Archiwum | Wrzesień, 2016

hicron logo

Tags: ,

Hicron dołącza do ABSL: Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych

Dodany 27 września 2016 przez admin

Na początku września Hicron dołączył do ponad 180 członków ABSL: Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych (Association of Business Service Leaders in Poland). Akces to tej organizacji jest nie tylko ogromnym wyróżnieniem; założenia ABSL wpisują się także w strategię biznesową Hicron: firmy opartej wyłącznie na polskim kapitale, która aktywnie działa na rynku międzynarodowym i od 10 lat pracuje z największymi światowymi markami w roli dostawcy i integratora usług IT.

Jednym z założeń Związku jest wzmacnianie pozycji polskich przedsiębiorstw z szeroko pojętego sektora IT jako wartościowych partnerów biznesowych za granicą, a także budowa wizerunku Polski jako atrakcyjnego obszaru inwestycyjnego. Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych z siedzibą w Warszawie zrzesza ponad 180 globalnych inwestorów z obszaru centrów usług wspólnych (Shared Service Centers, SSC), outsourcingu procesów biznesowych (Business Process Outsourcing, BPO), outsourcingu IT (Information Technology Outsourcing, ITO), centrów badawczo-rozwojowych (Research&Development, R&D), a także firmy wspierające rozwój sektora.

Misją ABSL jest ścisła współpraca pomiędzy stowarzyszonymi firmami oparta na transferze wiedzy i doświadczeń, a także budowanie świadomości biznesowej na temat sektora IT w Polsce. Jako integralna część tej społeczności i jednocześnie aktywny uczestnik międzynarodowego rynku IT przykładamy olbrzymią wagę do aktywności w tym obszarze. Akces do ABSL jest dla nas ogromnym wyróżnieniem i cieszymy się, że Hicron stał się częścią tej organizacji – mówi Remigiusz Efinowicz, Executive Director of International Sales w Hicron.

Od 2009 roku działamy na rzecz tworzenia korzystnych warunków gospodarczych i prawnych dla powstawania nowych inwestycji i rozwijania sektora nowoczesnych usług w Polsce. Przyjęcie Hicron w poczet członków Związku jest dla nas niezwykle ważne: jednym z naszych priorytetów jest wspieranie rodzimych przedsiębiorstw o globalnych ambicjach – mówi Paweł Panczyj, Managing Director w ABSL.

Hicron współpracuje także z innymi ośrodkami promującymi rozwój polskiego i dolnośląskiego biznesu, m. in. Agencją Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej, Polską Agencją Informacji i Inwestycji Zagranicznych S.A. oraz Dolnośląskim Klastrem Motoryzacyjnym.

Źródło: Hicron

Komentarzy (0)

Tags: , ,

Producent saun nowym klientem Novacura

Dodany 26 września 2016 przez admin

Firma Tylö AB, będąca czołowym producentem saun, natrysków i łaźni parowych, została nowym klientem firmy Novacura. Tylö projektuje i produkuje swoje urządzenia we własnym zakładzie w Halmstad, zajmującym 20000 m2. Firma zgłosiła się do Novacura z prośbą o pomoc w uporządkowaniu procesów logistycznych.

Skorzystaliśmy z pomocy specjalistów z Novacura, by usprawnić i ujednolicić nasze procesy logistyczne w produkcji oraz magazynie. Zaproponowane nam rozwiązanie mobilne rozszerzy nasze możliwości, co pomoże sprostać wymaganiom klientów w zakresie szybkich i dokładnych dostaw – mówi Emil Tambolas, Manager IT w Tylö. – Widzimy ogromną potrzebę wprowadzenia zmian w istniejącym w naszej firmie systemie biznesowym. Wiemy także, że w przyszłości będziemy potrzebować większej elastyczności, ponieważ mamy coraz większą liczbę klientów niebędących dealerami. Wymagać to będzie większej liczby mniejszych dostaw. Inteligentna, mobilna platforma jest ważnym narzędziem do efektywnego zarządzania taką zmianą.

Dla Tylö liczyło się także to, że Novacura Flow doskonale współdziała z funkcjonującym w firmie biznesowym systemem Jeeves.

Wszystkie funkcjonalności, które do tej pory uruchomiliśmy na platformie Novacura, działają naprawdę dobrze. Jedną z głównych zalet aplikacji jest to, że możemy stopniowo, po kolei, przenosić poszczególne procesy biznesowe. Nie zaburza to działania innych funkcji systemu ani nie wymaga ich dostosowywania – dodaje Emil Tambolas.

Tambolas dostrzega ogromny potencjał zastosowania Novacura Flow w dłuższej perspektywie działalności przedsiębiorstwa – jego zdaniem, dzięki wsparciu procesów, które zapewnia aplikacja, Tylö będzie w stanie zaoferować swoim klientom bardzo konkretne korzyści.

Zamierzamy przenieść do Flow więcej procesów biznesowych. Możliwość prostego, intuicyjnego zarządzania naszymi procesami przez użytkowników na mobilnej i elastycznej platformie stanowi dużą zaletę Flow. Widzimy także ogromny potencjał w zastosowaniu portalu do procesów zewnętrznych, do których aktualnie używamy rozwiązań VPN lub Citrix – podsumowuje Tambolas. – Okres zwrotu z inwestycji jest bardzo krótki, szacujemy, że wyniesie on mniej niż 12 miesięcy – dodaje.

Źródło: Novacura

Komentarzy (0)

serwersms logo m

Tags: ,

5 sposobów na skuteczną promocję Twojej firmy

Dodany 22 września 2016 przez admin

Skuteczny marketing to spore wyzwanie nie tylko dla młodych, rozwijających się firm, ale również dla marek o ugruntowanej pozycji na rynku. Często w założeniu ma się on sprowadzać do działań szybkich, efektownych i oczywiście owocnych w realizacji konkretnych celów.

Marketing dynamicznie ewoluuje, niezmiennie jednak głównym wyznacznikiem sukcesu realizowanych kampanii jest weryfikacja poniesionych kosztów w stosunku do finalnie uzyskanych efektów. Właśnie dlatego najlepiej sięgać po takie narzędzia promocji, które są najbardziej mierzalne. Należą do nich przede wszystkim te z wirtualnej i mobilnej rzeczywistości.

Ciągle warto wykorzystywać pocztę… elektroniczną pocztę

Jedną z najstarszych, a jednocześnie najpopularniejszych wciąż form reklamy w internecie jest e-mail. Może on być wykorzystywany do jednorazowych akcji promocyjnych, bądź wysyłany cyklicznie, w formie newsletterów, które mają nie tylko potencjał stricte sprzedażowy, ale i wpływają na przywiązanie do marki i budowanie lojalności. Z mailingu korzysta ponad 82 % firm praktycznie każdej branży. Z uwagi na tak dużą konkurencję powinien być on zatem starannie przygotowany, a baza adresowa zdobyta zgodnie z dobrymi praktykami. Zebranie jej pochłania czas i koszty, niemniej właściwy target stanowi w dużej mierze o sukcesie przedsięwzięcia. Jeśli nie posiadamy swoich zasobów adresów, możemy skorzystać z tematycznych baz udostępnianych przez firmy zewnętrzne.

Żeby z mailingu czerpać maksymalne korzyści należy pilnować, aby rozsyłane wiadomości nie były utożsamiane ze spamem. Zdecydowanie lepiej stawiać zatem na jakość, niż na ilość, a także dbać o czas oraz okoliczności wysyłki. Coraz więcej firm decyduje się na mailing behawioralny, zwracając szczególną uwagę z jakim przekazem, do kogo i kiedy trafia. Jednym słowem chodzi o to, aby komunikat nie był elementem masowej wysyłki, ale spersonalizowaną wiadomością – zwiększa to wskaźniki konwersji i zwrotu z inwestycji.

Ocenić skuteczność danej kampanii e-mail jest stosunkowo łatwo. Po wysyłce możemy zweryfikować współczynnik kliknięć, wejścia z wiadomości na strony zewnętrzne, ilość osób wypisanych z newslettera, czy średni koszt pozyskania adresu e-mail.

Reklama w wyszukiwarce Google

Wśród popularnych i niewątpliwie skutecznych narzędzi marketingowych znajdują się kampanie Google AdWords. Krótkie reklamy tekstowe w wyszukiwarce mają wiele zalet. Przede wszystkim pozwalają pojawić się w pierwszych wynikach wyszukiwań, a jak dowodzą badania, większość osób interesuje tylko TOP 10 pozycji. Ponadto reklamodawca może ustawić sobie maksymalną stawkę za reklamę oraz ustalić frazy, pod którymi pojawi się ona w sieci. Do wybranych podstron, na które ostatecznie trafi internauta, może też go kierować pod kątem zainteresowań czy wieku – reklama dopasuje się do pożądanego modelu odbiorcy. Coraz powszechniejszym jest również wykorzystywanie list remarketingowych, na których znajdują się osoby wcześniej już odwiedzające daną stronę. Powrót z kampanią do takiej osoby szczególnie często wykorzystywany jest w działalności e-commerce, niemniej potencjał remarketingu zależy tylko i wyłącznie od pomysłu marktera. Efekty kampanii adWords można na bieżąco monitorować i w zależności od potrzeb w każdej chwili przemodelować.

Oprócz reklam tekstowych dostępne są również reklamy graficzne, które można zamawiać na zrzeszonych w sieci Google witrynach. Stworzone kreacje w zależności od contentu dobierane są do odpowiednich serwisów, co powoduje, że użytkownicy chętniej klikają w takie reklamy, a na stronie lądowania zazwyczaj znajdują to, czego się spodziewali. Dzięki temu wzrasta skuteczność kampanii, która (co jest kolejną zaletą) w modelu CPC może być rozliczana właśnie dopiero za kliknięcie. Stawkę tę można modelować, w zależności od tego, co sugerują statystyki. Istnieje też możliwość płatności CPM, czyli za tysiąc wyświetleń, jednak model ten jest zdecydowanie mnie popularny.

Działania w mediach społecznościowych

Z mediów społecznościowych regularnie i średnio przez 2 godzinny dziennie korzysta ponad 60% internautów, zatem obecność na tej płaszczyźnie jest jak najbardziej zasadna. Kanałów komunikacji w tym obszarze jest wiele: Facebook, Instagram, Twitter, YouTube lub LinkedIn, co umożliwia dotarcie do różnych grup odbiorców.

Dzięki Facebook Ads możemy promować posty w ramach portalu: tekstowe, graficzne, animowane, a nawet video, stronę www, aplikacje, wydarzenia oraz oferty. Komunikaty można definiować w oparciu o demografię, lokalizację, zainteresowania i inne zachowania. Zaletą kampanii na Facebooku jest to, że podobnie jak w Google pozwalają się one dobrze optymalizować, co umożliwia uzyskanie dużego zasięgu przy stosunkowo preferencyjnych kosztach.

Potęga You Tube jest równie duża jak Facebooka – to druga pod względem ruchu wyszukiwarka na świecie. Niesie ze sobą nie tylko możliwość publikowania własnych materiałów filmowych, ale i reklam video przed takim materiałami, czy komunikatów tekstowych. Badanie przeprowadzone przez Google w latach 2013 – 2016 wykazało, że ROI z działań na You Tube, po uwzględnieniu wydatków na reklamę jest o prawie 80% wyższy niż w reklamie telewizyjnej. Na tej platformie mamy do czynienia z zaangażowanymi użytkownikami, możemy działać w oparciu remarketing i płacić tylko za pełne wyświetlenia reklamy. Mierzalność, szerokie dotarcie, a przy tym niskie koszty to kryteria, dla których tak powszechnie wykorzystuje się właśnie to rozwiązanie.

A inne portale? Instagram oprócz standardowej publikacji zdjęć i video oraz zakupu postów sponsorowanych umożliwia korzystanie z własnej aplikacji sprzedażowej oraz Instagram Stories, gdzie można zamieszczać na 24 godziny krótkie, dziesięciosekundowe filmiki. Na Twitterze reklamy mogą się pojawiać w strumieniu powiadomień między czytanymi przez użytkownika tweetami, w sugestiach profili do obserwowania albo docierać do odbiorcy w postaci promowanych trendów oznaczonych hasztagami. Ponieważ potencjał Twittera jest dopiero odkrywany, zarówno konkurencja w serwisie, jak i koszty promocji są jeszcze stosunkowo niewielkie.

SMS – tylko tyle i aż tyle

Dziś, maksymalizując skuteczność dotarcia z komunikatem reklamowym do odbiorców, należy zadbać o obecność nie tylko w sferze on-line, ale i mobile. To smartfon, a nie laptop czy nawet tablet towarzyszy nam praktycznie cały czas i to on, szczególnie kiedy nie jesteśmy w zasięgu Internetu, służy do kontaktu ze światem. Właśnie dlatego marketing SMS to trend, który będzie ewoluował. Z pewnością sprzyjać temu będzie szybkość dotarcia oraz krótka, nieskomplikowana forma przekazu. Ponadto to narzędzie bardzo elastyczne. W zależności od tego, ile chcemy przeznaczyć na kampanię, możemy zwiększać jej przepustowość (nawet do 3 mln wiadomości na godzinę), czy personalizować nadawcę wiadomości. Mało tego, w przypadku kampanii SMS możliwa jest komunikacja dwukierunkowa, co daje dodatkowy potencjał na nawiązanie relacji z odbiorcą – wystarczy że ten użyje funkcji „odpowiedz” w swoim telefonie komórkowym.

Marketing mobilny wykorzystywany jest jednak nie tylko do wysyłki SMS-ów, ale i MMS-ów czy nawet wiadomości głosowych. Przeprowadzane w ubiegłym roku badanie „Komunikacja SMS w Polsce 2015”  wskazuje, że taka forma przekazów reklamowych jest atrakcyjna niemal dla 70% osób, które je otrzymują, a najbardziej pożądanym contentem są informacje o promocjach i rabatach. Marketing SMS daje więcej możliwości, niż pozornie się wydaje. Może służyć do nie tylko do wysyłki masowej, ale również różnych powiadomień, czy nawet spełniać funkcje zarobkowe – uzupełnia Daniel Zawiliński, CMO Platformy SerwerSMS.pl, zajmującej się tego typu kampaniami. Istnieje jeszcze bowiem jedno narzędzie, o którym warto wspomnieć w kontekście marketingu mobilnego – SMS Premium. Dzięki niemu można udostępnić właścicielom telefonów różnorodne usługi, za które organizator akcji otrzyma część prowizji pobieranej od użytkownika. Mowa tu o płatnych artykułach, loteriach, konkursach i innych materiałach rozrywkowych – dodaje Zawiliński.

Wszechobecne aplikacje mobilne

Aplikacje mobilne stały się nieodzownym elementem naszej codzienności –  korzystamy z aplikacji poradnikowych, edukacyjnych, biznesowych oraz rozrywkowych. Pomagają nam one zarządzać budżetem, czasem, a nawet ludźmi. Coraz więcej firm tworzy własne rozwiązania dedykowane preferowanej grupie odbiorców, łącząc ich użyteczność z formą reklamową. To doskonały sposób, aby docierać do młodego pokolenia oraz nagradzać i budować lojalność dotychczasowych klientów – oni będą faktycznie zainteresowani danymi usługami, bo przecież aplikacje pobiera się świadomie. A jak zmierzyć skuteczność aplikacji mobilnej? Można sprawdzić np. ilość pobrań samej aplikacji lub zamieszczonego w niej kuponu. W aplikacji również możemy zamieszczać własne reklamy po czym badać współczynnik kliknięć. Nie jest to jeszcze standardowa i powszechna forma reklamy, warto więc znaleźć się wśród tych firm, które wykorzystają jej potencjał jako jedne z pierwszych.

Jeśli chcemy osiągać wymierne korzyści z działalności reklamowej nie powinniśmy ograniczać się jednak tylko do jednego kanału. Najlepsze efekty przyniesie skorzystanie z kilku, które wzajemnie się uzupełnią i wzmocnią siłę przekazu. Internet i mobile dają nam mnóstwo możliwości – nawet z niewielkim budżetem można je z sukcesem wykorzystać.

Źródło: SerwerSMS.pl

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Bisnsode i Coinfirm rozpoczynają współpracę w obszarze blockchain

Dodany 22 września 2016 przez admin

Bisnode jest pionierem w Smart Data, dzięki czemu umożliwia swoim klientom podejmowanie trafnych decyzji biznesowych. Teraz w połaczeniu z ocenami ryzyka w blockchain Coinfirm i platformy compliance, stwarza możliwości rozwiązania problemów dotykających zarówno tradycyjnych procedur compliance, jak i systemów blockchain.

Problemy wokół zgodności i analizy ryzyka w tradycyjnym systemie finansowym są dobrze znane i powtarzają się w ekosystemie blockchain. Podmioty działające na tym rynku starają się ograniczyć koszty weryfikacji i analizy ogromnych ilości danych i teraz staje się to możliwe.

Usługi Bisnode i Coinfirm pomogą zmienić i uprościć tę sytuację. Firmy dostarczą wspólnie tego rodzaju zasoby jak jasne i przejrzyste oceny, analizy i wskazówki umożliwiające szybkie podjęcie trafnych decyzji obniżając koszty i minimalizując ryzyko transakcji ze wszelkimi podmiotami.

Obecnie klienci mogą otrzymać pełną analizę i informacje z zakresu Compliance z obu systemów przy użyciu jednej usługi – w najbardziej przyjaznej i wydajnej formie ze wszystkich sposobów dostępnych na rynku. To partnerstwo to nie tylko nowy element w zarządzaniu ryzykiem i zgodnością ale też ogromne ułatwienie dla szerokiej popularyzacji i instytucjonalnej adopcji cyfrowych walut i technologii blockchain.

Bisnode – europejski lider w dostarczaniu danych i analiz wraz z Coinfirm rozpoczęły proces integracji swoich danych i rozwiązań, aby móc zaoferować wspólną usługę. Umożliwi ona Compliance as a Service czyli zgodność z przepisami i regulacjami w formie usługi. Ponadto obie firmy wspólnie dostarczają analizy z zakresu Anti Money Laundring/Know Your Customer (AML/KYC) oraz dedykowane dla ekspertów anti-fraud czyli zapobiegającym nadużyciom gospodarczym.

“To jest ogromny krok dla cyfrowych transakcji w zakresie compliance. Dzięki współpracy Bisnode i Coinfirm, firmy które preferują dokonywanie transakcji w walucie cyfrowej ale boją się współpracy z anonimowymi firmami, potencjalne powiązanymi z terroryzmem lub działającymi na czarnym rynku, zyskają teraz możliwość zdobycia wartościowych informacji” mówi Andrzej Osiński, Country Manager, Bisnode Poland.

Źródło: Bisnode

Komentarzy (0)

Tags: , , , ,

Wielka fuzja w branży IT – Tech Data łączy siły z Avnetem

Dodany 20 września 2016 przez admin

Branża IT stanęła przed poważnymi zmianami. Dzięki decyzji Tech Data Corporation, która wykupiła właśnie Technology Solutions od Avnetu za 2,4 mld dolarów w gotówce oraz  2,785 mld dolarów w udziałach firmy, już wkrótce na światowym rynku będzie funkcjonować jeden z najpotężniejszych dystrybutorów rozwiązań end-to-end, sprzętu komputerowego i oprogramowania.

19 września w Clearwater na Florydzie doszło do przełomowego zdarzenia – Tech Data Corporation zawarła ostateczną umowę przejęcia biznesu od Avnetu. W ramach transakcji, której wartość jest szacowana na 2,6 mld dolarów amerykańskich, czołowy dystrybutor IT poszerzy swoje portfolio o rozwiązania oferowane przez Technology Solutions, dostarczającego najnowocześniejsze technologie, usługi, oprogramowanie i sprzęt Data Center.

Fuzja dwóch potężnych partnerów jest ukierunkowana na osiągnięcie konkretnego celu: maksymalnego wykorzystania możliwości, ale również poszerzenia zasięgu, dostępności i zróżnicowania oferowanych technologii, co sprawi, że Tech Data stanie się jednym ze światowych liderów na rynku dystrybutorów rozwiązań dla branży IT z operacjami przeprowadzanymi w dziesiątkach państw obu Ameryk, Europy, a także w Azji.

Wierzymy, że korzyści strategiczne i finansowe wynikające z tego połączenia są atrakcyjne zarówno dla naszej firmy, jak i naszych interesariuszy. Z niecierpliwością czekamy na przywitanie zespołu Technology Solutions w rodzinie Tech Data i jesteśmy podekscytowani nowymi możliwościami, które się przed nami otwierają – mówi Bob Dutkowsky, Dyrektor Generalny Tech Data. – Dzięki temu posunięciu będziemy jeszcze lepiej przygotowani do wykorzystywania rozwiązań pojawiających się zakresie technologii nowej generacji, a także do zapewniania zróżnicowanej oferty naszym klientom i dystrybutorom, wspierania rozwoju karier naszych pracowników, jak również generowania solidnych zysków dla naszych akcjonariuszy – dodaje.

Z osiągniętego porozumienia zadowolony jest również Patrick Zammit, Prezes biznesu Technology Solutions. – Standaryzacja branży, innowacje i technologie konwergentne zmieniły oblicze naszego biznesu. Bogatsze portfolio powstałe dzięki temu połączeniu umożliwi obu biznesom wykorzystanie tych trendów, jednocześnie kreując nowe szanse dla Technology Solutions na zoptymalizowanie i rozszerzenie swojej oferty, a także odblokowanie naszego potencjału w stopniu dotąd dla nas niedostępnym – zauważa.

Przewidywany czas sfinalizowania porozumienia to pierwsza połowa kalendarzowego roku 2017, z zastrzeżeniem zachowania zwyczajowych warunków i regulacji dotyczących transakcji tego typu.

Źródło: Tech Data

Komentarzy (0)

proalpha logo

Tags: , ,

proALPHA Polska poinformowała o udanym wdrożeniu systemu ERP w Groclin S.A.

Dodany 19 września 2016 przez admin

Polska widziana oczami niemieckich managerów i inwestorów. Jakie inwestycje i innowacyjność pomogą rozwinąć polski przemysł?

 

„Jesteśmy międzynarodową firmą obecną na rynkach w Europie, Ameryce i Azji. Dzięki tej globalnej obecności, możemy korzystać z rozwiązań i doświadczeń zdobytych na kilku kontynentach. Korzystamy także ze wsparcia Towarzystwa Fraunhofera, tworzonego przez 66 niemieckich instytutów naukowo-badawczych. Celem proALPHA w Polsce jest znaczące umocnienie się na rynku dostawców informatycznych systemów zarządzania dla średnich i dużych przedsiębiorstw produkcyjnych i handlowych. Nasze unikatowe rozwiązania pozwalają na lepsze zarządzanie przedsiębiorstwem oraz jego procesami produkcyjnymi i trwale optymalizują potencjał firmy” – powiedział prezes Grupy proALPHA dr. Friedrich Neumeyer.

proALPHA działa na polskim rynku od 10, a globalnie od ponad 20 lat. Jest jedną z najszybciej rozwijających się firm, tworzących systemy klasy ERP i łączy w sobie globalny zasięg działania z etosem firmy inżynierskiej. To sprawia, że Grupa proALPHA bardzo dobrze rozumie potrzeby małych i średnich przedsiębiorstw.

„Nasze motto brzmi WE EMPOWER HIDDEN CHAMPIONS. Podkreśla ono, że dostarczamy nasze rozwiązania informatyczne firmom, które nie są znane z pierwszych stron gazet, ale od lat działają na międzynarodowych rynkach. Nasi klienci to firmy, które, są liderami w swoich dziedzinach. Odnoszą ogromne sukcesy dzięki swojej innowacyjności i skutecznemu zarządzaniu, w czym wspiera ich proALPHA. Dajemy im to, z czego słynie niemiecka gospodarka: umiejętne zarządzanie oraz wykorzystanie zaplecza badawczo-naukowego. Właśnie te cechy zawierają nasze rozwiązania które oferujemy naszym klientom także w Polsce” – dodał Dariusz Śliwowski.

Jednym z klientów proALPHA, który postawić można za wzór, w jaki sposób dzięki innowacyjności osiągnąć sukces na arenie międzynarodowej jest Grupa Groclin.

„Silna światowa pozycja Groclinu to także efekt  współpracy z najlepszymi partnerami – globalnymi liderami w swoich dziedzinach, takimi jak proALPHA. Dzięki wdrożeniu systemu proALPHA, Groclin osiągnie zauważalne korzyści: oszczędności w zarządzaniu zasobami, w tym materiałami do produkcji, lepszy przepływ i kontrola danych ze wszystkich obszarów funkcjonowania firmy – produkcji, księgowości, logistyki. Wdrożone rozwiązania ułatwiają i przyspieszają funkcjonowanie przedsiębiorstwa, sprawiają, że część komunikacji może odbywać się bezpośrednio pomiędzy maszynami, pod kontrolą, ale bez konieczności stałej ingerencji człowieka” – powiedział Andre Gerstner, Prezes Zarządu Groclin S.A.

Dzięki przyjętej strategii i wdrożeniu systemu proALPHA Groclin jest w elitarnym gronie firm, podejmujących wyzwanie uczestnictwa w rewolucji Przemysłu 4.0. To kolejny etap rozwoju po upowszechnieniu produkcji masowej i wykorzystania komputerów i robotów. W Przemyśle 4.0 roboty, maszyny i urządzenia produkcyjne mogą bezpośrednio komunikować się z innymi systemami firmy. W ten sposób np. dział produkcji może automatycznie poinformować o konieczności dostawy materiałów, księgowość automatycznie rozliczyć transakcję, a logistyka zadbać o optymalne dostarczenie potrzebnych surowców do produkcji. Ponieważ całość operacji odbywa się wewnątrz systemów informatycznych, firma może pracować szybciej i wydajniej, generując przy tym oszczędności rzędu 10-20 procent (zgodnie z wynikami analiz firm doradczych).

Zwiększanie innowacyjności polskich firm jest szczególnie ważne dla zachowania, a nawet zwiększenia tempa rozwoju gospodarczego Polski, w przeciwnym razie grozi nam wpadnięcie w tzw. pułapkę średniego rozwoju. Ten problem staje się zagrożeniem dla krajów, które osiągnęły już pewien poziom rozwoju ekonomicznego i przekroczyły „średni” pułap dochodu, takimi jak Polska. Kraje te stają przed dylematem, czy dalej rozwijać się konkurując przede wszystkim niższymi kosztami produkcji. Inną ścieżką rozwoju, jak wskazują eksperci i przykłady z Niemiec, może być postawienie na rozwój innowacyjnych technologii i dołączenie do grona krajów, oferujących produkty o najwyższej światowej klasie.

„W Polsce od dawna wprowadzane są inicjatywy mające unowocześnić gospodarkę: specjale strefy ekonomiczne, parki przemysłowe, dotacje i programy. Wciąż jednak w rankingach innowacyjności nasz kraj znajduje się w tyle i potrzebne są kolejne działania wspierające rozwój. Szczególną rolę w zmniejszaniu dystansu pomiędzy Polską a krajami najbardziej rozwiniętymi, mają do odegrania małe i średnie przedsiębiorstwa. To właśnie w nich tkwi potencjał do modernizacji i innowacyjności naszego kraju. Konieczne jest jednak zapewnienie im mądrego wsparcia, poprawienia i zwiększenia współpracy pomiędzy biznesem a nauką, podobnie jak dzieje się to np. w Niemczech. Przykład współpracy pomiędzy przedsiębiorstwami  a Instytutami Fraunhofera, dzięki której rozwinąć mógł się m.in. powszechnie stosowany na świecie standard plików dźwiękowych MP3, powinien pokazywać nam sposób, w jaki możemy wykorzystywać talent i wiedzę polskich naukowców, by ich osiągnięcia mogły być jak najszybciej komercjalizowane i budowały polskie PKB” podkreślił Dariusz Śliwowski, prezes proALPHA Polska.

Grupa proALPHA jest producentem systemu klasy ERP należącym do najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw na rynku. Oferta Grupy zawiera nie tylko oprogramowanie standardowe proALPHA, ale również szeroki zakres usług biznesowych, takich jak consulting, szkolenia oraz support. Do klientów proALPHA zaliczają się w głównej mierze średniej wielkości przedsiębiorstwa przemysłowe, handlowe i usługowe. Spośród 1800 klientów na całym świecie prawie 100 korzysta z systemu proALPHA w Polsce. ProALPHA daje klientom rozwiązanie unikatowe: zintegrowane, o przemyślanej architekturze, pozwalające całościowo zarządzać przedsiębiorstwem i nieustannie optymalizować ich działanie.

proALPHA to:

  • ponad 1800 klientóww 50 krajach
  • 20 lat doświadczenia na globalnym rynku
  • 10 lat doświadczenia na rynku polskim
  • blisko 100 klientów w Polsce
  • ponad 85 000 użytkowników
  • ponad 800 pracowników
  • 30 oddziałów i partnerów na świecie
  • 12 wersji językowych
  • 103 miliony euro sprzedaży
  • 12 wersji językowych

Polska oczami niemieckich inwestorów

Zapytaliśmy niemieckich managerów, reprezentujących m.in. firmy proALPHA i Groclin o to, jak postrzegają nasz kraj, rozwój polskiej gospodarki i jakie widzą perspektywy – szanse i zagrożenia dla Polski w najbliższych latach:

1- Jesteśmy młodzi!

W porównaniu z Europą Zachodnią, polskie społeczeństwo jest młodsze, co sprawia, że poszukiwanie u nas specjalistów i pracowników jest łatwiejsze.  Jest tu wiele uniwersytetów, szkół zawodowych, liceów, szkół technicznych, które co roku wypuszczają rzesze nowych absolwentów.

2 – Z językami obcymi nie jest źle!

Wielu studentów uczy się angielskiego, czasem też dodatkowego języka – niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego czy włoskiego. Wielu młodych Polaków często podróżuje po Europie, są otwarci i dynamiczni, zdeterminowani i zaangażowani. Zdaniem niemieckich przedsiębiorców i inwestorów oczekiwanie, że każdy polski pracownik powinien znać także język niemiecki jest nierealistyczne i nieuzasadnione. Jako wspólny język komunikacji angielski jest o wiele lepszy ze względu na swoją popularność i prostotę.

3 – Nie jesteśmy już traktowani jedynie jako tzw. “stół warsztatowy”, zaplecze gdzie najważniejsza jest tania siła robocza i bliskość granicy z Niemcami. Przedsiębiorcy niemieccy zdają sobie już sprawę, że w żadnym wypadku nie należy uważać nowego polskiego oddziału jako właśnie takiego “stołu warsztatowego”. Coraz częściej polscy pracownicy są traktowani jako równorzędni partnerzy, którym decyzje niemieckiej centrali najlepiej wyjaśniać i uzasadniać w języku polskim.  W Polsce mówi się, że tu specjaliści są tańsi niż w Niemczech, że jest ich więcej. To prawda, ale ta tendencja się zmienia. W Niemczech brakuje specjalistów z wielu dziedzin i niemieccy managerowie zaczynają ich szukać w Polsce tworząc nowe oddziały lub proponując pracownikom z kilkuletnim stażem wyjazd do Niemiec. Wielu Polaków wyjeżdża tam na stałe lub po kilku latach pracy w centrali wraca do Polski na wyższe stanowiska. Obie opcje powodują, że zacierają się różnice w kulturze korporacyjnej czy technicznej, a te były kiedyś spore.

4 – Bliskość kulturowa, mentalna pomaga szybko nawiązywać kontakty biznesowe i prywatne, jest często niedoceniana, a powinna być brana pod uwagę w każdej decyzji lokalizacyjnej. Łatwiej jest współpracować, gdy główna siedziba firmy jest w Niemczech a niektóre procesy produkcyjne, technologiczne odbywają się w Polsce.  Myślenie jakościowe i techniczne jest w Polsce i Niemczech takie samo. W przypadku tłumaczeń dokumentacji dotyczących procesów produkcyjnych wystarczą już tylko zwykłe tłumaczenia dokumentów. W innych krajach wschodnioeuropejskich to się jeszcze nie sprawdza. Różnice kulturowe, różnice w myśleniu jakościowym i technicznym są tak różne, że trzeba organizować dodatkowe szkolenia i spotkania dla pracowników różnych szczebli.

5 – Młoda, niezależna polska kadra pracownicza, czasem zbyt często zdaniem niemieckich pracodawców zmienia pracę. Polscy pracownicy są bardziej niezależni od swoich niemieckich kolegów, łatwiej i szybciej zmieniają pracodawcę. Lepiej od niemieckich rówieśników wiedzą jak się zaprezentować podczas rozmów kwalifikacyjnych zarówno w Polsce jak i w Niemczech. To ma oczywiście swoje dobre strony, jednak trzeba pamiętać, że wśród pracodawców w Niemczech dużą uwagę przywiązuje się do lojalności i taka nadmierna częstotliwość w zmienianiu pracodawców nie zawsze jest dobrze widziana.

6 – Dynamicznie rozwijający się kraj, w którym dobrze się żyje

Jeśli chodzi o zaplecze rekreacyjne, Polska w żaden sposób nie odbiega już od Niemiec. Zajęcia sportowe, restauracje, dyskoteki, bary i kluby, teatry i opery są szeroko rozpowszechnione i łatwo dostępne. Centra handlowe w dużych miastach rosną jak grzyby po deszczu i są zawsze pełne, nawet w ciągu tygodnia. Bardzo pozytywne jest też to, że w Polsce sklepy są otwarte w dni powszednie na ogół do 21:00 lub 22:00, a  w niedzielę do 20:00.

7 – Różnice pomiędzy prawem pracy i prawem podatkowym są czasami większe niż mogłoby się wydawać. Bez miejscowego prawnika i lokalnego doradcy podatkowego odradzane jest zakładanie oddziału w Polsce, nie tylko ze względu na barierę językową ale także na inne przepisy i sposób ich interpretacji

8 Najlepsze efekty daje elastyczne podejście do kultury korporacyjnej. Największym błędem jaki mogą popełnić zagraniczni inwestorzy jest próba odwzorowania niemieckiej kultury i struktury korporacyjnej w stosunku 1: 1. Najlepszy efekt daje dobieranie zasad kultury korporacyjnej odpowiednio do potrzeb, nawyków i umiejętności polskich pracowników, aby zapewnić  współpracę i pełne zrozumienie procesów zachodzących wewnątrz firmy.

9 – W Polsce istnieje ogromny potencjał dla innowacyjności i improwizacji: W Niemczech sytuacje kryzysowe są długo i szczegółowo omawiane. Zanim dojdzie do podjęcia działań, analizowane są wszystkie możliwe scenariusze. W Polsce wyzwania lub terminy, które w Niemczech uznane byłyby już za „przegrane” omawia się i rozwiązuje dosłownie z dnia na dzień, z godziny na godzinę. Jeśli ktoś na stanowisku kierowniczym wie, jak używać tego polskiego „potencjału improwizacji”, może skutecznie i szybko uporać się z problemem, który w niemieckiej centrali sklasyfikowany został jako niemożliwy do rozwiązania.  To nastawienie, że  „wszystko jest możliwe” przy problemie pozornie nie do rozwiązania i szukanie niekonwencjonalnych rozwiązań to ogromna siła Polaków.

Przykład: Prezes jednej z niemieckich firm miał zwiedzać oddział produkcyjny w Polsce. Wieczorem, przed  wizytą jego asystent zmienił dużą część agendy. W związku z tym potrzebna była zmiana kilku prezentacji, reorganizacja całego dnia wypełnionego spotkaniami.  Niemieccy organizatorzy wizyty widzieli już zbliżającą się katastrofę! Polacy bez zbędnych dyskusji i przekonywania, że się nie da, pracowali nad koniecznymi zmianami i na godzinę przed przyjazdem szefa wszystko było gotowe a wizyta okazała się sukcesem!

Inny przykład pokazujący nowatorskie i spontaniczne podejście do pracy: Prezes niemieckiej centrali chciał obniżyć koszty związane z nadmiernym zużyciem sprężonego powietrza w swoich oddziałach. Takie zadanie obniżenia kosztów otrzymało wiele działów technicznych w zakładach rozlokowanych w całej Europie. Pomysłów było bez liku ale tylko Polacy wpadli na proste rozwiązanie, skonstruowali zawór ograniczający dopływ sprężonego powietrza do urządzeń. Ten patent, zresztą najtańszy wdrożono potem w pozostałych europejskich zakładach.

10 – Wsparcie państwa dla inwestorów zagranicznych.

Firmy zagraniczne, które założyły oddziały w Polsce, są bardzo aktywnie wspierane przez polski rząd, wiąże się to również z ulgami podatkowymi i dotacjami. Bardzo dobrym doradcą w tym zakresie jest organizacja „Invest in Poland”. Doradza w sprawach dofinansowywania, organizuje spotkania inwestorów i szefów firm zagranicznych, które już w Polsce działają, informują o działalności stref ekonomicznych w Polsce, pomagają w przypadku problemów biurokratycznych i prawnych.

11 – Trudny temat wynagrodzeń Dla wielu niemieckich przedsiębiorców wynagrodzenia to bardzo trudna kwestia. Choć pensje w Polsce wzrosły znacząco w ostatnich latach, są wciąż na poziomie około 25-35% niższym w porównaniu z przedsiębiorstwami niemieckimi. Większość Polaków, jest dobrze poinformowana o poziomie płac w Niemczech, jakie otrzymuje się na porównywalnym stanowisku.  Próby uzasadnienia niższej pensji w Polsce za porównywalną pracę z góry skazane są na porażkę. Najlepiej jest całkowicie unikać tego tematu. Za to bardzo pozytywnie niemieccy przedsiębiorcy odbierają gotowość i otwartość polskich pracowników do pracy za granicą. Bardzo wielu Polaków, którzy pracują dla firm zagranicznych w Polsce, wyraża chęć przeniesienia do Niemiec lub innego kraju w Europie Zachodniej, przynajmniej tymczasowo. Niemcy widzą w tym możliwość dodatkowego przyrostu wartości dla firmy, przy odpowiedniej strategii i nadzorze pracowników oddelegowanych za granicę.

12 – Królowie szos. Dla Niemców styl jazdy w Polsce jest brawurowy,  szybki i często ryzykowny. Ograniczenie prędkości w miastach do 50 km/h, najczęściej nie jest przez Polaków przestrzegane, choć kary za nadmierną prędkość i jazdę pod wpływem alkoholu bardzo w ostatnich latach wzrosły. Trudno jest niemieckiemu kierowcy dostosowywać się do ograniczeń prędkości, bo przez polskich kierowców traktowany jest jako zawalidroga. Niestety po kilku miesiącach spędzonych na polskich drogach, niemieccy kierowcy nabierają „ułańskich” nawyków.

13 – Lubimy  gdy cudzoziemiec przynajmniej próbuje mówić po polsku i stara się poznać lokalny język i kulturę.

Jedną z pierwszych dużych różnic, którą niemieccy przedsiębiorcy spotykają w Polsce, jest inny rodzaj tytułowania. Oprócz form stosowanych również w Niemczech, takich jak Pan Kowalski lub Pani Dyrektor, w codziennej praktyce Polacy stosują powszechnie także połączenie „Pan/Pani” i imienia np. „Pan Waldemar” lub „Pani Klaudia”. Połączenie takie jest dla Niemców dość oryginalne. Inwestorom zza Odry dużą trudność sprawiają też zdrobnienia imion np. Katarzyna – Kasia, Waldemar – Waldek, Małgorzata – Gosia, Joanna – Asia, których muszą uczyć się na pamięć, tak jak innych trudnych słówek.

Źródło: proALPHA

 

Komentarzy (0)

Tags:

Koniec z .com? Rewolucja na rynku domen

Dodany 19 września 2016 przez admin

Google zrezygnował z domeny .com i przeniósł swój produkt z google.domains.com na domains.google. Potentat bankowy Barclays zmienił główną stronę www z barclays.com na home.barclays. I od razu oświadczył, że przeniesie wszystkie swoje produkty na branżowe domeny. Tak powstała kolejna barclays.mobi. Co te zmiany oznaczają dla przedsiębiorców i zwykłych użytkowników Internetu?

Rebranding biznesowych gigantów

Międzynarodowi giganci szybko włączyli nowe domeny do swojego arsenału narzędzi marketingowych, wedle zasady first come first served. Chyba najgłośniejszym przypadkiem porzucenia globalnego rozszerzenia .com na rzecz nowej końcówki była decyzja Google. Koncern z Mountain View zrezygnował z jednego ze swoich popularnych adresów domains.google.com, na rzecz domains.google. Również dobrze znany na całym świecie Canon porzucił swoją canon.com dla global.canon.

Co pchnęło te firmy do takiej decyzji? Chęć podkreślenia unikalności marki, a dzięki temu wyróżnienia się na tle konkurencji. Skąd pomysł na zmiany? I dlaczego .com nie jest już atrakcyjna?

Mroczna tajemnica .com

Szukając nazwy dla swojego biznesu zwracamy uwagę na dostępność domen. W zależności od tego czy nasza firma będzie działać na rynku polskim czy globalnym wybieramy odpowiednie rozszerzenia. Dla przykładu, jeśli otwieramy pizzerię w Polsce to szukamy domeny .pl zawierającej nazwę pizzerii, jej hasło reklamowe bądź cechy odzwierciedlające usługę jak dobrapizza.pl czy taniapizza.pl. Gdy budujemy platformę międzynarodową to sprawdzamy rozszerzenie globalne .com. I tutaj należy się na chwilę zatrzymać i zastanowić. Co takiego ma w sobie .com, że jest przeznaczone dla całego świata? Jak się okazuje to od lat błędnie stosowane rozszerzenie, w zamyśle twórców przeznaczone dla organizacji handlowych (commerce), które wraz z rozwojem technologii i internetu przeżyły rewolucję. Sieć pozwoliła na rozwój międzykorporacyjnego handlu elektronicznego, który wpłynął na obecne uznawanie tej branży jako eldorado. Ten boom handlu internetowego wykorzystała niepozorna domena .com, jako synonim nowoczesności, która stała się „must-have” dla każdego podmiotu kreującego swój byt w Internecie. Uważana za najbardziej intuicyjną domenę w efekcie obecnie prawie niemożliwa do rejestracji przez znaczne ograniczenie dostępnych nazw.

Początek nowej ery

Rozszerzenie .com wykorzystało sytuację na rynku i odniosło sukces. Niestety jej zasoby są już na wyczerpaniu. Z odsieczą idą nowe rozszerzenia – nTLD (ang. new Top Level Domains), które weszły na rynek w 2014 roku. nTLD powstały z takim samym zamysłem jak .com, ale jest ich więcej i każda dedykowana konkretnej branży. To sprawia, że są znacznie bardziej atrakcyjne. W Polsce firma Domeny.pl jako pierwsza wprowadziła możliwość ich rejestracji (https://domeny.pl/nowe-domeny.html). Początkowo było ich 7. Obecnie istnieje możliwość rejestracji prawie 400 różnych rozszerzeń takich jak m.in.: .top, .restaurant, .photo, .store, .vip, .shop. Bogata oferta daje możliwość wyboru krótkiej nazwy oraz wskazanie na konkretną branżę firmy. Jak podaje raport CENTR w drugim kwartale 2016 roku łączna liczba adresów, włącznie z subdomenami, przekroczyła 331 milionów[1], z czego już ponad 23 miliony to nowe domeny[2].

Zaskakującym liderem wśród rejestracji jest domena .xyz, która bije na głowę rywali tegorocznym wynikiem 6,3 miliona zarejestrowanych nazw. Jest to duży sukces dla tak młodego produktu na konkurencyjnym rynku. Sprzedaż witryn stosujących adresy z nowymi domenami dowodzi ich potencjałowi. Przykładowo strona 1.xyz została sprzedana za 180 tyś. dolarów. Na międzynarodowych forach domainerzy wciąż pytają o wolne adresy do kupienia z tym rozszerzeniem. Krótkie nazwy jedno- dwu- i trzyliterowe są warte tysiące, a nawet miliony. Ale nie należy się zrażać. Wiele domen, które nie należą do grupy premium można kupić nawet za kilka złotych.

A co na to wielki brat?

Lider wyszukiwania treści globalnych już dawno oficjalnie poinformował, że nowe rozszerzenia będzie traktował na równi z innymi. Dokładając do tego fakt, że wyszukiwarki cenią sobie krótsze adresy www, bez zbędnych znaków, nTLD stają przed szansą na osiąganie znacznie wyższych ocen w rankingu. Potwierdzeniem wspierania nowych domen przez Google są jego decyzje związane z zakupieniem domeny abc.xyz oraz z wystąpieniem jako rejestrator o największą liczbę nowych rozszerzeń. Ale są też inne korzyści. W ostatnim czasie Verisign opublikował raport, który rewolucjonizuje sposób patrzenia na domeny. Analiza pokazała, że użycie słów kluczowych w adresie internetowym podnosi aż dwukrotnie ilość wejść na daną stronę – twierdzi Arkadiusz Szczurowski, CEO z firmy Domeny.pl – odnosi się to również do sektora nowych rozszerzeń, które same w sobie są słowami kluczowymi. Nowe domeny to sposób na zwiększenie ruchu na naszej witrynie – podkreśla.

Branżowe rozszerzenia z pewnością rewolucjonizują rynek adresów i dają nowe możliwości zarówno małym jak i średnim przedsiębiorcom. Firma decydując się na zakup takiej końcówki wcale nie musi rezygnować z dotychczasowego adresu. Rozszerzenia branżowe mają bardzo szerokie zastosowanie. Można na nich postawić witrynę do tzw. link buildingu. Tworząc na niej blog zamieszczać linki do głównej strony firmy. Pomaga to budować mocną pozycję w wyszukiwarce. Drugą z opcji jest wykorzystanie domeny do stworzenia promocyjnej strony, na której firma pokaże w atrakcyjny sposób wybrane usługi czy produkty jak np. domeny.guide.

.cośinnego

Start-upy, czyli małe firmy wchodzące dopiero na rynek, ale też duże, długo istniejące przedsiębiorstwa szukają coraz to nowych dróg dotarcia do klienta. Młode firmy dzięki nowym domenom mają możliwość znalezienia chwytliwej nazwy. Dobry adres ułatwia wejście na konkurencyjny rynek online. Inwestycja właścicieli sieci pizzerii nowojorska.pizza pokazuje jak efektywnie wykorzystać nowe domeny do jednoznacznego wskazania profilu działalności. Z drugiej strony dają też możliwość niekonwencjonalnego podejścia do stworzenia inspirującego adresu jak fontface.ninja i snow.dog. Te przykłady pokazują, że nowe domeny które na pierwszy rzut oka ciężko do czegoś wykorzystać, dają szansę na wyróżnienie się spośród konkurencji i ściągnięcie ruchu na stronę.

Duże przedsiębiorstwa dzięki nTLD mają szansę na odświeżenie marki i pokazanie nowego oblicza, nie rezygnując przy tym z głównego adresu www. Nowe rozszerzenia dają wiele możliwości. Można stworzyć kampanie promujące produkty jak domeny.guide czy po prostu zarezerwować domenę dla siebie i przekierować ją na główny adres w celu zwiększenia ruchu na stronie, jak to zrobił sprawny.marketing czy gastop.group.

Zmiana postrzegania domeny

Co to wszystko oznacza dla zwykłych użytkowników Internetu? Pojawiające się nazwy z nowymi domenami zmuszają nas do zmiany sposobu postrzegania adresu internetowego. Musimy przyzwyczaić się, że na końcu nazwy nie musi pojawić się „techniczne” .com czy .pl, a zamiast tego może pojawić się branżowe, jasne i zrozumiałe słowo jak „pizza” czy „agency”. Przedsiębiorcy z kolei, śladem Canon czy Google, powinni dostrzec potencjał jaki kryją nowe domeny. Czy tak się stanie? Zobaczymy.

[1] https://www.centr.org/news/news/domainwire-global-tld-report-q2-2016.html

[2] https://ntldstats.com/

Źródło: Domeny.pl

Komentarzy (0)

macrologic logo new

Tags:

Ekspert Macrologic: Trzy powody, dla których warto korzystać z BI

Dodany 19 września 2016 przez admin

Szybka analiza bardzo dużej ilości danych to wyzwanie dla każdego przedsiębiorstwa. Dlatego, jak przekonują eksperci od zarządzania, warto w tym celu skorzystać z nowoczesnych rozwiązań Business Intelligence (BI).

Jakie są główne zalety narzędzi analitycznych BI? Michał Nurzyński, brand manager obszaru Qlik w spółce Macrologic, w rozmowie z portalem Organizacjahoryzontalna.pl wymienia trzy powody, dla których warto wykorzystywać je w prowadzeniu firmy.

Pierwszy z nich to fakt, że w organizacjach najczęściej występują różne źródła danych, których całościowa analiza bez odpowiedniego rozwiązania IT może być bardzo trudna, a czasami nawet niemożliwa. „Procesy przebiegają przez różne działy w przedsiębiorstwie, dlatego też dane z nimi związane znajdują się w różnych systemach: ERP, CRM, specjalistycznych systemach produkcyjnych czy transportowych. Możliwości raportowania tych systemów nie dają nam zwykle dobrej oceny całości procesu” — mówi ekspert Macrologic.

Drugi powód, na jaki wskazuje Michał Nurzyński, to łatwość budowania wskaźników, które często wymagają powiązania danych z wielu źródeł. Jak zauważa ekspert, aby rzeczywiście spełniały one swoje zadania, trzeba ciągle nad nimi pracować, poprawiać je i testować, czyli szukać coraz lepszych rozwiązań. A nowoczesne narzędzia BI pomagają przedsiębiorcy w tym zadaniu.

Istotny powód, dla którego warto zainwestować w rozwiązania Business Intelligence to również możliwość błyskawicznej analizy wszystkich informacji. Ilość danych, którymi dysponują firmy od kilku lat lawinowo rośnie, a zdolność do sprawnej ich analizy decyduje dzisiaj o możliwości dalszego usprawniania procesów, które od lat uważaliśmy za zoptymalizowane” – twierdzi Michał Nurzyński.

BI w praktyce

Aby zrozumieć, na czym polega wykorzystanie najnowszych narzędzi BI w praktyce, ekspert Macrologic podaje przykład z branży odzieżowej. „Zdarza się, że, będąc na zakupach w sobotnie popołudnie w popularnej galerii handlowej np. w sklepie obuwniczym, słyszymy od sprzedawcy: „Nie mamy takiego rozmiaru”. Ile jeszcze takich sprzedażowych szans traci  właściciel sklepu z powodu braku typowych rozmiarów butów w weekend w godzinach szczytu?” – zauważa Michał Nurzyński.

Dlatego właśnie w tym sektorze firmy od lat prowadzą działania w kierunku optymalizacji procesu zatowarowania sklepów.  „Użycie bardzo dokładnych danych o godzinie wystąpienia braku każdego modelu i rozmiaru, a następnie powiązanie go z dodatkowymi informacjami, np. o liczbie klientów odwiedzających sklep w określonym czasie, w połączeniu z możliwością łatwego przetestowania kilku scenariuszy analizy daje nowe możliwości pracy nad efektywnością procesu zatowarowania” – wyjaśnia.

Źródło: Macrologic

Komentarzy (0)

Tags: , , ,

Rośnie liczba ataków ransomware na szpitale. Nowy raport Intel Security

Dodany 16 września 2016 przez admin

Firma Intel Security opublikowała nowy raport dotyczący zagrożeń, McAfee Labs Threats Report: September 2016, który ostrzega przed rosnącym zagrożeniem atakami ransomware w sektorze medycznym.

W raporcie czytamy, że w pierwszych miesiącach 2016 roku nastąpił zalew ukierunkowanych ataków ransomware na szpitale. Płatności z zaatakowanych szpitali na konta Bitcoin osiągnęły wartość prawie 100 000 USD i choć sektor medyczny nie stanowi jak dotąd istotnego segmentu w „biznesie” ransomware, specjaliści z McAfee Labs spodziewają się, że nowe branże będą coraz częściej na celowniku dużych sieci organizujących takie ataki*.

Eksperci McAfee Labs przypisują wzrost ataków na szpitale kilku czynnikom. Winne są przestarzałe systemy IT w tych placówkach, a także urządzenia medyczne, które mają słabe zabezpieczenia lub nie mają ich wcale. Nie bez znaczenia jest też korzystanie z usług zewnętrznych oraz konieczność często błyskawicznego dostępu do zgromadzonych przez szpitale informacji, niezbędnych do zapewnienia efektywnej opieki medycznej.

Szpitale są atrakcyjnym celem ataków, bo mają słabe zabezpieczenia danych, korzystają ze złożonych środowisk IT i wymagają szybkiego dostępu do danych w dramatycznych sytuacjach zagrożenia życia lub śmierci – mówi Arkadiusz Krawczyk, Country Manager w Intel Security Poland. – Najnowsze odkrycia ujawniające skalę działalności sieci ransomware i skomasowane ataki na szpitale potwierdzają, że cyberprzestępczość nie cofa się przed wkraczaniem w nowe sektory, bo ma do tego celu środki i motywację. Motywacją dla cyberprzestępców jest w tym przypadku łatwa monetyzacja przy mniejszym ryzyku. Firmy i osoby fizyczne mogą łatwo zablokować skradzione karty tuż po wykryciu naruszenia. Natomiast danych osobowych, planów biznesowych, kontraktów i projektów produktowych nie można w ten sposób zmienić.

Kto chroni dane? Badanie Intel Security dotyczące zapobiegania utracie danych (2016)

Badanie Intel Security wykazało, że firmy z sektora sprzedaży detalicznej i usług finansowych wdrożyły najsolidniejsze zabezpieczenia przed utratą danych, co McAfee Labs przypisuje częstotliwości cyberataków i wartości danych przechowywanych przez firmy z tych sektorów. W branży medycznej i produkcyjnej jak dotychczas było mniej ataków, więc firmy nie inwestowały w bezpieczeństwo IT i dlatego w ich przypadku poziom ochrony danych pozostawia wiele do życzenia.

Specjaliści z McAfee Labs zwracają szczególną uwagę na słabe zabezpieczenia w tych dwóch sektorach w związku ze zmianą optyki u cyberprzestępców, którzy zamiast łatwymi do wymiany numerami kart płatniczych zaczynają się interesować bardziej trwałymi rodzajami danych, np. danymi osobowymi, dokumentacją medyczną, własnością intelektualną i poufnymi informacjami biznesowymi.

Badanie ujawniło, że ponad 25% respondentów nie monitoruje udostępniania ani dostępu do poufnych danych pracowników i klientów, a tylko 37% monitoruje wykorzystanie tych informacji, choć ten wskaźnik wynosi 50% w największych organizacjach.

Wyniki pokazują również, że prawie 40% przypadków utraty danych wiąże się z nośnikami fizycznymi, np. pamięciami USB, podczas gdy tylko 37% organizacji monitoruje działania użytkowników i nośniki fizyczne w punktach końcowych, aby takim incydentom zapobiegać. Choć 90% respondentów informuje o wdrożeniu strategii ochrony chmury, tylko 12% ma zaufanie do zakresu widoczności aktywności danych w chmurze.

Zagrożenia w II kw. 2016 r.

W drugim kwartale 2016 roku McAfee Labs wykrywało 316 nowych zagrożeń na minutę, czyli ponad 5 na sekundę, i zanotowało znaczny wzrost w obszarze ransomware, złośliwego oprogramowania mobilnego i makrowirusów.

Ransomware. 1,3 miliona nowych próbek ransomware w II kw. 2016 roku to absolutny rekord w całej historii monitorowania tego zagrożenia przez ekspertów z McAfee Labs. Całkowity wzrost w tym obszarze wyniósł 128% w ciągu ostatniego roku.

Złośliwe oprogramowanie mobilne. Niemal 2 miliony nowych próbek złośliwego oprogramowania mobilnego to rekordowy wskaźnik zanotowany przez McAfee Labs. Całkowity wzrost w tym obszarze zagrożeń wyniósł 151% w ciągu ostatniego roku.

Makrowirusy. Nowe trojany pobierające, np. Necurs i Dridex, infekujące system programem ransomware o nazwie Locky, dały w efekcie wzrost o 200% w obszarze nowych makrowirusów w II kwartale.

Botnety. Wapomi, który zaraża system robakami i programami pobierającymi, zanotował wzrost o 8% w II kwartale. Ułatwiający ataki Muieblackcat, który w poprzednim kwartale uplasował się na drugim miejscu, wykazał spadek o 11%.

Ataki sieciowe. W obszarze ataków sieciowych w II kwartale na pierwsze miejsce wysunęły się ataki DoS ze wzrostem na poziomie 11%. Ataki na przeglądarki spadły o 8% w stosunku do I kwartału. Na kolejnych miejscach uplasowały się ataki typu brute force, SSL, DNS, Scan, backdoor i inne.

* W pierwszej połowie 2016 roku eksperci trafili na twórcę i dystrybutora ransomware, który miałby otrzymać 121 mln USD (189 813 w walucie Bitcoin) z operacji ransomware w różnych sektorach. Z komunikatów grupy dyskusyjnej zajmującej się tzw. ciemną siecią (darknet) wynika, że ten cyberprzestępca zgromadził zyski o wartości 94 mln USD w ciągu pierwszych sześciu miesięcy bieżącego roku.

Źródło: Intel Security

Komentarzy (0)

smsapi logo

Tags: ,

Alerty SMS: sposób na szybkie dotarcie do odbiorcy

Dodany 16 września 2016 przez admin

Kiedy trzeba szybko przekazać pilną informację, która w dodatku wymaga szybkiej reakcji odbiorcy, z pomocą wciąż przychodzi komunikacja SMS. Może się zdarzyć, że od tego, w jakim czasie zapoznamy się z ważną informacją, będzie zależało bezpieczeństwo naszej… kieszeni.

Przy okazji ostatniej „afery PESEL”, Polacy zaniepokojeni możliwym wyciekiem danych, zapisywali się do bazy Biura Informacji Kredytowej. Osoba znajdująca się w bazie BIK otrzyma powiadomienie e-mail i SMS w dwóch przypadkach: kiedy ktoś złożyłby wniosek o kredyt na jej dane, lub gdyby do BIK wpłynęła informacja o pogorszeniu się jej historii kredytowej.

W podobnych sytuacjach bardzo ważny jest czas, w jakim zareagujemy na otrzymany komunikat. Im prędzej powiadomimy odpowiednie organy o próbie oszustwa, tym większa szansa, że nic złego nam się nie przydarzy. – Powiadomienia SMS wysyłane w takich sytuacjach powinny być standardem – mówi Andrzej Ogonowski, PR & Marketing Director w SMSAPI.pl. – Współczynnik otwieralności SMS wynosi 99%. Ryzyko, że ktoś przegapi tak ważną wiadomość, jest niewielkie.

Co więcej, badania pokazują, że przeciętny użytkownik telefonu komórkowego spogląda na niego w ciągu dnia ponad 150 razy. Z kolei aż 99% z nas odczytuje SMS-a już w 3 minuty od jego otrzymania. Aby otrzymać wiadomość SMS, nie musimy być też online. – To szczególnie ważne z punktu widzenia osób, które nie korzystają ze smartfonów lub z komórkowej transmisji danych – wskazuje Andrzej Ogonowski.

Powiadomienia SMS są popularne w wielu branżach. Wykorzystuje się je również w innych sytuacjach alarmowych. Na ich skuteczność w 2015 roku zwróciło uwagę ówczesne Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. SMS-y zostały wprowadzone do usługi Regionalnego Systemu Ostrzegania i przeznaczone są do informowania o najpoważniejszych zagrożeniach związanych z bezpieczeństwem życia i zdrowia.

Źródło: SMSAPI

Komentarzy (0)

Zdjęcia z naszego Flickr'a

Zobacz więcej zdjęć

Reklama

Straciłeś dane? Skontaktuj się z Kroll Ontrack

POWIĄZANE STRONY