Archiwum | Październik, 2017

f-secure logo

Tags: , , , ,

F-Secure i Magnusson pomogą firmom przygotować się do RODO

Dodany 25 października 2017 przez admin

F-Secure wraz z kancelarią Magnusson prowadzą w wielu miastach Polski projekt edukacyjny w zakresie RODO (termin znany także jako GDPR). Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych – jako akt uchwalony na szczeblu Unii Europejskiej będzie stosowane od maja 2018 roku i będzie dotyczyć wszystkich firm, które przetwarzają dane osobowe. Celem wprowadzenia nowych przepisów jest zapewnienie bezpieczeństwa informacji, przestrzeganie prawa do prywatności oraz ujednolicenie rynku cyfrowego.

W ramach współpracy partnerzy organizują wspólne warsztaty i konferencje mające na celu merytoryczne przygotowanie przedsiębiorców pod kątem nowych przepisów unijnych. Partnerzy oferują także kompleksowy audyt opierający się na analizie technologicznej (F-Secure) i prawniczej (Magnusson).

Nawiązaliśmy współpracę z kancelarią Magnusson, ponieważ wiemy jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w sieci w zgodzie z nowymi rozporządzeniami. Spustoszenie jakie w tym roku wywołały ataki Petya czy WannaCry pokazują jak dużo pracy musimy włożyć w to, aby dane osobowe były w pełni bezpieczne. Wierzymy, że wspólnie uda się uświadomić organizacje o zmianach w sferze prawnej i informatycznej związanej z rozporządzeniem RODO – mówi Magdalena Baraniewska z firmy F-Secure.
RODO jest aktem prawnym, którego nieprzestrzeganie może nieść za sobą odpowiedzialność cywilnoprawną i administracyjną, a do tego duże straty wizerunkowe. Jest to też regulacja, której ciężar wdrożenia w organizacji spoczywa na barkach działów IT oraz prawnego.

Co to oznacza w praktyce?
Przedsiębiorstwa, które nie dostosują się do nowych wymagań unijnych będą narażone na wysokie kary administracyjne czy konflikty proceduralne i utrudnienia w codziennej współpracy z innymi podmiotami gospodarczymi.

Zastosowanie się do wymogów i odpowiednio wczesne wdrożenie koniecznych zmian może zwiększyć renomę firmy i dać jej przewagę konkurencyjną. Cieszymy się ze współpracy z F-Secure.  Łącząc wiedzę prawniczą z technologiczną przedstawiamy kompletny obraz wpływu RODO na przyszłość organizacji  – mówi Agnieszka Pytlas, Adwokat, Partner Zarządzający warszawskim biurem Magnusson.
Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych wchodzi w życie 25 maja 2018 r.

Źródło: F-Secure

Komentarzy (0)

altimi logo

Tags: , ,

Outsourcing IT – dlaczego warto powierzyć go polskim software house’om

Dodany 25 października 2017 przez admin

Polska, według rankingu 2016 A.T. Kearney Global Services Location Index™, znajduje się wśród 10 topowych państw, do których kierowane są usługi IT. Coraz częściej stanowi także atrakcyjniejszą alternatywę dla krajów azjatyckich. Co mogą zaoferować polskie software house’y międzynarodowym i rodzimym przedsiębiorstwom? Wysokie kompetencje, elastyczne podejście, rozwiązania szyte na miarę, a nawet więcej.

Polski potencjał

Nowoczesne modele zarządzania przedsiębiorstwem uwzględniają budowę przewagi rynkowej w oparciu o outsourcing wybranych obszarów firmy. Jednym z nich są procesy informatyczne, które wymagają stworzenia dedykowanego zespołu wykwalifikowanych pracowników, o których na rynku coraz trudniej. Z pomocą przychodzą firmy, które specjalizują się nie tylko w tworzeniu oprogramowania i rozwiązań informatycznych, ale także w rekrutacji i doborze kompetencji do danej technologii lub projektu.

– Polski rynek outsourcingu usług IT nieustannie się rozwija. Z jednej strony to zasługa lokalnych przedsiębiorców, którzy, mając na uwadze rozwój własnego biznesu opartego na digitalizacji i najnowszych technologiach, przekazują w nasze ręce procesy informatyczne firmy. Z drugiej możemy mówić o coraz większej atrakcyjności outsourcingowej naszego regionu na arenie międzynarodowej. Projekty realizowane dla firm z wielu krajów Europy Zachodniej, działających w takich branżach jak logistyka, przemysł czy IT są tego dowodem. Polska jest niekwestionowanym liderem nearshoringu. Zaletą takiego rozwiązania jest niższy poziom kosztów niż w państwach Europy Zachodniej, ale nie tylko – mówi Krzysztof Caban, CTO w Altimi.

Według prognoz Cushman & Wakefield na najbliższe sześć lat, sektor outsourcingu będzie rósł w tempie 6 proc. rocznie. Na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, w sektorze usług outsourcingowych, powstaje coraz więcej miejsc pracy. Nie bez znaczenia są także różnice w płacach względem państw rozwiniętych. Dlatego firmy i koncerny zachodnie chętnie przenoszą do takich lokalizacji część procesów biznesowych, bo to oznacza niższe koszty, przy jednoczesnym dostępie do wykwalifikowanej kadry specjalistów.

Współpraca bez granic

Co, poza niższymi kosztami pracy, przyciąga uwagę zachodnich korporacji i sprawia, że decydują się powierzyć część swojego biznesu polskim software house’om? W pierwszej kolejności warto wskazać na kompetencje, doświadczenie i dużą wiedzę programistów, którzy należą do najlepszych na świecie, z zaszczytną trzecią pozycją w rankingu Hacker Rank. Znajomość wielu technologii, języków programowania, solidna edukacja akademicka, nieszablonowe podejście do projektów – wszystko to sprawia, że polscy deweloperzy są doceniani nie tylko w kraju, ale także na arenie międzynarodowej – mówi ekspert Altimi. Dla firm z krajów zachodnich istotny jest także brak barier kulturowych, geograficznych, logistycznych czy językowych. W porównaniu do krajów azjatyckich, różnice czasowe albo nie istnieją, albo są niewielkie. Nasi programiści biegle władają językiem angielskim, niemieckim, a nawet szwedzkim, co sprzyja komunikacji, zrozumieniu wzajemnych potrzeb i założeń projektowych. Państwa Europy Środkowo-Wschodniej są w stanie konkurować z Azją i zapewnić wysoką jakość usług. Przelot z większości państw europejskich do Polski trwa maksymalnie kilka godzin. W razie potrzeby, z dnia na dzień można wysłać cały zespół do klienta. W przypadku krajów azjatyckich nie ma takiej możliwości.

Rozwiązania na miarę

Powodów, dla których zagraniczne firmy decydują się na outsourcing usług IT do Polski jest więcej – Niezwykle ważną kwestią jest elastyczność w podejściu do biznesu. Klienci nie wybierają gotowego produktu z oferty. Każdy software tworzony jest w odpowiedzi na konkretne potrzeby. Dokładnie analizujemy założenia, pokazujemy różne możliwości i rozwiązania. Klienci mogą zlecić nam projekt wewnętrzny, do którego dobieramy kompetentny, specjalizujący się w danej technologii team – mówi Krzysztof Caban.

Jak podkreśla ekspert Altimi, firmy zagraniczne mogą także zdecydować się na inną formę współpracy, na zasadach outsourcingu kadry IT – Do dyspozycji przekazujemy doświadczonego i profesjonalnego specjalistę w poszukiwanym obszarze. Korzyścią dla klienta jest oszczędność czasu  i własnych zasobów. My przejmujemy obowiązki związane z poszukiwaniem, rekrutacją, zatrudnieniem i obsługą kadrowo-pałacową. Klient angażuje się jedynie w proces weryfikacji pracownika na dane stanowisko. Nasi kontraktorzy mogą pracować bezpośrednio u klienta, także za granicą, lub w siedzibie naszej firmy – w obu tych modelach firma ma pełną kontrolę nad pracownikiem.

Takie rozwiązanie to szereg korzyści – szansa na czasowe powiększenie zespołu o odpowiednich pracowników bez konieczności tworzenia etatu w firmie czy dostęp do wysokich kompetencji specjalistów IT w krótkim czasie. Altimi oferuje także inne modele współpracy, np. po wydłużonym okresie próbnym klient może podjąć decyzję o zatrudnieniu danego pracownika w swoich strukturach lub zlecić rekrutację specjalistów bezpośrednio do firmy.

Podsumowując – korzyści dla firm powierzających procesy IT polskim software house’om jest wiele. Jednak zdaniem eksperta Altimi warto podkreślić najważniejszą. Jest nią możliwość poświęcenia całkowitej uwagi rozwojowi biznesu i podstawowej działalności przedsiębiorstwa. W tym samym czasie doświadczeni deweloperzy pracują nad rozwiązaniem, które za chwilę może stanowić o przewadze konkurencyjnej przedsiębiorstwa.

Źródło: Altimi

Komentarzy (0)

fortinet logo

Tags: , ,

Aż 2/3 instytucji finansowych doświadczyło w 2016 roku cyberataku

Dodany 24 października 2017 przez admin

Cyberbezpieczeństwo staje się dla banków i innych instytucji finansowych coraz większym wyzwaniem. Dzieje się tak z uwagi na wzrastającą popularność urządzeń Internetu Rzeczy (IoT) oraz zachowania konsumentów, którzy chętnie korzystają z dostępu do swoich kont za pomocą różnych urządzeń mobilnych.

Instytucje finansowe zmieniają strategie bezpieczeństwa, aby sprostać oczekiwaniom klientów. Zapotrzebowanie na usługi w czasie rzeczywistym i na żądanie rośnie. Banki i inne instytucje muszą przy tym uwzględniać ciągle zmieniający się i rozwijający krajobraz zagrożeń. Cyberataki z kolei, aby ominąć tradycyjne zabezpieczenia, stają się coraz bardziej wyrafinowane. Eksperci z firmy Fortinet, globalnego dostawcy zaawansowanych cyberzabezpieczeń, zwracają też uwagę na fakt, że coraz częstszy dostęp do sieci za pomocą urządzeń mobilnych oraz rosnące wykorzystanie chmury zwiększają liczbę możliwych wektorów ataku.

Bezpieczeństwo sieci tradycyjnie koncentrowało się na ochronie przed włamaniami. Ta strategia polega na umieszczeniu na obszarze sieci zabezpieczeń w celu wykrycia i zatrzymania złośliwego oprogramowania. Jednak dzisiejsza architektura sieci jest dynamiczna, co zmniejsza skuteczność ochrony.

Dane muszą być bezpieczne, szybciej i łatwiej dostępne na różnych urządzeniach pomimo ciągłego zagrożenia atakiem. Instytucje finansowe będą więc musiały być przygotowane na nowe działania cyberprzestępców, które mogą zagrażać ich podstawowym funkcjom.

Dyrektorzy banków mają tę świadomość. Spośród nich aż 81% przyznaje zaniepokojenie tempem technologicznych zmian[1]. W dodatku 2/3 organizacji finansowych doświadczyło przynajmniej jednego cyberataku w ciągu 2016 roku[2]. W 98% przypadków system zabezpieczeń został naruszony w minutę lub szybciej[3]. Warto też zwrócić uwagę na kolejne dwie wartości: 48% wszystkich ataków zostało skierowanych na aplikacje webowe[4], a wciąż popularne są też ataki typu DDoS, które stanowiły z kolei 34% przypadków wszystkich incydentów[5].

Niepokojące jest to, że 15% ataków pozostawało nieodkrytych przez kilka miesięcy lub dłużej[6]. –  W tym czasie przestępcy mogli mieć swobodny dostęp do różnego rodzaju danych: teleadresowych danych klientów, historii kredytowej, operacji na kontach czy historii zatrudnienia – mówi Wojciech Ciesielski, kierownik ds. klientów kluczowych sektora finansowego w Fortinet. – Niesie to konsekwencje i dla klientów, których dane lub dostęp do ich konta mogą zostać sprzedane na czarnym rynku, i dla samych instytucji, które w wyniku naruszeń mogą stracić szacunkowo do 3% swojej wartości rynkowej.

[1] https://www.pwc.com/gx/en/ceo-survey/2016/landing-page/pwc-19th-annual-global-ceo-survey.pdf

[2] http://www.metricstream.com/pressNews/pr-888-metricStream-research-report-on-cybersecurity.htm

[3] http://www.verizonenterprise.com/resources/reports/rp_2016-DBIR-Financial-Data-Security_en_xg.pdf

[4] Jw.

[5] Jw.

[6] Jw.

Źródło: Fortinet

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Business Intelligence za 4 tysiące zł? Jak najbardziej!

Dodany 24 października 2017 przez admin

Niemiecka firma ComplIT Solutions Gmbh wchodzi na polski rynek z oprogramowaniem klasy Business Intelligence: „reporting plus”. Tym, co odróżnia to oprogramowanie od innych rozwiązań dostępnych na rynku jest prostota i szybkość wdrożenia oraz niskie koszty zakupu i utrzymania.

Integracja z SAP, ORACLE, Microsoft i nie tylko.

Reporting plus jest rozwiązaniem umożliwiającym tworzenie wielowymiarowych analiz i raportów nt sytuacji w wybranych obszarach funkcjonowania firmy: np. sprzedaży, kosztów, rynkowych trendów i wielu innych. Zakres zastosowań nie ma żadnych ograniczeń i podobnie wygląda sytuacja gdy mówimy o źródłach danych, na których pracują użytkownicy reporting plus. Oprogramowanie oferowane przez ComplIT Solutions może być zintegrowane z dowolnym systemem klasy ERP, CRM, BPM czy dowolnymi bazami danych. Nie ma znaczenia czy przedsiębiorstwo używa oprogramowania takich firm jak: SAP AG, Oracle, Microsoft, IFS, SAGE czy jakiegokolwiek innego producenta systemów ERP.

Kolejnym wyróżnikiem działającym dla reporting plus na plus jest brak konieczności inwestowania w dodatkowy sprzęt i oprogramowanie (hurtownie danych, serwery oprogramowanie bazodanowe, itp.), w którym przechowywane będą dane pochodzące ze źródłowych systemów transakcyjnych (np. ERP, CRM, billing, systemy bankowe, itp.). Reporting plus może pracować w trybie on-line i korzysta z technologii In-Memory. Wszystkie dane są pobierane bezpośrednio z systemów źródłowych i przetwarzane w pamięci operacyjnej komputera na którym zainstalowano reporting plus. Jeśli chodzi o sposób pracy z reporting plus to użytkownicy mogą używać go jako „wtyczkę” rozszerzającą funkcjonalność już używanych systemów, bądź jako odrębną aplikację.

Prezentacja danych może przybrać formę raportów i zestawień tabelarycznych bądź wykresów. Dodatkowo, użytkownicy mogą posługiwać się tzw. kostkami wielowymiarowymi, w których w prosty sposób można dowolnie modyfikować rodzaje i zakresy danych źródłowych. Reporting plus wyposażono w funkcję „Drill Down” dzięki czemu możliwe jest sprawdzenie każdej informacji składowej wpływającej na ostateczny wynik danej pozycji w raporcie.

W warstwie prezentacyjnej reporting plus, można oczywiście dostosować do specyfiki systemu źródłowego lub systemu identyfikacji wizualnej firmy użytkownika. Reporting plus to także możliwość generowania raportów i zestawień w popularnych formatach: PDF oraz XLS. Dzięki temu zakres odbiorców takich dokumentów może być znacznie szerszy, co ma znaczenie dla kosztów zakupu licencji.

Dla kogo?

Reporting plus może być stosowany zarówno przez duże przedsiębiorstwa jak i małe firmy, które z różnych powodów nie korzystają z zaawansowanych systemów Business Intelligence. Głównymi użytkownikami są analitycy i menedżerowie zainteresowani szybkim dostępem do bieżących informacji o sytuacji w ich pionie odpowiedzialności. Raporty i analizy przygotowane za pośrednictwem reporting plus mogą dotyczyć dowolnych wskaźników ekonomicznych czy efektywnościowych. W praktyce, reporting plus trafia więc do zarządów firm i kadry menedżerskiej odpowiedzialnej za finanse, sprzedaż czy zakupy.

Za ile?

W pełni funkcjonalna wersja systemu przez 30 dni dostępna jest za darmo. Po tym okresie użytkownik który zdecyduje się na dalsze użytkowanie rozwiązania musi się liczyć z opłatą w wysokości 980 Euro +VAT za jednostanowiskową licencję. Roczna licencja utrzymania (tzw. Maintenance) wynosi 184 Euro+Vat.

W niedalekiej przyszłości pojawią się też gotowe szablony raportów i zestawień, które będzie można wykorzystać w pracy z reporting plus. Ponadto, nabywcy systemu reporting plus będą mogli tworzyć własne szablony i sprzedawać je innym użytkownikom tego rozwiązania. W Polsce, całość prac związanych z obsługą klientów i wsparciem technicznym będzie realizować partner ComplIT Solutions GmbH: firma DomData AG Sp. z o.o. z Poznania.

Źródło: ComplIT Solutions Gmbh

Komentarzy (0)

quercus logo m

Tags: , , , , , ,

Chmura obliczeniowa? Deszcz korzyści!

Dodany 24 października 2017 przez admin

SaaS (Software as a Service) czyli oprogramowanie dostarczane jako usługa to najszybciej rozwijający się obecnie segment nowych technologii dla biznesu. Wystarczy w zasadzie dostęp do Internetu, aby móc korzystać z zasobów oprogramowania osiągalnych dotychczas tylko dla największych podmiotów. Jakie konkretne korzyści dla biznesu niesie ze sobą korzystanie z SaaS opowiada Krzysztof Nowak, Konsultant SAP w Quercus Sp. z o.o., firmy specjalizującej się we wdrożeniach SAP w obszarze HR.

Chmura danych

Rozwój współczesnych technologii jest prawdziwym wyzwaniem dla przedsiębiorstw. Możliwości generowania, zbierania i analizy danych są w zasadzie ograniczone tylko czasem i kosztami. Firmy dążą do maksymalizacji zysków przy minimalizacji kosztów, to oczywiste. Dziś jednak minimalizacja dotyczy także zakresu, a przede wszystkim formy pozyskiwania i wykorzystywania informacji, bo na tej podstawie buduje się przewagę konkurencyjną. Oczywiście czas poświęcony na analizy również jest nie bez znaczenia. Stąd rosnąca popularność systemów i usług dostępnych just-in-time, a przede wszystkim korzystanie z rozwiązań obecnych w chmurze. Aby zakres danych, które są udostępnione w chmurze, przetwarzać stacjonarnie, firmy musiałyby w ogromnym stopniu zwiększyć nakłady finansowe na zakup wydajnych serwerów, pamięci, energii elektrycznej, dodatkowej powierzchni biurowej oraz na ich obsługę. A w dodatku niejednokrotnie – pamiętajmy, że chmura informacji powiększa się przez cały czas w stopniu wykładniczym.

Wachlarz możliwości w SAP

Największą zaletą chmury jest jej wszechstronność, rozumiana jako pojemność i dostęp do szerokiego wachlarza zasobów, które w przypadku korzystania z nich w trybie stacjonarnym wymagałyby wielu kosztownych i czasochłonnych zakupów oraz konfiguracji. W modelu SaaS obowiązki instalacji oprogramowania, zarządzania i zabezpieczenia informacji leżą po stronie providera usługi, czyli np. firmy SAP, która rozbudowuje portfolio rozwiązań dostępnych w chmurze, zgodnie z oczekiwaniami rynku.

Dzięki temu dostęp do rozwiązań SAP mają też firmy, które wcześniej nie mogły z nich korzystać z powodów finansowych (koszty zakupu sprzętu, oprogramowania, utrzymania obsługi). Klient otrzymuje wybrane, zgodnie z zapotrzebowaniem, oprogramowanie i dostęp do konkretnych narzędzi. Rozwiązania, takie jak: SAP SuccessFactors, SAP Business One Cloud czy SAP 4/HANA Cloud są dostępne bezpośrednio w przeglądarce internetowej oraz stale aktualizowane, więc użytkownik zawsze dysponuje najnowszą wersją aplikacji. Co ważne, z funkcjonalności dostępnych w chmurze wybieramy tylko te, które są nam faktycznie potrzebne i tylko z tego tytułu ponosimy opłaty.

Konkretne korzyści

Profity korzystania z SaaS wynikają przede wszystkim z elastyczności tego rozwiązania (skalowalność obustronna w celu spełnienia wymogów obliczeniowych) oraz dostępności konkretnych rozwiązań i danych w czasie rzeczywistym. Kolejną korzyścią są wspomniane wcześniej niższe koszty eksploatacyjne – usługa udostępniana jest na zasadzie płatnej subskrypcji, jednak firmy nie muszą dodatkowo inwestować w sprzęt oraz infrastrukturę IT. Rozwiązanie charakteryzuje się też łatwością obsługi – jest dostępne przez Internet, przez cały czas, z każdego miejsca na świecie, na dowolnym urządzeniu. Łatwa instalacja i integracja oraz gwarantowany, bieżący upgrade to kolejne zalety SaaS, które sprawiają, że warto rozważyć wykorzystanie nowoczesnych technologii w budowaniu przewagi konkurencyjnej firmy. Sprawne zarządzanie danymi przynosi wymierne korzyści, a rozwiązania chmurowe znacząco usprawniają te złożone procesy i ułatwiają pracę menedżerom.

Źródło: Quercus

Komentarzy (0)

fortinet logo

Tags: , ,

Protokół WPA2 nie jest bezpieczny. Jak zadbać o bezpieczeństwo WiFi?

Dodany 23 października 2017 przez admin

Najpopularniejszy standard szyfrowania WiFi – WPA2, nie może być traktowany jako bezpieczny. Nowa metoda ataku KRACK (Key Reinstallation AttaCK) jest w stanie złamać szyfrowanie WPA2, umożliwiając przestępcom odczytywanie informacji przesyłanych między urządzeniem a jego bezprzewodowym punktem dostępu za pomocą wariantu popularnego – i zazwyczaj często wykrywalnego – ataku typu „man-in-the-middle”.

Podatność odkryli belgijscy badacze zajmujący się cyberbezpieczeństwem na uniwersytecie w Leuven pod kierunkiem Mathy’ego Vanhoefa i poinformowali o niej w poniedziałek rano. KRACK łamie protokół WPA2 poprzez wymuszenie ponownego użycia nonce w algorytmach szyfrowania używanych przez WiFi. W kryptografii nonce jest dowolną liczbą, którą można użyć tylko raz. Często jest to losowa lub pseudolosowa liczba generowana w publicznym kluczu protokołu uwierzytelniania. Jak się okazuje, losowe liczby wykorzystywane w WPA2 nie są całkowicie przypadkowe, co pozwala na złamanie protokołu.

Jeśli operacja przestępcy zakończy się sukcesem, zdobędzie on dostęp do danych ofiary oraz do niezabezpieczonych urządzeń mających dostęp do tej samej sieci WiFi.

Jak zła jest to wiadomość?

Najważniejsza rzeczą, jaką mogą zrobić użytkownicy WiFi to… zachowanie spokoju. Eksperci z firmy Fortinet wskazują, że przy stosowaniu odpowiednich kroków dane powinny być bezpieczne do czasu załatania luk i zaktualizowania oprogramowania urządzeń.

Po pierwsze cyberprzestępca musi znajdować się odpowiednio blisko atakowanych urządzeń, aby przechwycić ruch między urządzeniami końcowymi a punktami dostępu. – Należy zachować szczególną ostrożność przy korzystaniu z publicznego WiFi. Oczywiście nie jest to nowe zalecenie. Specjaliści mówią o tym od lat – przypomina Robert Dąbrowski, szef zespołu inżynierów Fortinet.

Ponadto atak ma niewielki wpływ na bezpieczeństwo informacji przesyłanych przez połączenie z użyciem dodatkowego szyfrowania jak SSL. Za każdym razem, kiedy użytkownik nawiązuje połączenie z witryną HTTPS, przeglądarka tworzy osobną warstwę szyfrowania, która zapewnia bezpieczeństwo podczas korzystania z bankowości online czy robienia zakupów. W związku z tym należy zwracać uwagę na ikonę kłódki w pasku adresu przeglądarki, zwłaszcza podczas przeprowadzania transakcji online przez połączenie WiFi. Dane będą chronione także w przypadku korzystania z VPN, nawet jeśli połączenie WPA2 zostało naruszone.

Źródło: Fortinet

Komentarzy (0)

quercus logo m

Tags: , ,

Przyszłość pracodawców? Elastyczność!

Dodany 18 października 2017 przez admin

Niemal 2500 polskich firm zdecydowało się, jak dotąd, na wprowadzenie elastycznego czasu pracy – wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy. To o ponad 1000 przedsiębiorstw więcej niż w roku 2015, kiedy PIP prezentował raport w tej sprawie. Podobnie jak dwa lata temu najwięcej porozumień w sprawie elastycznego czasu pracy podpisano na Śląsku (339) i w Wielkopolsce (326).

Wprowadzenie 4 lata temu elastycznego czasu pracy umożliwiło pracodawcom efektywniejsze zarządzanie. Korzyści z takiego rozwiązania widoczne są przede wszystkim w planowaniu czasu pracy pracowników produkcji, nic więc dziwnego, że zdecydowanym liderem we wdrażaniu tego rozwiązania jest przetwórstwo przemysłowe (niemal 38%). Kolejne miejsca w rankingu branż wprowadzających elastyczny czas pracy zajmują handel i naprawy (15%) oraz budownictwo (9%).

Wprowadzenie elastycznego czasu pracy pozwala na wydłużenie okresu rozliczeniowego z 4 do 12 miesięcy oraz na wprowadzenie ruchomego czasu pracy. Pracodawcy, chcąc wdrożyć te rozwiązania w swoich przedsiębiorstwach, muszą zawrzeć porozumienie z zakładowymi organizacjami związkowymi, a jeżeli ich nie ma, to z przedstawicielami pracowników (art. 150 § 3 pkt 1 i 2 Kodeksu Pracy). Z udogodnień związanych z elastycznym czasem pracy dwa lata temu korzystały przede wszystkim duże i średnie firmy, w zestawieniu z roku 2017 widać w miarę równomierny rozkład, ze wskazaniem na duże przedsiębiorstwa, zatrudniające do 250 osób: duże firmy – 33%, średnie – 24%, małe – 25%.

IT w służbie elastyczności

Obecna sytuacja na rynku pracy nie jest komfortowa dla pracodawców. Z jednej strony niskie bezrobocie, które nie ułatwia poszukiwania i zatrzymania pracowników, z drugiej – zwłaszcza w przetwórstwie – sezonowość produkcji. Elastyczny czas pracy wydaje się rozwiązaniem optymalnym. „Pozwala na utrzymanie załogi w okresach tzw. niskiego sezonu poprzez zapewnienie jej minimalnego uzgodnionego w porozumieniu wynagrodzenia, a jednocześnie daje pracodawcy większą swobodę w zakresie utrzymania płynności funkcjonowania firmy. Mówiąc wprost – przekłada się na redukcję nadgodzin, które są dla pracodawcy dodatkowym obciążeniem, oraz na optymalizację eksploatacji maszyn i linii produkcyjnych, zgodnie z faktycznym zapotrzebowaniem” – wyjaśnia Paweł Wysocki, Prezes Zarządu firmy Quercus, zajmującej się wdrożeniami SAP w obszarze HR.

Wprowadzenie elastycznego czasu pracy może w praktyce wyglądać różnie w różnych firmach. Niektóre przedsiębiorstwa wdrażają tzw. równoważny czas pracy, czyli system, w ramach którego możemy np. zaplanować pracownikowi pracę w poniedziałki i środy w wymiarze 12 godzin, zaś w pozostałe dni ustalić sześciogodzinny czas pracy. „Istotne jest, aby wymiar godzin do przepracowania w całym okresie rozliczeniowych, np. 3 miesięcy, był taki sam. W takiej sytuacji nie występują ani niedoczas, ani nadgodziny” – mówi Prezes Quercus. Niektóre firmy przyjmują z kolei zadaniowy system pracy, który polega na tym, że pracownicy rozliczani są z wykonania konkretnych zadań, bez konieczności przychodzenia do biura. Rozliczane jest wykonanie zadania w wyznaczonym terminie, a nie czas na to poświęcony.

Większość osób rozumie elastyczny czas pracy jako brak sztywnych ram czasowych dotyczących rozpoczęcia i zakończenia dnia pracy, czyli możliwość przyjścia między np. godz. 7 a 9, i zakończenia odpowiednio między godz. 15 a 17. W tym wypadku ważne jest, aby mimo tej elastyczności przepracować 8 godzin. Istotne staje się także wprowadzenie odpowiednio wydajnego systemu ewidencji czasu pracy.

„Niezależnie od wybranego modelu czasu pracy uelastycznienie wymaga wprowadzenia efektywnych narzędzi, które pozwolą na odpowiednią obsługę kadr, a więc będą wspierać, jak w przypadku produktów SAP, proces planowania czasu pracy tak, aby zapewnić m.in. normy odpoczynku dobowego, tygodniowego, przy utrzymaniu zgodności nominalnych godzin pracy z faktycznie przepracowanymi” – przypomina Maciej Kabaciński, Dyrektor Pionu HR w Quercus. Ekspert podkreśla, iż weryfikacja systemowa jest istotna zwłaszcza w sytuacji, gdy planowaniem równoważnego czasu pracy zajmują się liderzy, np. na produkcji, którzy niekoniecznie muszą znać przepisy. „Delegowanie części zadań związanych z planowaniem pracy na liderów czy menedżerów jest trendem, który obserwujemy już od kilku lat. To właśnie na bazie potrzeb, które w jego wyniku powstały, opracowaliśmy nasze autorskie narzędzie – Portal Pracowniczy, który pozwala na sprawne i intuicyjne zarządzanie kwestiami kadrowymi, na różnych poziomach uprawnień, także przez pracowników” – dodaje.

Elastyczność jako przewaga konkurencyjna

Mówi się, że obecnie trwa era pracownika. Brak specjalistów, zwłaszcza w takich zawodach, jak: programiści, informatycy, specjaliści ds. sprzedaży, finansów i księgowości, menedżerowie, sprawia, że coraz więcej firm stara się wprowadzać rozwiązania elastyczne, których celem jest budowanie reputacji pracodawcy jako firmy nowoczesnej, przystosowanej do warunków panujących na rynku pracy i wychodzącej naprzeciw potrzebom pracowników.

Coraz częściej słyszymy o elastycznych formach pracy, np. łączących home office z pracą w biurze. Są firmy, które w okresie letnim skracają czas pracy w piątki, zaś wydłużają w poniedziałki, aby umożliwić pracownikom wyjazdy weekendowe. Z kolei w Skandynawii niektóre przedsiębiorstwa zaczynają wprowadzać sześciogodzinny dzień pracy. Zdarzają się jeszcze inne modele: czterodniowy tydzień pracy, możliwość realizacji własnych projektów w konkretnym dniu oraz rozwiązania hybrydowe. „Wszystkie te propozycje mają dać pracownikom sygnał, że firma dba o ich komfort pracy, potrzebę rozwoju oraz balans między życiem zawodowym i osobistym” – wyjaśnia Maciej Kabaciński, dyrektor działu HR Quercus. „Opcje te mają jednak sens tylko wówczas, gdy przekładają się na wzrost efektywności pracowników, a więc pozwalają na realizację celów przedsiębiorstwa. Dlatego każda firma, która decyduje się na wdrożenie któregoś z wymienionych wariantów, powinna wprowadzić jednocześnie narzędzia, które pozwalają na mierzenie efektywności pracy w nowym modelu, jak np. SuccessFactors w SAP” – zaznacza.

Elastyczna motywacja

Na niektórych pracowników skrócenie dnia pracy wpłynie motywująco – będą precyzyjnie planować każdą minutę, aby zrealizować założone zadania w tym czasie. Trzeba jednak pamiętać o tym, że nie każdy pracownik dobrze radzi sobie z pracą pod presją czasu. Są tacy, którzy lepsze efekty osiągają w wolniejszym, bardziej swobodnym tempie. Być może im przysłuży się home office.

Współczesny pracodawca powinien dbać o efektywność pracy poprzez odpowiednie zarządzanie zespołem. Pamiętajmy, że utrzymanie pracownika jest tańsze niż pozyskanie nowego. Dlatego, jeśli jesteśmy zadowoleni z pracy danej osoby, postarajmy się zapewnić jej optymalne warunki, takie, w których osiągnie najlepsze wyniki. Jeśli jest to pracownik, który zmobilizuje się i wykona zadania w ciągu sześciu godzin, pozwólmy mu na to, jednak nie dokładajmy zadań, myśląc, że może wykorzystać jeszcze te dodatkowe dwie godziny. Pracownik przeciążony, prędzej czy później, straci zapał, a nie o to przecież chodzi. „Dzięki nowym technologiom, jak rozwiązania SAP dla HR, które pozwalają po pierwsze na analizy danych w czasie rzeczywistym, po drugie – na oceny pracownicze według obiektywnych kryteriów, a po trzecie – na analizy danych historycznych i przewidywanie przyszłych trendów, jesteśmy w stanie elastycznie zarządzać personelem, oferując mu dopasowane do potrzeb możliwości pracy. I choć często słyszymy, że w erze pracownika rola pracodawcy jest niełatwa, warto wykorzystać starą prawdę, że pracownik doceniony, to najlepszy pracownik” – podsumowuje Prezes Quercus, Paweł Wysocki.

Źródło: Quercus Sp. z o.o.

Komentarzy (0)

f5 networks logo

Tags: , , , , , ,

Pierwszy tego rodzaju raport dotyczący rozwiązań chmurowych – 50 innowatorów z państw EMEA

Dodany 18 października 2017 przez admin

– Pięćdziesiąt firm z rejonu Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki znalazło się na liście najbardziej innowacyjnych spółek, zajmujących się rozwiązaniami chmurowymi. To pierwsze tego rodzaju opracowanie.

Raport został przygotowany przez ośrodek HotTopics.ht na zlecenie firmy F5 Networks, specjalizującej się w bezpieczeństwie aplikacji i systemach chmurowych. Raport „Top 50 EMEA Cloud Climbers Report” to pierwsze opracowanie, skupiające się wyłącznie na wpływie rozwiązań typu cloud computing na zmiany w biznesie.

W raporcie znalazło się 50 firm z różnych branż. Każda z nich została doceniona za zapewnienie konsekwencji w realizowaniu spójnej strategii, wpływ na rynek, sposób działania i ogólną wartość. Opracowanie zawiera również szczegółowe studia przypadku wybranych firm oraz analizę trendów w rozwiązaniach chmurowych.

Najwięcej wyróżnionych w raporcie firm zajmuje się handlem detalicznym (12 proc.), usługami finansowymi (8 proc.), a także motoryzacją (6 proc.) oraz transportem i logistyką (4 proc.). Najbardziej znane marki wymienione w raporcie to Spotify (za ciągłe rozwijanie i optymalizowanie swojej usługi do streamingu muzyki), Mercedes F1 (za opartą na chmurze analizę wydajności) oraz Airbus (wykorzystanie chmury i uczenia maszynowego do przechowywania i przetwarzania co roku kilkuset terabajtów zdjęć satelitarnych).

Wiodące europejskie partnerstwo publiczno-prywatne w zakresie rozwiązań chmurowych – Helix Nebula Initiative – jest kolejnym przykładem na wpływ tej technologii. To unikalna współpraca między dostawcami IT i najważniejszymi europejskimi ośrodkami badawczymi (CERN, EMBL, ESA i PIC). Spektakularne i przyciągające uwagę mediów badania dotyczą m.in. poszukiwań bozonu Higgsa, czyli tzw. „boskiej cząsteczki”.

Wszystkie instytucje i firmy uwzględnione w raporcie zostały poddane rygorystycznemu procesowi oceny przez specjalny komitet. W jego skład weszli David Linthincum (Cloud Technology Partners SVP, niedawno uznany za najbardziej wpływową osobę w branży rozwiązań chmurowych), Mu Kenny Li (dyrektor generalny Cloud Spectator), Rene Buest (dyrektor ds. technologii w Arago GmbH) i Roy Illsley (główny analityk Ovum).

Rozmiar innowacyjności w państwach EMEA zrobił na mnie duże wrażenie. Ten region nie jest już w tyle za Stanami Zjednoczonymi, lecz im dorównuje, a czasami nawet szybciej wdrażają rozwiązania chmurowe – powiedział David Linthincum, wiceprezes Cloud Technology Partners. – Technologia chmurowa jest przełomowa dla rynku, a innowacyjne firmy szybko uczą się, że mogą dzięki niej szybciej wprowadzać automatyzację i dokonywać zmian zgodnie z potrzebami biznesowymi. Budujący jest fakt, że firmy z regionu EMEA wykorzystują technologie chmurowe strategicznie i nie traktują ich jedynie jako sposobu na taktyczne oszczędności – dodał.

Raport pojawia się w momencie, gdy rozwiązania chmurowe znacząco zyskują na popularności. Według IDC do 2018 roku co najmniej połowa wydatków na IT będzie związana z chmurami. Do 2020 ten odsetek wyniesie 60 proc. w przypadku infrastruktury IT i 60-70 proc. w oprogramowaniu, usługach i technologiach[1].

Wraz ze spostrzeganiem przez przedsiębiorstwa korzyści płynących ze stosowania cloud computing, następuje znaczący zwrot w kierunku wprowadzania strategii wielochmurowych oraz hybrydowych – powiedział Mu Kenny Li, prezes Cloud Spectator. – Raport „Cloud Climbers” jasno pokazuje, że państwa z regionu EMEA chcą w pełni wykorzystać te możliwości i są w stanie to zrobić. Firmy różnej wielkości, od liderów poszczególnych branż po startupy, będą wprowadzać technologię chmurową, by się rozwijać i tworzyć innowacje – dodał.

Raport:

https://www.hottopics.ht/29276/top-50-emea-cloud-climbers-2017/

https://interact.f5.com/cloudclimbersreport-fnbcasestudy.html

[1] https://www.idc.com/research/viewtoc.jsp?containerId=259850

Źródło: F5 Networks

 

Komentarzy (0)

konica minolta logo

Tags: , ,

Kształtowanie cen druku etykiet – raport

Dodany 17 października 2017 przez admin

Wartość sprzedaży na rynku poligraficznym wzrosła o około 30% w latach 2010–2016. Jednak prowadzona na tym rynku wojna cenowa sprawia, że wysokość cen usług poligraficznych systematycznie spada, obniżając realne zyski. Opracowany na zlecenie firmy Konica Minolta przez PwC raport pokazuje czynniki kształtujące ceny na rynku poligraficznym oraz potencjalne obszary do lepszego zarządzania ceną i generowania większych zysków.

Co trzecia firma poligraficzna w Polsce realizuje druk opakowań – najczęściej na żywność, detergenty i chemię domową, elektronikę i nowe technologie oraz kosmetyki i środki pielęgnacyjne[1]. Częścią składową opakowania jest etykieta, nazywana czasem najważniejszym elementem budowania marki. To ona przekazuje najistotniejsze informacje, przyciąga uwagę konsumentów i budzi pozytywne emocje skłaniające do sięgnięcia po produkt. Z tego powodu firma PwC na zlecenie Konica Minolta sprawdziła czynniki, jakie kształtują cenę usług drukowania etykiet. Pod lupę zostały wzięte etykiety na wino (jako produkt luksusowy) oraz na płyn do spryskiwaczy (jako produkt standardowy).

Jak pokazała analiza, głównymi czynnikami wpływającymi na cenę jest zamawiany nakład, wielkość drukarni i koszty przygotowalni. Badanie pokazało również, że polskie drukarnie mają sporo do ulepszenia w obszarze obsługi zapytań o oferty i wyceniania zleceń druku etykiet, co w prosty sposób może przełożyć się na zwiększenie zysków z tych zleceń.

Pierwszy kontakt z Klientem

W raporcie „Czynniki budujące cenę na rynku poligraficznym”, przygotowanym przez PwC, przeanalizowany został proces sprzedaży począwszy od złożenia zapytania o ofertę. Ankieterzy posłużyli się metodą „tajemniczy klient” i wysłali e-mailowo zapytania o oferty, na które odpowiedziało jedynie ¾ drukarni (72%). W ciągu niecałych 3 dni roboczych otrzymano większość odpowiedzi na zapytania o druk etykiet na płyn do spryskiwaczy, a w ciągu 4 dni odpowiedzi dotyczące druku etykiet na wino. W pierwszej odpowiedzi ze strony wielu drukarni brakowało tak istotnych informacji jak wycena czy szacunkowy czas realizacji zlecenia. Co trzecia odpowiedź nie zawierała wstępnej wyceny, a 40–50% drukarni nie udzieliło informacji o czasie realizacji zlecenia, podobny odsetek firm nie wspominał o warunkach płatności.

Czynniki wpływające na cenę

Wycena druku była zawsze prezentowana jako cena jednostkowa, a w 21–30% dodatkowo podawano cenę za cały nakład. Zauważalna była zależność między ceną a wielkością nakładu – przy 10-krotnym zwiększeniu nakładu uzyskać można 65% rabatu na etykiety na wino oraz ok. 57% rabatu dla etykiet na płyn do spryskiwaczy.

Jednym z zabiegów w procesie przygotowywania wycen jest różnicowanie ceny w zależności od produktu, co pozwala na wygenerowanie większej marży – a więc i zysku. Małe drukarnie nie stosowały różnicowania, a duże robiły to w nieco większym stopniu. Zabieg ten był widoczny przy małym nakładzie 5 tys. sztuk – różnica średnich cen jednostkowych wynosiła 5 groszy. Przy nakładzie 50 tys. sztuk poziomy średnich cen zrównały się ze sobą. Tymczasem wydaje się, że ceny etykiet na wino – jako produktu luksusowego – powinny być znacząco wyższe – można bowiem założyć, że zamawiający je producent artykułu będzie skłonny zapłacić więcej. W ten sposób można wygenerować większą marżę i zysk.

Niemal we wszystkich przypadkach drukarnie dołączały do wyceny koszty dodatkowe pokrywające przygotowalnię – m.in. wykrojnik i matrycę kolorów. W cenę wliczone było uszlachetnienie etykiety poprzez lakierowane UV. 15% drukarni wspominających o możliwościach uszlachetnienia druku zaproponowało orientacyjne ceny usługi cold stamping. Ostatnim elementem wpływającym na cenę druku etykiet jest transport, przy czym nie zauważono tutaj wyraźnych zależności.

Umiejętność argumentacji

Około 55–68% firm od razu proponuje rabat lub podejmuje negocjacje cenowe. Tymczasem lepszym rozwiązaniem w sytuacji, kiedy Klient chciałby obniżyć cenę, byłoby argumentowanie jakości, jaką dostarcza drukarnia oraz jej przewagi konkurencyjnej. Przykładowa argumentacja: „Nasza firma drukuje na oryginalnych certyfikowanych papierach oraz nie stosuje zamienników farb, co może wpływać na cenę, ale przede wszystkim zwiększa jakość wydruku”. Umiejętność odpowiedniego uzasadnienia ceny pozwoli na kontrolowanie udzielania rabatów, żeby w ten sposób nie tracić potencjalnego zysku.

Dbałość o Klienta

Ważnym aspektem procesu sprzedaży, jaki sprawdzano podczas badania PwC, była obsługa Klienta i dbanie o kontakt – tzw. lead nurturing. Oprócz umiarkowanej początkowej proaktywności w zakresie dostarczenia wyceny i dodatkowych informacji o realizacji zlecania, późniejsze działania również pozostawiają szerokie pole do usprawnień. Jedynie 15–20% zaproponowało działania doradcze – na przykład sugestie użycia innych niż standardowe materiałów do wydruku czy zaproszenie na osobiste spotkanie w celu dobrania najlepszych metod uszlachetniania. Podobny odsetek firm dokonał ponownego kontaktu z potencjalnym klientem, pytając o dalsze decyzje, ocenę atrakcyjności propozycji lub proponując spotkanie.

Zdarza się, że osoby składające zapytanie ofertowe, nie finalizują zamówienia z różnych przyczyn – braku budżetu, trwającego procesu decyzyjnego albo niesprecyzowanych potrzeb. Tymczasem jeśli sprzedawca – w tym przypadku drukarnia – zadba o niego, będzie przypominać o swojej ofercie, dostarczy wartościowe informacje, zwiększy swoje szanse na to, że przy okazji kolejnych zakupów klient faktycznie dokona u nich zamówienia.

Podsumowanie

Branża poligraficzna ma spory potencjał do rozwoju obsługi Klientów oraz wyceniania tak, aby zwiększać swoje zyski i osiągnąć przewagę w wojnie cenowej.

W poszukiwaniu przewagi rynkowej odpowiednim kierunkiem może być również stosowanie nowych technologii uszlachetniania druku, które pozwalają się wyróżnić – mówi Mateusz Woźniak, Dyrektor Sprzedaży Systemów Produkcyjnych, Konica Minolta Business Solutions Polska. – Przykładem jest ozdabianie foliami metalicznymi w postaci np. złotych dodatków na wizytówce czy pokrycie wydruków lakierem 3D o różnym stopniu wypukłości – dodaje Mateusz Woźniak.

Źródło:

Badanie „Czynniki budujące cenę na rynku poligraficznym. Analiza procesu sprzedaży” zostało przeprowadzone przez firmę PricewaterhouseCoopers metodą „tajemniczy klient” w dniach 28.04.2017–17.05.2017.

[1] Raport „Rynek poligraficzny i opakowań z nadrukiem w Polsce” wydany 2.06.2016 r. przez Polskie Bractwo Kawalerów Gutenberga we współpracy z KPMG

Komentarzy (0)

insert logo

Tags: , ,

ERP motorem rozwoju franczyzowego biznesu

Dodany 17 października 2017 przez admin

Coraz więcej firm franczyzowych rozwija działalność i integruje zarządzanie siecią dzięki systemom ERP.  Rozkwit sektora przyczynia się do wzrostu popularności polskiego systemu Navireo ERP firmy InsERT, który jest dostosowany do specyficznych potrzeb tego rodzaju działalności. Narzędzie wykorzystują m.in. sklepy Kreatywne Maluchy, Max Kuchnie czy Passion. Producent systemu uruchomił dedykowaną stronę www.franczyza.navireo.pl.

Coraz więcej polskich firm rozwija się w oparciu o model współpracy franczyzowej. Rodzime sieci wkraczają również na zagraniczne rynki. Pojawiają się nowe pomysły na ten rodzaj działalności. Choć perspektywy są optymistyczne, konkurencja jest coraz bardziej odczuwalna. Szansę na rynkowy sukces mają dobrze zorganizowane i zarządzane systemy franczyzowe, które posiłkują się oprogramowaniem dostosowanym do specyfiki ich działalności, na przykład takim jak Navireo ERP. System wykorzystują franczyzodawcy znanych na polskim rynku sieci, w tym: Lingerie Group – właściciel marki Passion, Artyzan – właściciel marki Kreatywne Maluchy, Galicja Tomaszek – właściciel marek Max Kuchnie i Max Elektro czy Ptak Moda.

Dzięki zastosowaniu nowego oprogramowania Ptak Moda – franczyzodawca sieci salonów z odzieżą polskich producentów ptakmoda.com, właściciel sklepu internetowego oraz największego odzieżowego showroomu w Europie – może skuteczniej zarządzać procesami w firmie i z powodzeniem rywalizować z silną konkurencją w sektorze odzieżowo-modowym. Przez zastosowanie rozszerzeń rozbudowanych funkcjonalnie w ramach modułu Fashion dla Navireo, firma zmniejszyła nakłady pracy niezbędne do płynnego funkcjonowania. Wprowadzona optymalizacja umożliwiła zastosowanie 24-godzinnego trybu działania. Zastosowanie modelu pracy terminalowej umożliwiło użytkownikom, którzy posiadają określone uprawnienia, łączyć się z systemem z dowolnego miejsca na świecie. Tym samym osoby decyzyjne mogą na bieżąco kontrolować i analizować sytuację spółki. System umożliwił także wielopoziomowy rozdział dla towarów z uwzględnieniem modelu, koloru, rozmiaru. Wspiera m.in. obsługę procesów sprzedaży, reklamacji, programów lojalnościowych, rozliczeń z dostawcami, weryfikacji dokumentów, przyjęć magazynowych, dostaw i zwrotów.

Atrakcyjność wdrożenia w Ptak Moda opiera się na innowacyjnych w skali całej branży odzieżowo-modowej rozwiązaniach. Dopełnienie stanowi zastosowanie mobilnych weryfikatorów cen, automatyzacja procesu przyjęć towarowych z równoległą obsługą internetowej platformy sprzedażowej oraz wysokiej jakości zaplecze sprzętowe – mówi Łukasz Kristof, dyrektor zarządzający inSolutions S.C., firmy wdrażającej Navireo ERP.

Z systemu ERP od niedawna korzysta również Artyzan – dystrybutor koncepcyjnych zabawek i franczyzodawca marki Kreatywne Maluchy. Narzędzie umożliwiło mu m.in. centralne zarządzanie informacjami, prowadzenie odrębnej polityki cenowej w poszczególnych punktach sprzedaży, w tym obniżek i wyprzedaży.

Dzięki Navireo ERP zyskaliśmy pełne wsparcie w zarządzaniu firmą oraz indywidualne rozwiązania dla poszczególnych działów, a nawet konkretnych użytkowników. Zintegrowaliśmy wszystkie placówki oraz działy w jednym spójnym systemiemówi Marcin Skwarek, właściciel firmy Artyzan. – Dzięki stałemu dostępowi do informacji możemy natychmiast reagować na zmieniające się warunki biznesowe czy niepokojące zjawiska – dodaje Marcin Skwarek.

Wdrożenie Navireo umożliwiło centralne zarządzanie informacjami m.in o stanach magazynów czy finansów, dostęp online do danych oraz możliwość śledzenia zachodzących w nich zmian. Program ułatwia prowadzenie odrębnej polityki cenowej w poszczególnych punktach sprzedaży, ustalanie wielu poziomów cen dla dowolnego magazynu bez stosowania cen indywidualnych. Pozwala to m.in. na wprowadzanie lokalnych obniżek i wyprzedaży oraz elastycznie dopasowywanie się do aktualnej sytuacji na danym rynku. Zamówienia realizowane w terenie i bezpośrednio w centrali są od razu widoczne w systemie.

Navireo umożliwia również sprawną współpracę ze sklepem internetowym i platformą B2B. Skalowalność programu daje możliwość bezproblemowej rozbudowy i wprowadzanie nowych funkcji w miarę rozwoju firmy. Pomimo bogatej funkcjonalności system pozostaje przyjazny i intuicyjny w obsłudze, co ułatwia codzienną pracę oraz minimalizuje czas i koszty przeznaczone na szkolenia użytkowników. Producent gwarantuje opiekę posprzedażną.

Artyzan planuje rozbudowę sieci dystrybucyjnej i sklepów firmowych w oparciu o franczyzobiorców. Rozważa też możliwość scentralizowania w Navireo obecnie stosowanych systemów.

Źródło: InsERT

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

Reklama

Straciłeś dane? Skontaktuj się z Kroll Ontrack

POWIĄZANE STRONY