który miał wykazać, na jakich polach firma nadal jest zagrożona. Jak mówi Szymon Chruścicki z TestArmy CyberForces, który na zlecenie korporacji przygotował scenariusz ataku i przeprowadził test socjotechniczny:

Scenariusz ataku opierał się na kilku prostych krokach. Zaczęliśmy od stworzenia fałszywej strony www, a następnie zamówiliśmy naklejki z nazwą i logo pizzerii. Jako wektor ataku wykorzystaliśmy służbowe maile, podane na stronie atakowanej korporacji. Po otrzymaniu zamówienia od pracowników, nasz pracownik dostarczył pizzę z lokalnej pizzerii, naklejając na pudełko logo naszej fikcyjnej. Posłużyliśmy się regułą wzajemności i sympatii, żeby wymusić na pracownikach podjęcie zaplanowanego działania, w tym przypadku chodziło o podłączenie do komputerów lampek, w które wbudowaliśmy spreparowane pendrive’y ze złośliwym oprogramowaniem. Pod budynkiem czekał nasz specjalista od cyberbezpieczeństwa, który po uzyskaniu zdalnego dostępu do urządzeń, zaszyfrował wszystkie dane w firmowym systemie.

Po co to wszystko? Pamiętajmy, że system bezpieczeństwa jest tak skuteczny jak jego najsłabsze ogniwo, i choćby z tego powodu ataki socjotechniczne są jedną z najskuteczniejszych metod wykorzystywanych przez hakerów. Aby dobrze zrozumieć specyfikę tych zagrożeń, symulacje z użyciem złośliwego oprogramowania są konieczne. Z jednej strony pozwalają ujawnić luki w zabezpieczeniach, a z drugiej – szkolić pracowników jak nie padać ofiarą socjotechnicznych sztuczek stosowanych przez cyberprzestępców.

Głośne przykłady z ostatnich miesięcy

Przykłady skutecznie przeprowadzonych ataków socjotechnicznych można by mnożyć.

  • Kilka milionów złotych straciła, należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej, spółka Cenzin, po tym jak cyberprzestępcy podszyli się pod dostawcę broni z Czech. Pracownicy nie zweryfikowali wysłanych mailem informacji o zmianie numeru konta mailowego, na które Cenzin wpłacał pieniądze na zakupiony towar, w efekcie czego środki zaczęły trafiać na konto cyberprzestępców.

  • Dane osobowe 20 tys. pracowników FBI i 9 tys. pracowników Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego w USA wyciekły po tym, jak haker podając się za nowego pracownika zadzwonił do Departamentu Sprawiedliwości, prosząc o przekazanie kodu dostępu do zastrzeżonych stron instytucji. W efekcie uzyskał dostęp do wewnętrznej sieci zawierającej m.in. adresy mailowe należące do członków armii Stanów Zjednoczonych i informacje o numerach ich kart kredytowych.

  • Jeden z amerykańskich banków odniósł ogromne straty wizerunkowe po tym, jak hakerzy włamali się do jego systemu pocztowego i po odmowie zapłacenia haraczu, rozpoczęli masową, liczoną w milionach wysyłkę maili o spamowym charakterze. W efekcie dostawca usług internetowych został zmuszony do wyłączenia usługi poczty elektronicznej banku.

  • Ponad 500 tys. dolarów zarobili w 2018 roku hakerzy wykorzystując tzw. “sextortion scam”, czyli szantaż polegający na wysłaniu maila (zwykle z adresu należącego do ofiary) z groźbą upublicznienia rzekomo posiadanych kompromitujących filmów czy zdjęć ofiary, jeżeli haker nie otrzyma żądanej kwoty (dane GlobalSign).

Jak się bronić przed hakerami? TOP 4 wskazówki:

 

  1. Usuwaj wszystkie wiadomości z prośbą o podanie danych osobowych, loginów i haseł. Taki mail to oszustwo.
  2. Weryfikuj nadawców maili przed tym, jak wyślesz im żądane pliki czy wykonasz proszoną czynność. Nie raz, nie dwa, a trzy razy.
  3. Ustaw wysoko filtry antyspamowe w poczcie elektronicznej.
  4. Regularnie aktualizuj oprogramowanie antywirusowe i korzystaj wyłącznie z bezpiecznych stron internetowych.

Jak podsumowuje Dawid Bałut, ekspert od cyberbezpieczeństwa z TestArmy CyberForces: – Bądźmy uważni i ostrożni. Zainwestujmy w szkolenia pracowników i stale przestrzegajmy ich przed otwieraniem niezweryfikowanych maili i załączników od nieznanych nadawców. Jeśli coś wzbudzi wątpliwości, niezwłocznie zgłaszajmy się do firmowego działu IT. To bardzo proste czynności, które jednak zabezpieczają to, co najłatwiejsze do zmanipulowania przez hakerów, czyli czujność człowieka.

 

P.S. Jako jedyny plus można wskazać, że nie jesteśmy głównym celem cyberprzestępców. Zgodnie z danymi Kaspersky Lab, największy odsetek ofiar ataków phishingowych znajduje się w Brazylii, Australii, Hiszpanii i Portugalii. Polska z wynikiem na poziomie 10,2% plasuje się mniej więcej w połowie zestawienia.

Źródło: TestArmy CyberForces

Komentarzy (0)

konica minolta logo

Tags: ,

Firmy nie zabezpieczają danych. Czy są gotowe na ryzyko ich utraty?

Dodany 24 maja 2019 przez admin

Jedynie 39% firm uważa się za przygotowane na scenariusz naruszenia lub utraty informacji, a 75% nie dysponuje kompleksowym procesem tworzenia kopii zapasowych i odzyskiwania danych[1]. Może to sporo kosztować – każdy zagubiony lub skradziony dokument z poufnymi i wrażliwymi informacjami to nawet 148 dolarów straty[2].

Bez informacji niemożliwa jest praca praktycznie wszystkich przedsiębiorstw. Wśród czterech najczęściej wymienianych powodów zakłóceń działalności aż trzy dotyczą danych: cyberataki, które uniemożliwiły dostęp do informacji (28%), utrata danych (28%) oraz brak możliwości ich odzyskania (27%). W ciągu ostatniego roku doświadczyło tego nawet 76% firm[3].

Wiele powodów, wiele kosztów

Ponad połowie przedsiębiorstw przywracanie danych zajmuje ponad tydzień[4], co nawet w małej firmie dezorganizuje pracę. Utrata informacji skutkuje nie tylko dodatkowymi kosztami, ale też obniżeniem produktywności pracowników, redukcją dochodów, a nawet karami finansowymi za nieprzestrzeganie przepisów. Do tego dochodzą straty wizerunkowe, spadek zaufania i lojalności klientów, a nawet utrata nowych możliwości biznesowych. Informacje giną z wielu powodów – awarii sprzętu i oprogramowania, błędów i pomyłek pracowników, braku zasilania, czynników naturalnych, takich jak pożar, burza czy zalanie, kradzieży sprzętu, ataków cyberprzestępców.

Reguła 3-2-1, czyli skuteczna ochrona

W ubiegłym roku firmy zarządzały już średnio 9,7 PB danych – wartość ta wzrosła o 569% w dwa lata[5]. Aby zapewnić informacjom realne bezpieczeństwo, przedsiębiorstwo powinno posiadać co najmniej trzy egzemplarze danych, przechowywać je na dwóch różnych nośnikach oraz mieć jedną kopię zapasową na zewnątrz firmy. Tę regułę spełniają usługi backupu danych, które umożliwiają tworzenie kopii w czasie rzeczywistym. Dane są duplikowane i szyfrowane na urządzeniu lokalnym oraz w chmurze, w centrum danych dostawcy. Umożliwia to szybkie przywracanie właściwych plików, folderów, maili, kontaktów, załączników lub nawet całych kont, również w przypadku ich zablokowania czy usunięcia.

Nie wszystko da się przewidzieć, można jednak minimalizować skutki utraty ważnych informacji. Zarządzane usługi backupu danych umożliwiają nadzór nad wszystkimi miejscami przechowywania danych i kontrolę nad kopiami przez całą dobę, a także przywracanie gotowości do pracy bez konieczności wcześniejszej naprawy usterki. Usługi te są także dostępne w ramach szerszych pakietów oprogramowania i sprzętu IT, które zapewniają m.in. pomoc techniczną konsultantów. Nasze doświadczenia z podobnych wdrożeń wskazują, że takie rozwiązania są korzystne zwłaszcza dla mniejszych przedsiębiorstw, gdyż eliminują konieczność inwestycji w serwery czy oprogramowanie – wskazuje Mateusz Macierzyński, menedżer ds. systemów ITS w firmie Konica Minolta.

[1] Raport State of Salesforce Data Protection: https://pages.ownbackup.com/hubfs/salesforce-data-protection-report-web.pdf

[2] Badanie Ponemon 2018 Cost of a Data Breach Study.

[3] Badanie Global Data Protection Index 2018.

[4] Dane dotyczą firm borykających się z utratą lub naruszeniem danych, Raport State of Salesforce Data Protection, https://pages.ownbackup.com/hubfs/salesforce-data-protection-report-web.pdf

[5] Badanie Global Data Protection Index 2018.

Źródło: Konica Minolta

Komentarzy (0)

aruba cloud logo m

Tags: , , , ,

Europejskie przedsiębiorstwa coraz chętniej korzystają z chmury. Polska nadal sceptyczna.

Dodany 24 maja 2019 przez admin

Europejskie firmy chętnie wybierają rozwiązania chmurowe do swoich systemów IT. Przodują w tym Włosi i Brytyjczycy. Z drugiej strony polscy przedsiębiorcy nadal deklarują brak zaufania do tego typu rozwiązań, choć cloud computing może przynieść im znaczące korzyści zarówno w obszarze bezpieczeństwa, jak i wdrażania innowacji. Czy powinni wziąć przykład z krajów Europy Zachodniej?

Chociaż transformacja cyfrowa zachodzi w całej Europie, to sektory IT w poszczególnych krajach mają swoją własną specyfikę. Wyraźnie widać to na przykładzie rynku chmury obliczeniowej. Europejski rynek ICT dynamicznie się rozwija i według analiz IDC  do 2022 r. urośnie o 22 proc., osiągając wyższe stopy wzrostu niż w jakiejkolwiek innej części świata, głównie ze względu na RODO[1]. Z kolei w Polsce poziom sceptycyzmu wobec mury jest nadal wysoki.

Według danych z raportu „Wykorzystanie usług w chmurze w przedsiębiorstwach w Polsce” przygotowanego na zlecenei Aruba Cloud, 87 proc. organizacji w naszym kraju nadal opiera swoją infrastrukturę IT na lokalnych rozwiązaniach, podczas gdy tylko 27 proc. z nich korzysta z rozwiązań chmury. Jak wynika z deklaracji ankietowanych, głównymi czynnikami zachęcającymi do przejścia do chmury są dostępność usług przez Internet (39 proc.), wyższy poziom bezpieczeństwa w obliczu ataków cybernetycznych (38 proc.) i oferowana elastyczność (w 36 proc.). Niemniej jednak 63 proc. respondentów wskazuje, że główną przeszkodą w korzystaniu z usług w chmurze są obawy dotyczące bezpieczeństwa danych. Te firmy, które zdecydowały się na model cloud stosują wszystkie modele chmury, zarówno publiczny, hybrydowy jak i prywatny. Według badania zleconego przez Aruba Cloud, 50 proc. użytkowników zwraca się do rozwiązań chmury prywatnej, 26 proc. do chmury publicznej, a 23 proc. do chmury hybrydowej. Przyczyną popularności modelu chmury prywatnej wśród polskich organizacji wydaje się być bezpośrednia kontrola, jaką rozwiązanie to zapewnia każdej firmie w zakresie bezpieczeństwa danych.

Włoski biznes prezentuje inne podejście do technologii chmurowych. Przeprowadzone w ciągu ostatnich ośmiu lat kampanie uświadamiające lokalnych przedsiębiorców w zakresie technologii chmurowych okazały się skuteczne. Obecnie włoski rynek chmury wart jest 2,34 mld euro, a od 2017 roku urósł o 19 proc. We Włoszech 82 proc. średnich i dużych organizacji korzysta z co najmniej jednej usługi w chmurze publicznej, a 23 proc. stosuje chmurę jako wsparcie dla lokalnych rozwiązań. Tendencja ta dotyczy nie tylko dużych organizacji, ale także MŚP, które w 74 proc. przypadków uznają chmurę za skuteczny sposób wprowadzania innowacji w firmie.

Włoskie nastawienie do chmury dynamicznie się zmienia. W 2017 r. na Półwyspie Apenińskim miał miejsce boom chmurę hybrydową. Jednak w 2018 r. tempo przyjmowania chmury publicznej wzrosło tam ze względu na rosnącą świadomość rozwiązań w zakresie przywracania danych w przypadku awarii, a także ze względu na wdrożenie RODO, które nałożyło na firmy obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa danych przy projektowaniu infrastruktury.

Obecnie we Włoszech mamy do czynienia z trendem wybierania kilku dostawców rozwiązań chmurowych, tzw. multicloud. Wiele czynników może decydować o przeniesieniu niektórych usług do różnych dostawców: od poziomu świadczonych usług i wsparcia (SLA) poprzez rodzaj oferowanych rozwiązań, i  doświadczenie dostawcy w zarządzaniu usługą, do redundancji geograficznej, a nawet ceny.

Innym krajem, który w pełni przekonał się do chmury jest Wielka Brytania. Tempo, z jakim organizacje z Wysp przyjmują chmurę, jest imponujące. Jeszcze siedem lat temu nawet połowa (48 proc.) z nich nie korzystała z usług w chmurze. Obecnie odsetek firm, które przeszły na model cloud wynosi aż 88 proc. Połowa firm, które obecnie nie korzystają z chmury, spodziewa się, że wkrótce to zrobi. Szacuje się, że w ciągu dwóch lat 93 proc. organizacji skorzysta z co najmniej jednej usługi w tym modelu. Coraz większy odsetek brytyjskich organizacji chmurze publicznej ….. w zakresie tworzenia kopii zapasowych i odzyskiwania danych po awarii. Na Wyspach strategia multicloud została przyjęta przez 81 proc. organizacji. Jednocześnie rozwiązania hybrydowe tracą tam na popularności (odnotowały spadek o 7 proc. w stosunku do roku 2017)[2].

Tak duże zainteresowanie chmurą w Europie Zachodniej nie powinno być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę fakt, że agencja badawcza Gartner prognozuje, iż w 2021 r. przychody generowane przez chmurę publiczną na całym świecie będą szacowane na około 278 mld dolarów, czyli prawie dwukrotnie więcej niż 145 mld wygenerowanych w 2017 r. Znaczna część tego rynku znajduje się w Europie[3]. Ciekawe będzie obserwowanie dalszego rozwoju europejskiego rynku chmur obliczeniowych w nadchodzących latach. Radykalny wzrost popularności tych rozwiązań to efekt połączenia skuteczności ogólnoeuropejskich kampanii uświadamiających oraz wprowadzenia dyrektywy RODO, która z potencjalnej przeszkody przekształciła się w prawdziwy akcelerator procesu cyfryzacji organizacji w całej Europie. W efekcie synergia tych procesów znacząco zwiększyła świadomość wszystkich w zakresie znaczenia danych i prywatności.

[1] https://www.idc.com/promo/global-ict-spending/forecast

[2] https://www.doherty.co.uk/blog/cloud-trends-2018

[3] https://www.gartner.com/en/newsroom/press-releases/2018-09-12-gartner-forecasts-worldwide-public-cloud-revenue-to-grow-17-percent-in-2019

Źródło: Aruba Cloud

Komentarzy (0)

f5 networks logo

Tags: , ,

Hakerzy Sp. z o.o. Co wspólnego mają cybergangi i korporacje?

Dodany 22 maja 2019 przez admin

W opinii publicznej zapisał się obraz hakera, jako młodego chłopaka w bluzie z kapturem. Tymczasem zaplecze badawcze F5 Networks[1] wskazuje, że cybergangi to porządnie zorganizowane firmy, co więcej, prawdopodobnie najbardziej innowacyjne na świecie.

Lider zespołu, administrator sieci, data miner, specjalista ds. finansów – to przykłady stanowisk, bez których trudno sobie wyobrazić współczesne przedsiębiorstwo. Dokładnie tak samo zatrudniają i zarządzają swoim biznesem cybergangi. Przeciętny haker, jak przeciętny pracownik, jest jedynie trybikiem w korporacji, tyle że najprawdopodobniej nie ma ubezpieczenia. Różnicę widać w efektach pracy – przedsiębiorstwa budują wspólne dobro i płacą podatki, a cybergangi wręcz przeciwnie.

Cybergangi – nieuczciwa przewaga konkurencyjna nad twoją firmą

Ustrukturyzowane na kształt firm działających zgodnie z prawem – cybergangi czerpią ze współczesnych metodologii zarządzania i budują swoje struktury oraz procesy tak jak korporacje. Niektóre z tych organizacji podsiadają nawet własne call center, aby zapewnić możliwość kontaktu z ofiarami ataków ransomware. Mają sieci partnerskie, pośredników sprzedaży, handlowców, resercherów i rekruterów. Tak samo, jak poważnie traktujemy konkurencję rynkową i chronimy przed nią swoje tajemnice firmowe, najwyższy czas podobnie zacząć traktować hakerów. Świadomość siły stojącej za mafią cyfrową pomaga w niwelowaniu potencjalnych zaniedbań w ochronie przedsiębiorstw.

Kodować z „elitami”

Ze względu na to, że procesy działania są podobne jak w legalnych firmach – także procesy rekrutacji wydają się adeptom programowania wkraczającym na ścieżkę kryminalną bezpieczne i transparentne. Początkujący programiści mają, niestety, świetną szansę nauki i rozwijania własnych umiejętności zawodowych właśnie w cybergangach. Mogą tworzyć własne narzędzia lub rozwijać potencjał istniejących. Gdy zdobędą odpowiednią wiedzę i kompetencje – mogą stać się członkami wyrafinowanych grup używających skomplikowanych metod. Chęć przynależności do „elit” wyprzedzających w innowacjach cały świat oraz efektowne kariery byłych hakerów w legalnym środowisku, kuszą młodocianych lub zawiedzionych dotychczasową karierą programistów.

Warunki zatrudnienia, struktury

Warunki zatrudnienia oferowane wstępującym na ścieżkę przestępczą są bardzo nowoczesne – elastyczne godziny, home office, nielimitowany czas pracy.

Rynki zbytu – IoT na czele

Według IHS Markit do 2030 roku na świecie będzie 125 miliardów urządzeń IoT. Rozwiązania te powszechnieją w przedsiębiorstwach, a trzeba zaznaczyć, że są słabo zabezpieczone przed cyberatakami.

Grupy przestępcze, podobnie jak przedsiębiorstwa, sięgają najczęściej po te przychody, które najłatwiej osiągnąć, możliwie najniższym kosztem. Warto więc pamiętać, że dużo łatwiej im włamać się poprzez urządzenia IoT niż nakłonić człowieka do kliknięcia w pishingowy link.

Cybergangi dają pole do popisu najbardziej innowacyjnym rozwiązaniom technologicznym: dla utrzymania anonimowości swoich organizacji i zapewnienia sobie przychodu używają zróżnicowanych metod. Warto spojrzeć na nie świeżym okiem.

[1] F5 Labs – odpowiedzialna za B&R w F5 Networks

Ireneusz Wiśniewski, dyrektor zarządzający F5 Poland

 

Komentarzy (0)

infor logo

Tags: , ,

Pierwsze na świecie centrum szkoleniowe Infor Academy działa w Polsce

Dodany 22 maja 2019 przez admin

Infor, jeden z czołowych dostawców aplikacji biznesowych działających w chmurze i posiadających kompletny pakiet funkcji dla wybranych branż, uruchomił Europejskie Centrum Szkoleniowe — Infor Academy we Wrocławiu.

To pierwsza jednostka Infor Academy na świecie. Centrum odpowiada za szkolenia pracowników i partnerów Infora z zakresu najnowszych produktów i technologii, w które Infor zainwestował w ciągu ostatnich lat ponad 3 miliardy dolarów. Skuteczne korzystanie z tych innowacji wymaga tego, by pracownicy i partnerzy firmy w całej Europie otrzymali pakiet najwyższej jakości szkoleń: to właśnie zadanie Europejskiego Centrum Szkoleniowego — Infor Academy. Każdego roku Centrum będzie gościło tysiące pracowników sprzedaży i konsultantów wdrożeniowych. Każdy nowy pracownik i konsultant firmy Infor w Europie odwiedzi Wrocław by przejść obligatoryjne szkolenia. Infor Academy już działa – odbyły się pierwsze szkolenia.

– Infor intensywnie inwestuje i angażuje się w rozwijanie najnowszych technologii. Rozwiązania chmurowe oraz sztuczna inteligencja są już codziennością w biznesie. Tu, w Europejskim Centrum Szkoleniowym we Wrocławiu, wiedza dotycząca tych rozwiązań będzie gromadzona, rozwijana i przekazywana pracownikom i partnerom naszej firmy, a w kolejnych etapach – również studentom – mówi Artur Sawicki, dyrektor Center of Excellence firmy Infor, działającego we Wrocławiu od 2016 roku.

– Jesteśmy dumni z faktu, że właśnie Wrocław został wybrany na siedzibę Europejskiego Centrum Szkoleniowego – dodaje Artur Sawicki – To wyraz uznania dla dynamicznego rozwoju firmy Infor we Wrocławiu. O wyborze Wrocławia zadecydował fakt lokalizacji – w sercu Europy, z coraz lepszą siatką połączeń lotniczych, dobrą infrastrukturą hotelową, a także dostępem do świetnych ekspertów już pracujących w Infor we Wrocławiu.

Z decyzją o wyborze zbiegło się ogłoszenie tytułu „Best European Destination 2018” dla Wrocławia[1].

Na czele Europejskiego Centrum Szkoleniowego stanęła Katarzyna Bagińska. Jest pracownikiem Center of Excellence firmy Infor we Wrocławiu od dwóch lat. Obie jednostki — Europejskie Centrum Szkoleniowe oraz Center of Excellence — zostały zlokalizowane w kompleksie biurowym Retro Office House w centrum Wrocławia. Ultranowoczesne, świetnie zaprojektowane biuro w Retro Office House jest ponad dwukrotnie większe niż dotychczasowe – i dziesięciokrotnie większe od pierwszej lokalizacji firmy we Wrocławiu. Łączna powierzchnia to blisko 6 000 m2.

O Center of Excellence firmy Infor we Wrocławiu

Otwarte w kwietniu 2016 roku Center of Excellence firmy Infor konsekwentnie rozszerza globalną obsługę kolejnych procesów, produktów i klientów firmy, zwiększając skalę działania oraz zatrudnienie.

Zespół liczy 330 pracowników. W bieżącym roku firma planuje zatrudnienie kolejnych 70 osób, kierując ofertę zarówno do osób z wykształceniem i doświadczeniem w sektorze IT, jak również pracowników z innego rodzaju kompetencjami, w tym ze znajomością języków obcych (nawet, jeżeli do tej pory nie miały nic wspólnego z branżą IT).

[1] https://www.europeanbestdestinations.com/european-best-destinations-2018/

Źródło: Infor

Komentarzy (0)

comarch logo

Tags: ,

Wyniki finansowe Comarch za I kwartał 2019 roku

Dodany 22 maja 2019 przez admin

Grupa Comarch opublikowała skonsolidowane wyniki finansowe za I kwartał 2019 r. Przychody ze sprzedaży oprogramowania i usług własnych wyniosły 338,7 mln zł i były wyższe o 66,7 mln zł od osiągniętych w tym samym okresie 2018 roku. Zysk operacyjny wyniósł prawie 21 mln zł, a wynik EBITDA wzrósł o 146,3 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2018 roku i wyniósł 41,2 mln zł.

Dobre wyniki finansowe Grupy Comarch to efekt wzrostu przychodów ze sprzedaży zagranicznej, przede wszystkim na rynkach europejskich oraz azjatyckich a także rozwój sprzedaży krajowej, głównie systemów klasy ERP i poprawy sytuacji w sektorze administracji publicznej.

Największą część przychodów, czyli 83,3 mln zł wygenerowała sprzedaż rozwiązań dla operatorów telekomunikacyjnych (prawie 25 proc. całości przychodów). Przychody ze sprzedaży dla tej grupy odbiorców wzrosły o ponad 28 proc. w porównaniu z pierwszymi trzema miesiącami 2018 roku. Było to głównie efektem realizacji pozyskanych w roku ubiegłym kontraktów o znacznej wartości, z klientami z krajów azjatyckich oraz z Europy Zachodniej. Grupa zanotowała też znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży systemów dla małych i średnich przedsiębiorstw w Polsce. W tym roku klienci zakupili produkty i usługi o wartości blisko 45 mln zł, czyli o 19,5 proc więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Znacznej poprawie uległa również sytuacja na rynku zamówień publicznych. Sprzedaż systemów dla administracji publicznej wygenerowała 36,7 mln zł przychodów, czyli o 120 proc. więcej niż przed rokiem. Spadły natomiast przychody ze sprzedaży do klientów z sektora medycznego o 2,1 mln zł, tj. o 23 proc. oraz z sektora finanse i bankowość o 2 mln zł, czyli o 4,5 proc.
Wzrosły za to przychody ze sprzedaży rozwiązań lojalnościowych, EDI i XaaS do klientów z sektora handlowo-usługowego i przemysłowego, odpowiednio o o 12,6 mln złi 13,9 mln zł.

– Comarch zaprezentował dobre wyniki finansowe. Stabilna sytuacja firmy pozwalają na dalszy jej rozwój. Utrzymujemy stałe tempo inwestowania w nowe i istniejące produkty informatyczne, przekazując od kilku lat ok. 15 proc. całości przychodów na prace badawczo-rozwojowe, a w zeszłym roku zakończyliśmy intensywny program inwestycji infrastrukturalnych, oddając do użytku centrum przechowywania danych w Lille oraz budynku biurowego SSE7 w kampusie firmy w Krakowie. W tym roku planujemy rozpoczęcie nowych inwestycji infrastrukturalnych: m.in. w data center w Stanach Zjednoczonych – mówi Konrad Tarański, wiceprezes zarządu oraz dyrektor finansowy Comarch.

– Dodatkowo rozwijamy działalność, inwestując w kapitał ludzki. Co roku tworzymy kolejne miejsca pracy i zwiększamy zatrudnienie. W pierwszym kwartale 2019 roku zwiększyliśmy zatrudnienie o 101 osób – dodaje Konrad Tarański.

Źródło: Comarch

Komentarzy (0)

H88 logo

Tags: , ,

7855 rejestracji w tydzień – nietypowe domeny podbijają świat

Dodany 22 maja 2019 przez admin

35590 to liczba nowych domen z nietypowymi rozszerzeniami, które zostały zarejestrowane  w Polsce do 2 lutego bieżącego roku. Do najpopularniejszych rozszerzeń należą: .online, .xyz, .ovh, .site, .cloud, .app, .shop, .tech, .club oraz .art. Na całym świecie w tym samym czasie zrejestrowano łącznie 26 174 559 nietypowych domen, a do najpopularniejszych należą: .top, .xyz, .loan, .club, .online, .site, .vip, .icu, .shop oraz .work. Tylko w ostatnim tygodniu zarejestrowano na świece aż 7855 takich domen.

Nowe domeny z nietypowymi rozszerzeniami (tzw. „new gTLD” – „generic top-level domains”) pojawiły się w świecie internetu od 2014 roku. Było to 2 lata po tym, kiedy to ICANN – organizacja odpowiadająca za przyznawanie nazw domen internetowych, ustalanie ich struktury oraz za ogólny nadzór nad działaniem serwerów DNS na całym świecie – dopuściła taką możliwość dla wszystkich zainteresowanych firm. Wcześniej w internecie funkcjonowało zaledwie 22 domeny gTLD (jak .com, .info czy .travel).

„Aby zarejestrować nowe rozszerzenie domeny, firmy – chcące później oferować to rozszerzenie na rynku – muszą uiścić opłatę weryfikacyjną do ICANN w wysokości 185 tys. dolarów, a także cokwartalną opłatę. Wedle danych ICANN z końca kwietnia br., do tego czasu złożono łącznie 1930 wniosków o rejestrację nowych rozszerzeń domen. Jak łatwo policzyć, dało to ICANN ponad 357 milionów dolarów przychodów z samej opłaty weryfikacyjnej, co ewidentnie świadczy o wielkim sukcesie programu” – mówi Elżbieta Kornaś, Brand Director w serwisie Domeny.pl, który wyspecjalizował się w umożliwianiu użytkownikom rejestracji nietypowych domen z całego świata.

Zdaniem przedstawicielki Domeny.pl, patrząc na liczbę zarejestrowanych do tej pory nietypowych domen, program okazał się także dużym sukcesem dla rejestratorów, którzy podjęli ryzyko i zdecydowali się zaoferować swoje rozszerzenie użytkownikom internetu. Jak podkreśla Elżbieta Kornaś, pojawienie się nowych domen wynikało jednak nie tylko z chęci zarobienia. Powodem było również to, że wiele domen z popularnymi rozszerzeniami po prostu było zajętych.

„Dodatkowo nowe domeny zaoferowały zupełnie nowe możliwości, pozwalając ściśle utożsamić adres internetowy z profilem działania firmy, a także umożliwiły lepsze pozycjonowanie w wyszukiwarkach internetowych. Dobrym przykładem są takie rozszerzenia, jak .bar czy .pizza dla działalności gastronomicznej, .sport dla sklepów sportowych, .school dla szkół, .bank dla banków, czy .cloud, .app, .tech czy .shop dla start-upów technologicznych i sklepów internetowych” – mówi Elżbieta Kornaś.

Sukces domen nTLD powoduje wchodzenie na rynek kolejnych, jak np. niedawno zarejestrowane przez Google rozszerzenie .dev. Według danych Domeny.pl, w ciągu zaledwie dwóch miesięcy od pojawienia się rozszerzenia .dev na globalnym rynku zarejestrowano 129 424 domen z tą końcówką. Podobnie na świecie szybko zyskują na popularności inne nowe rozszerzenia, jak np. .page (14454 rejestracji) czy sport (8743 rejestracji).

„Dzięki nowym rozszerzeniom można stworzyć bardzo atrakcyjne adresy, które potrafią osiągać na rynku wtórnym ceny niewiele niższe niż te z końcówką .com. Przykładowo za adres casino.online w 2018 roku zapłacono 510 tys. dolarów! Pokazuje to potencjał, jaki drzemie w nowych domenach” – podsumowuje Elżbieta Kornaś z Domeny.pl

Źródło: Domeny.pl

Komentarzy (0)

zenbox logo

Tags: ,

Kolejki w urzędach odejdą w zapomnienie? Urzędnicy dostrzegli zalety e-Administracji

Dodany 21 maja 2019 przez admin

Polska administracja publiczna stawia na szybki i nowoczesny kontakt z petentem. Według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2018 roku aż 96,6 proc. urzędów, samorządów itd. udostępniało swoje usługi przez Internet. Liderami w tym podsumowaniu są Urzędy Marszałkowskie. Wszystkie poszły drogą digitalizacji.

W raporcie GUS czytamy, że 71,0 proc. jednostek korzystało z dostępu do Internetu za pomocą stałego łącza w technologii DSL. Wśród korzyści wynikających z jej zastosowania trzy czwarte badanych wskazywało na skrócenie czasu realizacji usług. Wykorzystanie szerokopasmowych łączy jest podstawowym warunkiem istnienia sprawnej  e-Administracji. W zeszłym roku dostęp do sieci poprzez łącze w technologii DSL najczęściej  deklarowały urzędy gmin – 75,1 proc. Jednostki administracji rządowej preferowały dostęp do sieci globalnej poprzez inne  szerokopasmowe łącza stałe – 91,1 proc. Coraz powszechniejsze staje się korzystanie  z Internetu za pomocą technologii mobilnych. Ten rodzaj dostępu deklarowało 70,5 proc. urzędów w Polsce. Kto z nas chociaż raz w życiu nie spędził kilku godzin na osobistym załatwianiu spraw urzędowych? Na staniu w kolejce po odbiór dokumentów, zaświadczeń itd. W cyfrowym świecie większość spraw można odhaczyć sprzed ekranu komputera. Do ideału jeszcze daleko, ale tzw. papierologia powoli odchodzi do lamusa. Rozwój e-Administracji dzieje się na naszych oczach, nie wszyscy jednak to dostrzegają lub dają się do tego przekonać – komentuje Bartosz Gadzimski, z firmy hostingowej Zenbox.

W dobie upowszechniania technologii cyfrowych, jednostki administracji publicznej czynią starania, aby jak najwięcej spraw można było załatwić online, pomijając osobisty kontakt. W 2018 r. 96,6 proc. jednostek administracji publicznej oferowało usługi elektroniczne dla obywateli. Najwięcej podmiotów świadczyło e-usługi w obszarze spraw obywatelskich (81,9 proc.). Czynności, które kilka lat temu zajmowały nam niezliczone godziny teraz możemy wykonać w kilka minut. Mam tu na myśli np. złożenie wniosku o nowy dowód osobisty, zawiadomienie o sprzedaży samochodu czy dopisanie się do rejestru wyborców – mówi Bartosz Gadzimski. Przełomem w Polsce była platforma ePUAP i możliwość założenia Profilu Zaufanego. Użytkownik Internetu może w ten sposób szybko i łatwo potwierdzać swoją tożsamość i elektronicznie podpisywać dokumenty oraz prowadzić korespondencję z podmiotami publicznymi.

Digitalizacja dotyka nie tylko osoby pragnące załatwiać sprawy w urzędach. Udogodnienia wynikające z korzystania z mobilnego dostępu do Internetu powodują  potrzebę wyposażania pracowników w odpowiednie urządzenia. Dane Głównego Urzędu Statystycznego mówią, że  w 2018 r. 80,5 proc. jednostek administracji publicznej zapewniało swoim pracownikom urządzenia przenośne pozwalające na mobilne łączenie się z Internetem w celach służbowych.

Źródło: Zenbox

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

POWIĄZANE STRONY

ELASTYCZNY WEB HOSTING